Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#31 2013-07-06 02:16:38

Sheryl

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-22
Posty: 258
Punktów :   

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Praca wre! Rei szaleje w kuchni, a zamówienia z pomocą Michiego niemal wypływały. O dziwo dziewczyna nieco się otworzyła i czasem nawet odezwała do maga, obdarzając go ślicznym, nieśmiałym uśmiechem. Była zdecydowanie perełka, jeśli chodzi o wygląd- zupełnie jakby była córką jakieś arystokratycznej rodziny, a nie slamsów. Minako uczyła Hidekiego poprawnego trzymania tacy i co chwila wybuchała śmiechem na jego żarty. Wydawał się jej naprawdę uroczy.. A Yuuka? Jak to ona- wszędzie było jej pełno. Była ulubienicą klientów. Asuna patrzył na nie z troską i ,,matczyną" miłością, która biła z jego oczu. Nie przeszkadzało mu to we flirtowaniu z mężczyznami, a do tego naprawdę dobrze naśladował kobiecy głos. To było miejsce, do którego chciało się wrócić.
Minęła godzina dwudziesta pierwsza i powoli robiło się pusto- normalni ludzie wychodzili, a zaczęli przychodzić Ci dziwniejsi. Tak zwane typy spod ciemnej gwiazdy, które lubiły patrzeć, pic ale pozostawały niegroźne. Więc właściciel przymykał na to oko. Śmiechy, odgłosy nalewanych do kufli piw z beczki czy wina z karafek.. Wtedy właśnie otworzyły się drzwi, w których stanęło pięciu mężczyzn w ciemnych płaszczach z paskudnym uśmiechem na ustach. Za pasem dwóch z nich były miecze, jeden miał pistolet. Ten na przedzie bandy na głowie miał kapelusz. Wkroczyli dumnie do izby i trzasnęli za sobą drzwiami, podchodząc do stolika i siadając przy nim, a nogi wykładając na blat. Yuuka prychnęła, zaciskając dłonie w pięści. W sali nastała cisza. Asuna wstał i prychnął.

- A wy czego tu chcecie?! Mówiłam już, żebyście tu nie przychodzili! Nie mam pieniędzy, żeby was spłacać!
- Zamknij pysk transwestyto.. - prychnął rozbawiony i wrzucił kuflem z piwem o podłogę, rozbijając go i rozlewając zawartość. Dziewczyny pisnęły, a klienci w pośpiechu zaczęli opuszczać lokal, aż zostali sami. Widać było złość w oczach właściciela- taki zarobek mógł jeszcze dziś zrobić, ale nie! Jakaś banda idiotów musiała się uwziąć.
- W takim razie zapłacicie mi ciałem.. Tak jak z tamtą. Jak sie trzyma? Nie będę tatusiem.. A teraz.. - zamilkł, rozglądając się. Ostatecznie prychnął i wyciągnął ręce w stronę Minako. Złapał ją za ramiona i przyciągnął do siebie, obejmując silnymi rękoma. Dziewczyna pisnęła, a w oczach pojawiły się łzy, gdy klepnął ją w pośladki i rozerwał sukienkę przy dekolcie, odkrywając biustonosz. Asuna podniósł się gwałtownie i krzyczał, aby ją puścili. Jednak to nie działało- mężczyzna siłą zrywał sukienkę z drobnej dziewczyny o dwóch blond kitkach.
- Zostaw ją! Ty pieprzona świnio! -Wtedy Yuuka nie wytrzymała-złapała za butelkę i rzuciła w niego. Z czoła poleciała mu krew, a na twarzy wykwitła złość i wściekłość. Zaklęcie z magii ognia oraz pociski z broni już leciały w stronę energicznej kelnerki.
- Ty pieprzona suko! Zapłacisz za to! Będziesz błagała o spokój, gdy chłopcy w czwórkę wezmą Cię na zaplecze!

Offline

 

#32 2013-07-06 15:13:23

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Cieszył mnie fakt, że mogę porozmawiać z kimś na wszystkie tematy, a nawet pożartować. Minako zachowywała się tak jakby nie miała mnie za dziwoląga, mimo mojego niskiego wzrostu. Bardzo też podobała mi się atmosfera w lokalu oraz to jak dziewczyny oraz pan Asuna są oddani swojej pracy.
Nadszedł, jednak w końcu także czas, w którym do lokalu weszli kryminaliści. Początkowo starałem się zachować spokój i nie wychylać się. Przemilczałem także rozbity kufel, w duszy obiecując sobie, że wytrę podłogę tą gnidą, która to zrobiła.
Czarę goryczy i granicę przekroczył jednak gość, który porwał do siebie Minako. Minako, która przed chwilą promieniało i cieszyła się wraz ze mną wspólnymi chwilami. Facet zabrał ją do siebie tak szybko, że nie zdążyłem zareagować.
Widząc, co wyczynia puściłem tylko wymowne spojrzenie Michiemu.

