Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#1 2013-10-20 17:25:43

Alex

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

10633230
Zarejestrowany: 2013-10-02
Posty: 24
Punktów :   

Alex Moore!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


  Personalne

Imię: Alex
Nazwisko: Moore
Gildia: Fairy Tail
~Znak: Lewe przedramię, kolor biały
Data urodzenia: 11.06.X869
~Wiek: 17
Orientacja: Heteroseksualny, ale to naprawdę nie Twój interes
Wzrost: 178 cm
Waga: 65 kg

Wygląd:Wygląd Alexa jest na tyle niecodzienny, by można go było nazwać wyjątkowym. Budowa chłopaka nie wyróżnia się niczym specjalnie szczególnym. Liczący 178 centymetrów szczupły chłopak jest zbudowany odpowiednio do swojego wieku. Szczupły, bez wyraźnie zarysowanych mięśni, jego ręce i nogi są symetryczne i dość długie. Alex trzyma się prosto, a jego postawa często wręcz emanuje godnością. Uwagę natomiast mocno przykuwają włosy chłopaka. Te bowiem są całkowicie białe. Chociaż kolor ten nie jest absolutnie wyjątkowy, to zdarza się naturalnie u mieszkańców Fiore bardzo rzadko. Gęste i zadbane, chłopak zwykle ścina krótko, zostawiając długie pasma spływające bo obu stronach jego twarzy. Jakby tego było mało, Alex urodził się z nietypowymi oczami. O ile organy nie mają żadnych magicznych właściwości czy specjalnych zdolności, to ich wygląd potrafi odstraszyć. W głębi otoczonych orzechowymi tęczówkami źrenic bowiem jarzą się lekko dwa białe krzyże, które rozbłyskają mocniej w chwilach silnych emocji. Alex zwykle ukrywa oczy za dużymi, przyciemnianymi okularami. Chociaż sam nie ma kompleksów na punkcie swojej odmienności, to boli go przerażenie lub niechęć u innych, gdy patrzą na niego. Całość wygląda na tyle dobrze, że Alex często zaczepiany jest przez osoby płci przeciwnej, najczęściej trochę starsze od niego samego. Alex ma biały znak Fairy Tail wytatuowany na lewym przedramieniu. Dodatkowo od normalności odbiega też codzienny ubiór chłopaka. Niezależnie od mody i trendów, Alex najczęściej wybiera kolory biały lub czarny. Jego zwykły strój jest prosty, ale elegancki, zawsze nieskazitelnie czysty i wyprasowany.