Dość tego.

Jestem uważany za osobę bardzo spokojną i opanowaną, jednak takiego chamskiego i niemoralnego zachowania nie mogę puścić płazem.
Widząc jak mężczyzna obrywa w łeb na mojej twarzy się pojawia przez chwilę ironiczny uśmiech po czym jednak poważnieję i spuszczam wzrok w podłogę.
Po ataku mężczyzny jestem pewny, iż zareaguje Michi, ponieważ podczas wymiany spojrzeń, czułem, że jest już gotowy do walki.
-Hej ty... - zwróciłem się do faceta, trzymającego Minako.
-Widzę, że nikt nie nauczył cię jak należy traktować kobiety. Więc albo po prostu jesteś tchórzem zachowując się tak względem płci pięknej albo jesteś skończonym idiotą, który tylko czeka, aż ktoś spuści mu taki wpiernicz, że nigdy więcej nie wyjdziesz ze szpitala.
Po tych słowach podniosłem głowę i skierowałem swój wzrok na Minako, dając jej tym sam zapewnienie, przez kiwnięcie głową, że wszystko będzie dobrze. Następnie swoje ślepia skierowałem w kierunku bandyty.
-Puścisz ją czy wolisz, żeby połamać ci ręce? - mój ton był niezwykle spokojny. Nie było jednak w nim nic grzecznego i uprzejmego, a jedynie cichy, spokojny głos kogoś, kto jest w stanie zrobić wszystko, aby wywalić na krzywy ryj kogoś tak irytującego.

---------
edit - kolor mówionego tekstu

Ostatnio edytowany przez Hideki (2013-07-06 20:11:25)

Offline

 

#33 2013-07-06 16:11:18

Michi

http://i.imgur.com/EmF8zN9.png

35492142
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 730
Punktów :   19 
Imię i Nazwisko: Michi aka Haijin
Wiek: 21

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Było fajnie. Miło, sympatycznie, wesoło. Ale się skończyło... Niestety. Zobaczyłem towarzystwo wychodząc z kuchni. Nie spodobało mi się to, ani trochę.
- Rei, nie wychodź stąd przez najbliższy czas, proszę. - powiedziałem cicho do dziewczyny, by niepotrzebnie jej nie narażać.
Zamknąłem drzwi i z kolejnym zamówieniem podszedłem do jakiegoś stolika, by znaleźć się blisko dziewczyn i Asuny, na wszelki wypadek. Z wielkim opanowaniem przyglądam się wszystkiemu, ale krew buzuje we mnie coraz bardziej, gniew się wzmaga, adrenalina dodaje... Tego co tam adrenaliny dodają. Czujność przede wszystkim. Z grobową miną przyglądam się wszystkiemu. Drgam, gdy bandzior zaczyna dobierać się do Minako i powoli podchodzę, by przypalić mu ten wstrętny ryj, który przyprawia mnie o odruch wymiotny. Zapatrzony z rządzą zemsty na niego nie zauważyłem, że Yuuka, stojąca tuż obok wyrzuca butelkę, ale sprawiło to, że się rozejrzałem. Pociski i ogień. Cholera, niemądre posunięcie. Instynktownie przypieram do Yuuki i rzucam się z nią na ziemię, by ochronić przed atakami. Zasłaniając ją własnym ciałem na ziemi, bo za to nam płacą, mówię szeptem, spokojnie, uprzejmie, można by rzec, że nawet troskliwie.
- Skryjcie się gdzieś, Yuuka. Postaramy się nimi zająć i do was nie dopuścić. Za wiele już przez nich przeszłyście.
Zerkam na ludzi, dalej przy Yuuce. Powoli wstaję zaciskając pięści. Katany, pistolety, magia. Nie ma co, przygotowani na praktycznie każdy rodzaj walki. Trzeba kombinować. Hideki wyraźnie przykuł uwagę tego mówiącego, a ten nie wygląda na człowieka, który puszcza zniewagi mimo uszu. Poza tym, to zbiry, nie wyglądają na zbyt bystrych... To nam daje jakąś przewagę, o ile się co do nich nie mylę. Ale, poważnie, nikt bystry nie podchodził by tak do tej sprawy z haraczem... Przemoc to narzędzie głupców. Można było te pieniądze wyłudzać na milion innych sposobów, ale nie! Wybrali przemoc, najprymitywniejszą i najprostszą metodę i zdaje się, że tylko dlatego zgłoszono się po pomoc do nas. W innych przypadkach magowie nie mieli by takiego pola do popisu. Więc nie, raczej się nie mylę.
Powoli otwieram jedną dłoń, koncentrując tam energię. Stoją dalej przy Yuuce. Hideki zajmuje bydlaka dobierającego się do Minako, jego ludzie pewnie nie będą chcieli mu przeszkadzać, więc powinni podejść tutaj. Asuny nie ruszą - wiedzą, że to facet. No chyba, że... Nie, mam nadzieję, że nie.
Dalej osłaniając ciekawską i wygadaną kelnerkę wystawiam dłoń w stronę tego uzbrojonego w pistolet. Chętnie wyciągnął bym ich na zewnątrz. Szkoda lokalu. Ale tam może nie być takich osłon i potencjalnych broni... Ciężka decyzja. No nic, postanawiam sprowokować pajaców.
- No chodźcie, weźcie ją. Słyszeliście... "Szefa", gamonie.
Obserwuję ich uważnie, staram się dostrzec każdy, najmniejszy ruch, który mógłby świadczyć o ataku. Mają przewagę liczebną, ale miejmy nadzieję, że są równie głupi na jakich wyglądają. No i może nie aż tak sprawni, za jakich się mają. A nóż nas zlekceważą, nie wiedzą jeszcze, że umiemy wyczarować to i owo, to nam daje kolejną przewagę.