Charakter:Osobowość Alexa jest skomplikowana i sporo w niej ambiwalencji. Chociaż chłopak jest arogancki i dumny, to gotów jest przyznać wyższość kogoś naprawdę lepszego od siebie. Zwykle kierujący się chłodną logiką mag ma tendencję do cynizmu, jednak jeśli widzi wartość w jakimś święcie czy tradycji, to nie skrytykuje go tylko dla zasady. Chłopak reaguje zwykle tylko na argumenty poparte logiką i twardymi faktami, często zupełnie ignorując uczucia innych, przez co inni odbierają go jako osobę zimną i bezduszną. Jednak nic bardziej mylnego. Alex posiada uczucia i nawet on może zostać rozgrzany do białości przez furię, lub zarumienić się ze wstydu. Chłopak nader wszystko ceni prawdomówność, lojalność i uczciwość. Nigdy nie łamie danego słowa, szanuje przysięgi i umowy, przestrzega zasad, na które przystał i nigdy nie pozostaje nikomu dłużny. Oznacza to jednak, że chłopak odpłaca się zarówno dobrem, jak i złem. Jeśli ktoś wyrządzi mu krzywdę, to Alex odpłaci mu po tysiąckroć, jeśli tylko będzie mieć szansę. Oczywiście nie dotyczy to żartów czy przepychanek wśród przyjaciół, by stać się celem zemsty, trzeba zrobić coś naprawdę poważnego. Chociaż mag jest uczciwy i słowny, to nie oczekuje tego od innych i mało komu wierzy na słowo. Chłopak jest cierpliwy, jak na swój wiek, jednak jeśli coś go zaciekawi, to trudno mu usiedzieć w miejscu. Alex ma bardzo małą odporność na płeć przeciwną. Sam widok skąpo ubranej kobiety wystarczy, by zaczął tracić nad sobą panowanie, co w połączeniu z jego sposobem bycia i wyglądem sprawia, że przedstawicielki płci pięknej uznają go za słodkiego i nie mogą się oprzeć, by go dręczyć. Zwykle cięty i analizujący wszystko na chłodno nastolatek nie ma metody na obronę przeciwko kobietom, chociaż dotyczy to tylko tych co ładniejszych. Cóż, mężczyźni. Alex wobec osób które uznaje za przyjaciół jest niezwykle lojalny i często pokazuje im swoją łagodniejszą stronę, chociaż gdyby ktoś mu to wytknął, to zarumieniłby się, poprawił okulary na nosie i zaczął zaprzeczać jąkając się lekko. Wobec wrogów, prawdziwych wrogów, chłopak jednak jest lodowaty i bezlitosny, uderzając w ich słabe punkty i doprowadzając do ruiny. Wypadałoby wspomnieć, że Alex ma problemy z orientacją w terenie, mimo świetnej pamięci. Jakoś jego naturalny kompas zwyczajnie nie chce czasem działać. Szczęśliwie, inteligentny chłopak potrafi zwykle szybko odnaleźć właściwą drogę. Alex preferuje rozwiązania pokojowe ponad bójkę i zwykle nie angażuje się w akcje, które z góry są skazane na niepowodzenie. Chłopak przywiązuje dużą wagę do własnego ubioru, ale zwykle nie interesuje go wygląd innych.
Alex ma lekki kompleks na punkcie tego, że czasami ludzie się go boją z powodu jego zimnego wyrazu twarzy i nienaturalnych oczu, dlatego ciężko jest mu rozmawiać z dziećmi i z tego powodu często nosi ze sobą dwie, a czasem nawet trzy pary przyciemnianych okularów.
Alex traktuje wszystkie istoty myślące na równi, czy to człowiek, bestia, smok, demon czy gwiezdny duch.
Alex nie wierzy we wróżki.

Historia:
„Słyszeliście o rodzinie Moore? Ich rezydencja poszła wczoraj w nocy z dymem”. Mniej więcej tego rodzaju kwestie wypowiadane były we wszystkich barach w Hargeon. I nic dziwnego, nazwisko Moore znane było każdemu człowiekowi powiązanemu z biznesem, a największy port handlowy w Fiore był takich pełen. Szepcący, mówiący, przekrzykujący się mężczyźni stawiali kolejne piwa każdemu, kto potrafił dostarczyć nowych informacji, bez znaczenia jak błahych. Gdyby na rynku zabrakło rodziny Moore, to sytuacja gildii handlowych mogła znacznie się pogorszyć. Z drugiej strony prywatni handlarze tylko czekali na okazję, by wreszcie dobrać się do opanowanego przez starożytny ród biznesu związanego z importem mąki. Dlatego właśnie w na kilka dni w Hargeonie zapanował chaos.