Ostatnio edytowany przez Michi (2013-07-06 16:13:31)


"Before creation, comes destruction..."
http://i40.tinypic.com/im5b4i.png

Relacje
♫ Theme ♫  ♫ Battle Theme ♫
♫ Dragon Mode Theme ♫


Chcesz wziąć udział w misji?
Napisz do mnie na PW
spróbujemy się dogadać.

Offline

 

#34 2013-07-07 19:46:17

Sheryl

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-22
Posty: 258
Punktów :   

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Minako miała łzy w oczach, jedną ręką trzymała materiał uniformu na piersiach tak, aby się nie zsunął. Jej wstążki spadły i tym samym blond włosy zostały uwolnione, rozsypując się kaskadami na plecach i ramionach, gdzie ciągnęły się do połowy pleców. Mężczyzna, który ją trzymał po oberwaniu z butelki rzucił ją na stół i ręką przetarł czoło, gdzie z rozcięcia ciekła krew. Był naprawdę zdenerwowany, to samo jego towarzysze. Już miał coś zrobić- jego ręka niemal sięgała do jej stroju, aby go zedrzeć i tym samym mógłby ją zgwałcić na oczach wszystkich jako przestrogę dla innych. Wtedy właśnie odezwali się magowie. Spojrzał na nich swoimi ciemnymi oczyma i uniósł brew. Słowa Hidekiego widocznie go rozbawiły.
- Gówniarzu nie mieszaj się w sprawy, które Cię nie dotyczą. Dame się dobrze traktuje, ale zwykłą kurwę bez domu i wziętą z ulicy traktuje tak, jak na to zasługuje. - odparł swoim mocnym, męskim głosem. Roześmiał się następnie.
Rei kiwnęła głową na słowa Michiego. Nim jednak wyszedł z kuchni chwyciła jego nadgarstek i zatrzymała go, podnosząc na niego wzrok. Miała całą zarumienioną twarz, a duże oczy błyszczały jej delikatnie. Dominowała w nich troska.

- Proszę, uważaj na siebie.. Nie chciałabym, żeby coś Ci się stało.. - powiedziała cichutko, niemal natychmiast odwracając speszony głos. Jak gdyby nigdy nic cofnęła rękę i pobiegła na skraj kuchni, gdzie ukryła się pod drewnianym stołem.
Michi obronił Yuuke, która zacisnęła powieki i objęła go rękoma, gdy lecieli na ziemię. Była mu wdzięczna- wyobraziła sobie, co powiedziałaby Minako na to, co zrobiła. Ale znały się od dziecka, nie mogła jej zostawić. Była zmęczona bezsilnością. Gdy wstali i zobaczyła, że mag gromadzi energię przysunęła się i oparła dłonie na jego plecach, zbliżając głowę do jego ucha.

- Obroń ją, proszę.. Nie chce, żeby spotkało ją to, co tamtą. Ona strasznie dużo przeszła.. - mruknęła cicho z prośbą w głosie, po czym czmychnęła do tyłu i stanęła przy Asunie, który zasłonił ją ręką. W jego oczach była złość.
- Nie dotkniecie ich! Oni na to nie pozwolą, wy szumowiny pieprzone! - rzucił, pokazując na napastników palcem. Na słowa transwestyty wybuchnęli śmiechem, jednak nie chcieli go zaczepiać. Najpierw jednak mieli zamiar rozprawić się z magami Fairy Tail. Jeden z nich wyjął swoją szablę i ruszył do ataku do Hidekiego- widocznie władał jedynie bronią. Drugi uniósł rękę i w jego stronę poleciała również błyskawica. Na Michiego rzuciła się pozostała trójka- jeden z mężczyzn zaczął tworzyć płomienie, które powędrowały do maga, drugi zaś wymierzać ciosy pięściami. Przywódca stanął w powie drogi i skrzyżował ręce na piersiach. Jak sobie poradzą z jego ludźmi? Nie powinni. Nie chciał sobie brudzic rąk ani zawracać głowy.

Offline

 

#35 2013-07-07 23:11:07

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Słowa mężczyzny nie robiły już na mnie żadnego wrażenia. Po wypowiedzeniu swoich zdań, ochłonąłem i znów byłem tym spokojnym i chłodno myślącym Hidekim, który przybył na misję. Sytuacja nie była ciekawa. Dziewczyna, która powinna się śmiać i cieszyć życiem jest teraz poniżana przez bandę rabusiów, którym najwidoczniej jeszcze nikt nie pokazał gdzie ich miejsce. No, ale dziś zostaliśmy tu wezwani, aby w końcu zakończyć tą farsę.
Widząc jak Michi ratuje jedną z dziewczyn, odetchnąłem z ulgą.
*Teraz możemy w końcu przejść do ofensywy. Trzymaj się Minako. - powiedziałem w myślach patrząc jeszcze raz w oczy szefowi bandy.
Długo jednak nie skupiałem się na nim, gdy zostałem już zaatakowany przez dwójkę zbirów.
Hmm, pierwszy posiadał miecz, więc pewnie jest dobry w jego władaniu. Drugi jednak posiada magię błyskawic, co może sprawić pewien problem, dopóki nie rozprawię się z pierwszym oprychem.
Szybko oceniając na chłodno miałem już mniej więcej zaplanowany plan walki. Widząc zbliżającego się mężczyznę, przysunąłem się bliżej jednego ze stolików. Czekałem do ostatniej chwili, aby wykonać unik - tak, aby zbir z mieczem zbliżył się do mnie. Wtedy to szybko i zgrabnie wskoczyłem na stół, aby uniknąć oberwania błyskawicą, a pozwolić mężczyźnie z mieczem wejść w technikę swojego kompana. Wykonując ten manewr byłem bardzo uważny, aby móc w każdej chwili zareagować także na cios z bliskiej odległości.

Mimo, iż byłem w ferworze walki, cały czas starałem się zerkać na Minako czy, aby szef całej tej grupy nie zbliża się do niej, aby zrobić jej krzywdę.

Offline

 

#36 2013-07-08 00:24:27

Michi

http://i.imgur.com/EmF8zN9.png

35492142
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 730
Punktów :   19 
Imię i Nazwisko: Michi aka Haijin
Wiek: 21