***

Alex Moore zatrzasnął grubą książkę z twardą, zdobioną okładką i westchnął. Słońce powoli zachodziło za horyzont, co oznaczało...
- Paniczu, przyszedłem cię odeskortować - zabrzmiał niski, męski głos. Piętnastolatek westchnął jeszcze raz. Nie mógł wytłumaczyć powodu swojego przygnębienia słudze. W końcu zaprawiony w bojach emerytowany żołnierz nie mógł nic poradzić na to, że kazano mu strzec chłopaka przez cały czas, gdy przebywa poza domem. Właściwie mógłby mu rozkazać, żeby sobie poszedł, ale to tylko narobiłoby biednemu człowiekowi problemów, a w dodatku jego ojciec postawiłby na swoim. Rzucanie się z motyką na słońce nie leżało w charakterze Alexa. Drugi syn rodu Moore wstał z ławki w urokliwym ogrodzie i strzepnął z rękawa białej koszuli nieistniejący pyłek.
- Ruszajmy - powiedział bez emocji do służącego o pokerowej twarzy. Jak wiele musiał przeżyć ten człowiek? W jak wielu bitwach, ilu wojnach uczestniczył? Alex mógł się tylko domyślać, jednak skoro sam George Moore, ojciec Alexa, zatrudnił go do roli lokaja i ochroniarza, to musiał mieć wspaniałe, na swój ponury sposób, kwalifikacje. I teraz pilnował piętnastolatka. Musi być ciężko. Pogrążony w myślach Alex ruszył spacerowym tempem do posiadłości. Ach, posiadłość. Alex nienawidził tego miejsca. Rodzina Moore nie była wcale bardzo bogata ani wyjątkowo znacząca. Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto słyszał o tym nazwisku. Bardzo dawno temu przodkowie chłopaka trudnili się ciemnymi interesami, które teraz, gdy George Moore opanował w jakiś sposób transporty żywności do Hargeonu, nazywano „wspaniałą przeszłością”. Alex nie interesował się handlem ani trochę, jednak miał swoje podejrzenia co do metod, jakich używała jego rodzina w interesach. W końcu „konsultanci” którzy często odwiedzali jego dom wyglądali na jeszcze większych zabijaków, niż jego lokaj. Nie z gatunku żołnierzy, a bardziej ciemnych uliczek i cuchnących spelun. Ale to nie sposób prowadzenia biznesu był powodem niechęci Alexa. Jako drugi syn bogacącego się socjopaty, chłopak miał całkiem sporo wolności. Tak długo, jak nie opuszczał terenów należących do Moore, oczywiście. Alex mógł robić co chciał w obrębie „ziem Moore”, ale to miejsce nie było niczym innym, jak gloryfikowanym i bardzo luksusowym więzieniem. Przechodząc alejką w różanym ogrodzie, chłopak dostrzegł karoce zaparkowane przed głównym wejściem. Alex z niego nie korzystał, gdyż nawet tak arogancki dzieciak jak on czuł się trochę głupio, przechodząc przez drzwi wysokie na ponad pięć metrów. Po co komu takie drzwi? Czyste bezguście. Alex czuł się o wiele lepiej używając bocznego wejścia.
- Och, mamy gości? - zapytał retorycznie chłopak beznamiętnym głosem.
- Tak paniczu, ważny partner biznesowy składa wizytę - odpowiedział sztywno służący. Cóż, jak pracodawca zadaje pytania, to prawdopodobnie w jego opisie zawodu było odpowiadanie na nie. Alex pokręcił głową, zastanawiając się kiedy ostatnio widział swojego ojca z dystansu bliższego niż kilkadziesiąt metrów. Chłopak szczycił się bardzo dobrą pamięcią, ale zwyczajnie nie mógł sobie przypomnieć. Pięć lat temu? Siedem? Trudno było powiedzieć. Rodzina Moore była bardzo daleka od normalności. Chociaż obaj synowie mieszkali z ojcem w jednym domu, to członkowie rodziny właściwie nie spotykali się, chyba że w biznesie. Wielu ludzi powiedziałoby, że to okropne, ale Alexowi to pasowało. Nie znosił swojego ojca i brata. Obaj nie zrobili mu nic złego, zawsze byli uprzejmi i traktowali go dobrze, ale młody Moore dobrze znał ich prawdziwe charaktery. Jedyne, co odróżniało ich od zwykłych zbójów, to fortuna na ich koncie. Alex zatrzymał się w jednym z bezkresnych korytarzy i zaśmiał się sam z siebie. Chociaż krytykował sposób, w jaki jego rodzina się wzbogacała, to wykorzystywał brudne pieniądze całkiem nieźle. Cóż, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już nie będzie musiał długo przebywać w tym miejscu. W końcu w jego pokoju czekał urodzinowy prezent od ojca. Alex do tej pory nie mógł uwierzyć, że ten stary diabeł był dość głupi, by spełnić zachciankę syna. Albo może zwyczajnie nie interesował się innymi ludźmi wystarczająco, by zauważyć. Prawdopodobnie plan, który chłopak realizował od ponad roku nie był nawet konieczny.

***

Uwalony w błocie Alex patrzył na pomarańczową łunę z bezpiecznej odległości. Piękny ogród, mały lasek, gaj oliwny oraz oczywiście położona w centrum wielka rezydencja stały w ogniu. Chłopak zakasłał i wygrzebał się z dziury. Odruchowo próbował otrzepać swoją nieskazitelnie białą marynarkę, ale widząc jej stan zwyczajnie zrezygnował.
- T-tego się nie spodziewałem - mruknął chłopak zaskoczony. Wyjaśniając wątpliwości, Alex nigdy nie chciał spalać rezydencji. Jego „plan” obejmował tylko cichą ucieczkę z domu. Głośna seria trzasków dobiegła uszu chłopaka.
- To pewnie piętra rezydencji się walą na siebie - odezwał się beznamiętny głos za plecami Alexa. Chłopak obejrzał się, by zobaczyć nieskazitelnie czystą pokojówkę wpatrującą się w niego intensywnie. Alex poczuł ochotę, by zrobić krok do tyłu.
- Uch. Virgo, tak? Dziękuję za pomoc - powiedział Alex. Chłopak wiedział mniej więcej co stało się w rezydencji. Gdy zapadła noc, chłopak pilnie czynił ostatnie przygotowania, by otworzyć swój prezent urodzinowy. Wtedy właśnie rezydencja została zaatakowana. Goście i ich konsultanci okazali się takimi samymi szumowinami jak ojciec chłopaka. Zdecydowali się zabić konkurentów i przejąć ich interes, zamiast współpracować z niższej pozycji. Kiedy Alex zorientował się, że coś nie gra, rezydencja stała już w ogniu. Chłopak próbował uciekać, ale gdzie nie spojrzał były płomienie. W panice, Alex odpakował prezent urodzinowy by znaleźć tam złoty klucz. Tak. Chłopak dał do zrozumienia, że chciałby zostać magiem i poprosił o ten przedmiot. Rodzina Moore użyła swoich wpływów, by go zdobyć. Szkoda, że ci magiczni laicy nie sprawdzili, w czym specjalizuje się Virgo. Pokojówka przybyła na wezwanie chłopaka i zanim Alex zdążył się odezwać, duch już przebijał się przez kolejne piętra w dół i ciągnął go pod ziemią za kołnierz. I tak skończyli tu, gdzie są.
- Żaden problem - powiedziała pokojówka, dalej wpatrując się intensywnie w Alexa. Zapadła niezręczna cisza. Cóż, chłopak spodziewał się, że Virgo będzie kobietą, ale nie myślał, że wywrze na nim aż taką presję. To nie był jednak czas na problemy z płcią przeciwną. Alex zebrał się w sobie.
- Cóż, Virgo. Miło cię poznać, chociaż nie o takich okolicznościach myślałem, gdy wyobrażałem sobie nasze pierwsze spotkanie - Alex spojrzał z niesmakiem na swoje ubranie i westchnął.
- Wiem, że zwykle kolejność jest odwrotna, ale przejdźmy do kontraktu...