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Przymykam powieki. Czas przystąpić do wykonania misji. To moja pierwsza, nie może być ostatnią, to byłby wstyd. A na dodatek zawiódłbym wszystkich... Rei, Hideki, Yuuka, Minako... Nawet Asuna na mnie w tej chwili liczą.
Kiwam głową na słowa wypowiedziane przez Yuukę, co oznaczać miało "dobrze". Nie uznałem za konieczne mówić czegokolwiek. Z powodu szczękościsku ze złości ciężko by mi było powiedzieć coś wyraźnie. Faktem jest, że nie zamierzałem jej nie bronić i zrobię wszystko by temu skurwielowi zajść za skórę... Za takie słowa się ginie! Nie jestem zabójcą i nigdy być nie chcę, ale on przesadził. Tego nie można wybaczyć i nie mogę nikomu obiecać, że nie przesadzę.
Wykonuję szybki wgląd na walkę. Jest ich pięciu, nas dwóch. Magowie, jacyś tam "wojownicy", na dodatek wstrętne gnoje. Gdy zauważam, że trójka zamierza mnie zaatakować rozsuwam lekko nogi i uginam je delikatnie w kolanach. Ogień, trzeba się skryć, na szczęście jasne jest gdzie. Mam nadzieję, że ten z pięściami nie jest zbyt szybki. Wykonuję szybki ruch po skosie do przodu, tak aby moi dwaj przeciwnicy - ten z pięściami i strzelający ogniem - znaleźli się w jednej, prostej linii. Rzecz jasna, jako, że Pięściarz musiał wyjść na przód, by mnie sięgnąć, on jest z przodu i zasłania mnie przed Ognistym i jego atakami. Szef się zatrzymał, co? Może bada co potrafimy nim przystąpi do akcji. A może też się boi? Nie ważne, Pięściarz się zbliża. Prawa dłoń ciągle otwarta, w gotowości, szybki doskok do nacierającego durnia. Lewą ręką zbijam pięść, którą za pewne wymierza we mnie cios, w bok - w taki sposób, bym znalazł się między jego ramionami. Napieram na niego lewym barkiem, przez co go wyhamowuję i wytrącam z równowagi, będzie się musiał odsunąć lub mnie odepchnąć jeśli coś zamierza zrobić. To nie będzie łatwe, bo chwytam go tuż pod szyją za ubranie i mocno ściskam ciągnąc w dół. Moja prawa dłoń w tym czasie zbliża się do niego, wokół niej pojawia się jasny magiczny krąg i przywiera do twarzy oprycha, która niemal w tej samej chwili zaczyna płonąć żywym ogniem (jedna kula z Ognistego Deszczu). Od razu pcham nim we wcześniej strzelającego we mnie ogniem drugiego przeciwnika, by "Żywa Pochodnia" nie poparzył przy okazji mnie, a jak już to jego. Na moją twarz wstąpił lekki szyderczy uśmiech na myśl, która właśnie pojawiła się w mojej głowie. Nie łatwo jest oszpecić szpetnego. Kto teraz? Nieostrożny Szef krzyżujący ręce czy ten magik? A może przejść do defensywy, by zrobić kolejny wgląd? Nie ma się co spieszyć, pośpiech jest mało przydatnym kompanem i potrafi więcej zepsuć, niż pomóc - jak wszystko poszło po myśli, to przynajmniej jeden już odpadł. Uskakuję do tyłu, by zerknąć na sytuację z innej perspektywy. Ugięte nogi, w niewielkim rozkroku, pochylony do przodu spoglądam na (teraz już) pole walki. Trzymaj się, Hideki! Myślę zerkając na chwilę w tamtą stronę. Mówienie w czasie takiego skupienia jedynie mnie rozproszy, dlatego staram się nic nie mówić. Jestem zajęty analizą, a z powodu precyzyjności, jaką lubię, nie chcę przeoczyć niczego istotnego. Mściwym i wrogim wzrokiem piorunuję Szefa bandy. Niemal warczę, widząc jego mordę! Palce u rąk trzymam jednak rozłożone, delikatnie nimi ruszam, a ruch ten lekko przypomina niewielkie fale.
Szybkie rzucenie oka w stronę Minako. Teraz przydało by się dostać jakoś do niej... Ale jak? Niech zrobią jakiś ruch, najmniejszy, może pomóc! Ale może też zaszkodzić... Myśli, głupku! Myśl! Hideki ma mniej korzystną pozycję, musisz coś wymyślić! Nie można jej tam zostawić samej... Pustaku, myśl!

Magiczna Energia: 9'000

Ostatnio edytowany przez Michi (2013-07-08 13:21:34)


"Before creation, comes destruction..."
http://i40.tinypic.com/im5b4i.png

Relacje
♫ Theme ♫  ♫ Battle Theme ♫
♫ Dragon Mode Theme ♫


Chcesz wziąć udział w misji?
Napisz do mnie na PW
spróbujemy się dogadać.

Offline

 

#37 2013-07-11 20:07:22

Sheryl

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-22
Posty: 258
Punktów :   