***

Nikt w Fiore nie wątpił w fakt, że cała rodzina Moore zginęła tego dnia. Alex w żadnym wypadku nie miał ochoty wyprowadzać innych z błędu. W przeciwieństwie do swojego ojca i brata nie był osobowością powszechnie znaną i nie planował tego zmienić. Od wydarzeń z tamtego dnia minął dokładnie rok. Chłopak początkowo planował wyruszyć w podróż, by zobaczyć świat, ale jeszcze nie mógł opuścić Fiore. Chociaż nie przepadał za swoim ojcem i bratem, to byli jednak rodziną. W ich żyłach płynęła ta sama krew, przez lata jedli posiłki z tej samej kuchni. Dlatego, chociaż Alex bardzo się przed tym bronił, w jego głowie znalazło się kilka zasad i zwyczajów jego rodziny. Jak na ironię, był bezchmurny wieczór. Alex nie przyznałby się do tego głośno, ale lubił takie dramatyczne zbiegi okoliczności. W ogromnym magazynie na obrzeżach portu Hargeon trwało świętowanie. Wielki budynek był załadowany mąką po sam dach.
- Towarzysze! - zabrzmiał wysoki i nieprzyjemnie wibrujący męski głos. Według informacji Alexa, był to przywódca grupy.
- Wypijmy za wspaniały rok! Odkąd pozbyliśmy się George'a, tego zgreda, jesteśmy na fali! Za kilka lat możemy rzucić ten okropny biznes i żyć jak królowie! - wydarł się mężczyzna, a otaczający go podwładni wybuchnęli śmiechem i wychylili kufle piwa. Nim ktokolwiek zdążył dopić, w magazynie rozległ się chłodny śmiech. Nie należał do nikogo z grupy. Mężczyźni natychmiast odstawili kufle i chwycili za pałki i kastety.
- Nie myślałem, że kiedyś usłyszę prawdziwą przemowę małostkowego czarnego charakteru - rozległ się chłodny głos. Mówiącym był oczywiście Alex.
- Naprawdę, zupełnie jakbyś ćwiczył do drugorzędnej sztuki. Twarz, cienki głosik, wszystko jest prawdziwie idealne - mówił nastolatek, podczas gdy inni gorączkowo rozglądali się, próbując zasłonić pracodawcę przed potencjalnymi atakami. Po magazynie rozszedł się cichy odgłos prującego się materiału. Sekundę później dało się usłyszeć przesypywanie się mąki.
- Dla tego wszystkiego wybiliście całą rodzinę? To naprawdę dość nieprzyjemne. Naprawdę warto było zabijać dla tej mąki? Tylko dla paru kilogramów klejnotów? Cóż, George Moore dostał na co zasłużył, w końcu niczym się od was nie różnił, śmieci bez cienia klasy - głos zaczął ciepłym tonem, ale zakończył na lodowatych barwach. Po plecach mężczyzn przeszedł dreszcz.
- Właściwie normalnie nie dbałbym o to, co takie szumowiny jak wy robią - powiedział Alex cicho. Mężczyźni rozglądający się w ciemności zauważyli, że magazyn zaczyna wypełniać biały obłok.
- Prawdopodobnie taka banda drugorzędnych kretynów jak wy nie słyszała o wybuchu pyłu? - zapytał Alex bez cienia radości w głosie.
- Widzicie, jeśli mój ojciec czegokolwiek mnie nauczył, to tego, by nigdy nie pozostawać ludziom dłużnym - ostatnie słowa chłopaka były przytłumione, jakby mówca zaczął się oddalać. Kilka chwil później do mężczyzn dotarło słowo „eksplozja”. Wszyscy obecni rzucili się do drzwi. Kiedy magazynierzy odkryli, że każde wyjście z budynku jest zablokowane, popędzani piskami pracodawcy próbowali je wyważyć. Kilkanaście sekund później zawieszona w powietrzu mąka zareagowała z ogniem pochodni. Gigantyczna eksplozja wstrząsnęła całym portem, a widać ją było przez chwilę lepiej, niż latarnię morską.

***

- Gratulacje paniczu - usłyszał Alex, gdy tylko wygrzebał się z dziury. W oddali widać było płonący magazyn.
- Ile razy mówiłem ci, żebyś nie nazywała mnie paniczem?! - żachnął się Alex z frustracją. Oczywiście po zablokowaniu wejść do magazynu, Virgo wykopała tunel do środka, pozwalając mu na dokonanie zemsty. Cóż, bardziej spłacenia długu, niż czegokolwiek innego.
- W takim razie, Onii-chan? - zapytała niewinnie pokojówka, nie zmieniając nawet wyrazu twarzy. Alex za to skrzywił się i ukrył swoją w dłoniach.
- Ach, rób co chcesz - mruknął chłopak zrezygnowany.
- Paniczu, jak zwykle świetnie wychodzi ci bycie tsundere - powiedziała Virgo i uśmiechnęła się lekko. Ach. Czego się spodziewał? Przecież ten demon w stroju służącej nigdy nie przepuści okazji, by sobie z niego zażartować. Po chwili Alex wyprostował się i spojrzał beznamiętnie w płomienie.
- Cóż, teraz już nic mnie nie wiąże z moją rodziną - powiedział chłodno.
- Poza nazwiskiem - wtrąciła Virgo. Alex westchnął. No tak, ale z tym jednym jakoś nie ma ochoty się rozstawać.
- Onii-chan, obawiam się, że to już czas. Zostawiłam zmianę ubrań jak prosiłeś. Do następnego razu - powiedział duch i zniknął otoczony aurą złotego światła. Chłopak prędzej zjadłby kilogram szkła niż powiedział jej to w twarz, ale Alex był bardzo wdzięczny za obecność Virgo. Nastolatek westchnął i spojrzał na wieżę zegarową. W odgłosy brygady przeciwpożarowej wtrąciło się bicie zegara. Było po dwunastej. Alex skończył właśnie siedemnaście lat.