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Wszystko działo się bardzo szybko, walka rozpoczęła się na dobre. Przywódca bandy przyglądał się temu ze skrzyżowanymi na torsie rękoma,a wszyscy goście opuścili kawiarenkę. O tyle, ile Asuna był piękny i damski, to jego oczy w tym momencie- pełne furii i bezradności należały do prawdziwego mężczyzny. Zasłaniał Yuuke, która poprzez swój temperament i małe ADHD nie mogła ustać w miejscu. Co chwilkę przeskakiwała z nogi na nogę, a drobne rączki zacisnęły się w pięści. Jakby miała rzucić się na nich i pobić. Dzięki temu, że zbiry pobiegły na magów to Minako mogła się podnieść i wybiec do kuchni, zapewne kierując się do Rei. Jej zapłakana twarz i ramiona z siniakami, którym towarzyszyło podarte ubranie były okropnym widokiem.
Na Hidekim skoncentrowała się pierwsza dwójka. Chłopak sprytnie to wszystko wymyślił- całkowicie ich zaskoczył, bo spodziewali się bezpośredniego ataku, takiego jak oni wykonali. Manewr zadziałał i mężczyzna z mieczem oberwał z mocnej błyskawicy, której siłę dodatkowo zwiększył metal, z którego wykonany był miecz. Stracił przytomność i padł sparaliżowany i ledwo żywy na ziemie. Jego mięśnie skurczyły się, a oddech był płytki. Niestety Hideki również się zachwiał i przez kilkanaście sekund nie mógł złapać równowagi. Wszystko dlatego, że upadające ciało szturchnęło go mieczem. Jego towarzysz przeklął pod nosem, a następnie wytworzył magiczne kręgi aby wykorzystać okazję. Kilka błyskawic poleciało w stronę maga, chcąc go porazić i obezwładnić. Czy członek Fairy Tail był na tyle zwinny i szybki, aby uniknąć ataku? Dodatkowo mag szykował kolejny krąg, gdyby te pioruny nie trafiły. Zapach przypalonego ciała ciężko rannego przeciwnika przepełniał nozdrza.
Michi miał odrobinę trudniejszą sytuację, bowiem atakujące go pięści w kilku miejscach trafiły- najbardziej boleśnie w bark, gdzie z pewnością powstanie ogromny krwiak. To jednak nie wpłynęło na motywację maga ani zapał- wręcz przeciwnie, nakręciło go bardziej. Obezwładnienie się udało, jednak podpalenie nieprzyjaciela się nie powiodło- kilka płomieni trafiło jedynie na jego ubranie, które szybkimi ruchami ugasił. Niemniej jednak jego równowaga została zachwiana poprzez ruchy wykonane przez Michiego i używający pięści przeciwnik upadł na ziemie, odepchnięty do tyłu i uderzył w towarzysza. To jednak niewiele dało, bowiem w ciągu kilkunastu sekund wrócili do pozycji stojącej, gotowi do dalszej walki. Mag ognia utworzył krąg nad głową i zaczął inkantację jakiegoś potężniejszego zaklęcia. W tym czasie widocznie nikt nie mógł mu przeszkadzać, więc pięściarz starał się będzie go chronić. Stanął przed nim, zasłaniając go tym samym od ataków Michiego i robiąc za mur. Czyżby chciał spalic całe to miejsce?
Odgłosy walki przerwał szyderczy śmiech lidera ganku, który stał ze skrzyżowanymi rękoma na torsie. Jego duże, brązowe oczy błyszczały złowieszczo, patrząc na pozostałych z pogardą.

- A mówiłem- zapłać i załatwmy to po dobroci. Każdy lokal w tej okolicy płaci nam haracz i nie płaczę. Trzeba było się nie buntować głupi transwestyto, a Twoja dziewczynka nie zasmakowałaby gwałtu. - rzucił mocnym, pewnym siebie głosem. Zbir jak to zbir- zawsze mówił poważnie, chociaż wielu z nich jedynie w mowie było mocnych. Z tymi ludźmi jednak było inaczej, bo w końcu ktoś ucierpiał faktycznie. Na znak zażenowania tym miejscem kopnął nakryty stolik, którego zawartość ubrudziła panele. Potłuczone talerze błyszczały w świetle lamp. Asuna mamrotał coś pod nosem.
- Widzę, że blondyneczka uciekła? Niegrzeczna dziewczyna. Przez jej głupotę wszystkie poniosą karę, jak ciała tych dwóch już zostaną spalone.

Offline

 

#38 2013-07-12 01:07:32

Michi

http://i.imgur.com/EmF8zN9.png

35492142
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 730
Punktów :   19 
Imię i Nazwisko: Michi aka Haijin
Wiek: 21

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Nie tracąc koncentracji, a przynajmniej starając się nie utracić, wystawiam w stronę odepchniętego i wpadającego na swojego kolegę pięściarza dłonie – teraz to właściwie w stronę ich obu. Wokół nich pojawiają się magiczne kręgi i kolejne ogniste kule zostają wystrzelone. Głównie w kierunku upadającego, ale istnieje szansa, że zabłąkana podpali i Ognistego. Nie nastawiam się jednak na jakieś cuda nie widy… Może ktoś uzna to za szaleństwo, za głupotę… Ale nigdy nie byłem zbyt rozsądny… Nie kończąc posyłania kul jedną, jedyną posyłam w szefa bandy. Uczono mnie, że ogień tego zaklęcia nie łatwo ugasić, mam nadzieję, że to narobi zamieszania większego niż jest i da mi czas. Przy okazji może sprawić, że Szef ruszy do walki i tylko dlatego to może być głupotą, ale raz się żyje.
Jednak potrafią więcej, niż wyglądają. Tss… Syknąłem z bólu i wykrzywiłem usta w grymasie. Warto było się przekonać, teraz wiem, na czym stoję. Przynajmniej Minako zdołała uciec. To dobrze… Bardzo dobrze.
A teraz – myśl! Byle szybko.
Leży kilka szkieł… Zawsze jakaś broń. Magik jest dystansowcem, podobnie jak ja, należałoby walczyć z nim w zwarciu, ale w tym przeszkadza Pięściarz. Wkurzył mnie, a kolejne natarcie ponownie może okazać się fiaskiem. Zwłaszcza, że wielkiej wprawy we władaniu czymś takim nie mam. Oho, Michi, ktoś tu się cyka… I ten ktoś to najprawdopodobniej Ty! W takim momencie? Nie ładnie, nawet, jeśli to twoja pierwsza walka grożąca śmiercią. Bo grozi… Ale jak nic nie zrobisz, to sytuacja wcale nie będzie lepsza, więc weź się w garść, głąbie!
Mimo swoich myśli, a wszystkie przetoczyły mi się przez głowę jak błyskwica, moje ciało, lekko drżąc – teraz ciężko stwierdzić czy ze złości, czy ze strachu, czy też może z ekscytacji – poruszyło się do przodu. Biegiem, zbieram z jakiegoś stołu, obok którego przebiegłem, szklankę. Dziwny wybór, ale złapałem pierwsze, co miałem w zasięgu palców. Serio? Szklanka? No nic, może coś uda się z tym zrobić. Trzeba wkręcać, nie raz robiło się figle nauczycielom, nie bez powodu wielu ludzi ode mnie stroni.
Zasłaniając ją całą dłonią udaję, że coś do niej wkładam, wcześniej wyjmując z kieszeni. Granat w szklance – zawsze większe obrażenia, chociażby od szkła.
Gwałtownie skręcam, zwinnym ruchem posyłam szklankę po ziemi, by doturlała się prędko do zbirów, których szczęściem było dostać mnie za przeciwnika. Skaczę przy tym do przodu, na jakiś inny stół zsuwając z niego nakrycie, gdy przejeżdżam po nim swym ciałem. Z moich ust w czasie tego wszystkiego wydobywa się głośny, zdzierający gardło okrzyk:
- GRANAT!!! PADNIJ! – krzyk ma być skierowany rzecz jasna do dziewczyn, Asuny i Hidekiego, ale zbir też bez problemu powinny go usłyszeć.
Zjeżdżając ze stołu, przewracam go, by robił mi za zasłonę. Granatu tak naprawdę nie ma, bo skąd? Ale może się nabiorą i rzucą do tyłu. A nawet jeśli nie, to przynajmniej szklanka powinna na chwilę odwrócić ich uwagę i dać mi czas, nie proszę o wiele. Chwytam część zastawy, która zsunęła się razem ze mną ze stołu. Talerze, miski, szklanki, sztućce. Kilka z nich posyłam w stronę, chyba, wymawiającego inkantacje maga. Górą, łukiem, żeby go dopadły pomimo jego ludzkiego „muru”. Daleko nie mam, podbiegłem, a i przed biegiem było dość blisko. Heh, dziewczyny mnie zabiją, jeśli wyjdę z tego cało… Zachowanie godne maga, Michi, naprawdę, powinszować. Powinszować… Następnym razem w łeb się stuknij i pomyśl dwa razy, nie raz (bo widocznie to za mało!), nim zrobisz coś podobnego.
Bijące się szkło, spadające im na głowę sztućce i pewnie lekka dezorientacja na temat tego, co się dzieje, powinna dać mi trochę czasu i zwiększyć szanse tego, co ma nastąpić. Nie mówiąc już o tym, że może stać się im krzywda. Zerkam na ich szefa, by upewnić się, że „niczego ode mnie nie chce”. Chwytam jeszcze dwa noże, leżały obok, ich starałem się nie wyrzucić. Wstaję z gniewnym rykiem sunę w kierunku obu przeciwników, których mam tuż przed nosem. Ściskając noże w dłoniach tnę prawą ręką po ukosie jednego z oprychów, aby się odsunął (ręką ze sprawnym ramieniem). Gdy unika lub blokuje drugi nóż wkracza do akcji wbijając mu się w dowolne miejsce, które mam w zasięgu ręki i które akurat się napatoczyło na jego drogę. Przy okazji staram się też dać mu w pysk, czy to pięścią, czy nogą – nie staram się ich pozabijać, ale na pewno nie chcę też się cackać. Dopiero, gdy Pięściarza udaje mi się, choć na moment (a mam nadzieję, że na dłużej), odsunąć na dalszy plan, skaczę na Ognistego i powalam go na ziemię ozdobioną potłuczonym szkłem. Okładając go pięściami po ryju i samemu starając się nie dostać mam na celu wykluczyć go z dalszej walki. Na domiar tego, ciągle trzymanymi nożami poważnie kaleczę go w dłonie – właściwie starając się je przebić i sprawić, by były bezużyteczne, jeśli stara się nimi bronić czy też atakować. No i jeśli szkło nijak mu nie zaszkodziło do tej pory.
- Śmieciu! Hańbisz imię magów! – wypowiadam pełnym złości głosem.