***

Gdy Alex wreszcie stał się wolny od przeszłości, to odkrył z zaskoczeniem, że bycie poszukiwaczem przygód jest o wiele nudniejsze, niż się spodziewał. W książkach taki poszukiwacz nie może zrobić dwóch – trzech kroków, i już znajduje mrożącą krew w żyłach przygodę. Tymczasem Alex nie mógł znaleźć żadnej. A bóg mu świadkiem, próbował. Dołączył do kilku wypraw, próbował szczęścia jako łowca nagród, bywał w Erze, Magnolii i innych dużych miastach... ale przygody jakoś nie chciały się go trzymać. Kiedy skonsultował swój problem z Virgo, pokojówka myślała bardzo długo nad problemem... przynajmniej tak wyglądała, ale Alex był przekonany, że coraz lepiej idzie mu czytanie emocji z jej pokerowej twarzy i odpowiedziała:
- W takim razie czemu nie dołączysz do gildii, onii-chan? - sprawiając, że kilka osób zaczęło szeptać między sobą i oddalać się pospiesznie. Alex był pewien, że złapał coś w rodzaju „do czego on zmusza tego biednego ducha... strój pokojówki i jeszcze ten sposób mówienia?” ale postanowił tym razem to zignorować.
- Gildii? Znaczy, gildii magów? - Alex zapytał, czując jak wzbiera w nim ciekawość.
- Tak. Jak wiesz, nie jesteś moim pierwszym posiadaczem - powiedziała Virgo rumieniąc się płomiennie. Alex poświęcił chwilę na odszyfrowanie jej słów i gestów i zaczerwienił się mocno. Czemu ten cholerny duch pokazuje emocje tylko w takich chwilach?
- W każdym razie, niektórzy z nich należeli do gildii. Być może onii-chan będzie zaskoczony, ale właściwie wszyscy świetnie się bawili. Skoro i tak nie masz nic lepszego do roboty... - kontynuowała Virgo, wracając do swojej perfekcyjnie pokerowej twarzy.
- Nie możesz chociaż powiedzieć, że jestem między zleceniami? Musisz to tak ujmować? No ale nieważne - Alex zamyślił się, podczas gdy jego duch zajmował się swoją ulubioną rozrywką, to jest wpatrywaniem się w niego z intensywnością lasera.
- Cóż, skoro tak mówisz, to może warto spróbować - powiedział Alex wytrącony z równowagi spojrzeniem Virgo.
- Skoro już wspomniałaś, to może znasz jakąś gildię godną polecenia? - zapytał bez większych nadziei. Virgo jednak pokazała mały uśmieszek i otworzyła usta.
- Cóż...

Kilka dni później Alex Moore stał się pełnoprawnym członkiem Fairy Tail.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


  Magie i zaklęcia 

Magia główna: Magia Gwiezdnych Duchów
~Zaklęcia:
Złoty Klucz - Virgo

Magia wspomagająca:
~Zaklęcia:

Zaklęcia nieprzypisane:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


  Zdolności

Umiejętności bojowe:
Umiejętności fabularne:

Zręczność: 20
~Predyspozycja: Uniki
Widalność: 15
~Predyspozycja: Kondycja
Koncentracja: 35
~Predyspozycja: Reakcja
~Predyspozycja: Siła Duszy
Szybkość: 16
~Predyspozycja: Przyspieszenie
Caster: 20
~Dodatkowe ME: 10.000

Magiczna energia:
6000 + 1500 + 10.000 = 17.500

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


  Dodatkowe

Poziom: II
Klejnoty: 14.500
Ekwipunek: 3 pary ciemnych okularów, złoty klucz
Reputacja: 50%

Wady i zalety:
Brak orientacji w terenie -1
Ciekawski -1
Mściwy -1
Pycha -1
Cynik -1
Kobieciarz -1

Dobra aparycja +1
Dobra pamięć +1
Inteligencja +1
Cierpliwy +1
Lojalny +2

Ostatnio edytowany przez Alex (2013-10-20 22:02:45)


http://imageshack.com/scaled/800x600/34/759j.png
http://img191.imageshack.us/img191/7612/hraz.pnghttp://th01.deviantart.net/fs51/150/f/2009/323/1/9/Fairy_Tail_Chibi_Virgo_by_Pein87.png

Offline

 

#2 2013-10-20 21:46:00

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: Alex Moore!

Zaklęcia: 1
Statystyki: 106
Magiczna energia: 6'000 (6'000 + 10'000 + 1'500)
Umiejętności bojowe: 0
Umiejętności fabularne: 0


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
kapusta pekinska odzywcze www.wrestlegame.pun.pl pokemon crystal poradnik państwa europy i ich stolice mapa Mąż cały czas mnie krytykuje