Magiczna Energia: 5’000

Ostatnio edytowany przez Michi (2013-07-12 14:00:52)


"Before creation, comes destruction..."
http://i40.tinypic.com/im5b4i.png

Relacje
♫ Theme ♫  ♫ Battle Theme ♫
♫ Dragon Mode Theme ♫


Chcesz wziąć udział w misji?
Napisz do mnie na PW
spróbujemy się dogadać.

Offline

 

#39 2013-07-14 22:18:57

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Heh, nieźle Hideki... pomyślałem widząc jak moja sztuczka się powiodła. Sam nie przypuszczałem, że oprychy dadzą się na to nabrać, no ale już nie ma co tego rozpamiętywać. Udało się wykluczyć jednego gościa z walki.
Pozostaje jeszcze mag błyskawic.
Nim jednak się nim zająłem, rzuciłem oko na Minako, która dzięki Bogu podniosła się i zdołała skryć się w kuchni. Odetchnąłem z ulga, iż ostatnia bezbronna osoba zniknęła z pola walki i można było zacząć teraz prawdziwą bijatykę w stylu Fairy Tail. Niestety chwila mojego odprężenia sporo mnie kosztowała, ponieważ nie zdołałem uniknąć końcówki miecza, którą trącił mnie ranny przeciwnik. Począłem się chwiać na stole, widząc jak wrogi mag już szykuje na mnie zaklęcie. Wtedy zauważywszy obronę Michiego wpadłem na ten sam pomysł. Bo czemu by nie spróbować. Wykorzystując to, iż stół się chwiał przewróciłem go, stojąc na nim, tak iż służył mi teraz za tarczę przed zaklęciem wroga. Teraz należało się jakoś do niego zbliżyć.

- GRANAT!!! PADNIJ!

...usłyszawszy głos Michiego nie wychodziłem zza zasłony. Zastanawiałem się tylko skąd niby miał granat? Po chwili, gdy wybuch nie następował, zorientowałem się jednak, iż to ściema, a Michi chce zdobyć dla nas czas i przestrzeń.. - teraz albo nigdy - lewą ręką szybko złapałem jakąś butelkę, która leżała obok i po wyskoczeniu zza przewróconego stołu rzuciłem nią prosto w maga błyskawic, aby móc się szybko do niego zbliżyć. Doskakuję do niego, przede mną pojawił się zielony krąg, z którego wystrzeliła ziemna pięść, która pomknęła wprost w twarz, a dokładniej noso osiłka.
Nie było czasu już kalkulować. Trzeba było wypędzić tych gości z lokalu. Wciąż jednak z dystansem traktowałem szefa bandy, ponieważ nie pokazał swoich umiejętności. Musimy być na niego uważni.

Magiczna Energia: 7.000

------------
Edit
Źle zrobiłem nawiasy...

Ostatnio edytowany przez Hideki (2013-07-14 22:19:48)

Offline

 

#40 2013-07-20 20:21:37

Michi

http://i.imgur.com/EmF8zN9.png

35492142
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 730
Punktów :   19 
Imię i Nazwisko: Michi aka Haijin
Wiek: 21

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Wycofuję się, niestety, z misji.

Głównym powodem jest nuda i chęć robienia czegoś na forum, przepraszam. :S


"Before creation, comes destruction..."
http://i40.tinypic.com/im5b4i.png

Relacje
♫ Theme ♫  ♫ Battle Theme ♫
♫ Dragon Mode Theme ♫


Chcesz wziąć udział w misji?
Napisz do mnie na PW
spróbujemy się dogadać.

Offline

 

#41 2013-07-20 20:47:00

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: [Fairy Tail] Na odsiecz niewiastom!

Stwierdziłem, że należy się wam nagroda pocieszenia, bo widzę, że misja trwała już dwa miesiące, więc jakaś się wam należy o.O


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
balagan a symbolika feng shui www.zawada.pun.pl zlecenie na miłość muzyka www.bellatoris.pun.pl space wolves sojusz