Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#91 2016-09-08 13:53:28

 Neomi

Mag niezrzeszony

58062375
Zarejestrowany: 2015-11-08
Posty: 533
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Neomi
Wiek: 19
Partner/ka: Suzaku
Magia główna: Niebiański Smok III
Umiejętności bojowe: Panowanie nad zwierzętami
Zręczność / Witalność: 40 | 40
Koncentracja / Szybkość: 30 | 26
Magiczna energia: 31.500

Re: Początek Końca...

Stojąc gdzieś z tyłu, nie wiedziałam naprawdę zbyt wiele. Słyszałam jedynie krzyki magów oraz przeciwnika, usiłowali siebie przekrzyczeć. Jednak co będzie dalej? Zerknęłam na Misaki, która od kilku dobrych chwil nie ruszała się. Wówczas swą tożsamość ujawnił zamaskowany - Mikaboshi - powtórzyłam pod nosem, słysząc to imię pierwszy raz od Hidekiego. Nic mi to nie mówiło, ale widząc po reakcji innych, ten facet był dla nich kimś w rodzaju przyjaciela? W sumie sama nie wiem.
Kolejny jego ruch, czy też atak skutkował śmiercią rodziców Hidekiego. Dostrzegłam ich w oddali, widziałam przynajmniej jego mamę, a raczej to co z niej zostało. Odwróciłam wzrok ze łzami w oczach, nie znałam jej zbyt dobrze, ale.. ale polubiłam ją strasznie! Gdybym mogła coś w tej kwestii zrobić! Gdybym mogła...
- Ale nie mogę - przedarła mi się ta myśl. Jedyne co mogłam teraz robić, to być obserwatorem. Chwilę potem cała sytuacja jakby diametralnie się zmieniła. Każdy pod wpływem emocji postanowili postawić wszystko na jedną kartę i nie mazać się, tak jak ja to robiłam. A zaatakować mężczyznę z całą swoją siłę. Widać, że nie straszna była im śmierć. Może i ja powinnam tak postąpić? W końcu jeśli będę tak siedzieć, mogę umrzeć szybciej ze świadomością, że nic nie zrobiłam. To byłoby chyba gorsze od najokrutniejszego bólu, jaki mogłabym doznać. Jednak.. spojrzałam na maga lodu, który nie był jeszcze w najlepszej kondycji. Jego życie wciąż było zagrożone, a jeśli ja stąd pójdę to zostanie całkowicie sam. Nagle przed oczami, jak na zawołanie pojawił się drewniany zegar, który bez żadnego słowa zamknął w sobie Laresa i zniknął w białym  dymie - HE?! - nie wiedziałam, co sie właśnie stało. Ale usłyszałam po krótkiej chwili głos Misaki. Więc to ona?
Uśmiechnęłam się pod nosem i przytaknęłam, teraz nie miałam żadnej wymówki przed rozpoczęciem prawdziwej walki. Zacisnęłam lekko pięść - Ok, jestem gotowa - dodałam jakby sama do siebie. Jednak od czego tu zacząć? Ryk demona, stojącego nieopodal dał mi do zrozumienia że to nim trzeba się najpierw zająć. Już miałam ruszać w jego kierunku, gdy Misaki jednak postanowiła dać mi inne zadanie. Ułożywszy zakrwawionego mężczyznę przed oczami, wiedziałam co należy na sam początek zrobić! Uklękłam przy nim zabierając się na najgłębsze i śmiertelne rany, dopiero później przeszłam na lżejsze i płytkie. Z moją zaawansowaną magią leczenia, świętego maga postawiłam na nogi po paru minutach. Przetarłam dłonią czoło - Mało brakowało - westchnęłam - Proszę uważać na siebie i jeszcze nie wykonywać tak gwałtownych ruchów. Rany płytkie zagoiły się, lecz te głębsze mogą być minimalnie odczuwalne - mówiąc to zerwałam się na proste nogi - Proszę wybaczyć, lecz teraz potrzebują mnie przyjaciele - rzuciłam krótko po czym ruszyłam w stronę demona, klepiąc w ramie Sanae - Idziesz?! - zapytałam nie zatrzymując się ani na moment. Rzuciłam na siebie i na wodną wiedźmę wzmocnienie. Od Demona dzieliło nas paręnaście metrów, wiedziałam że jest osłabiony, mocno krwawił z otwartych ran, które były jego najsłabszą teraz stroną - Widzisz te rany? Może nam się udać! - Zwróciłam się do Sanae, której nigdy dotąd nie znałam.  Nagle zatrzymałam się, wypuszczając z płuc ogromna ilość magicznej energii, którą przekształciłam w ... - Ryk Niebiańskiego Smoka - silny strumień tornada pognał w kierunku Demona, a dokładnie w jego otwarte rany!

Gdy zamknęłam usta, wiedziałam że nie możemy czekać dalej. Na jednym ataku się nie skończy! Trzeba napierać i napierać, aż bestia odstąpi i będzie zmuszona chociażby do wycofania się -  Atak Skrzydłem Niebiańskiego Smoka - krzyknęłam.  Odchyliłam dłonie w tył. Wówczas  dłonie rozbłysły jasno niebieskim światłem! Gromadziłam w nich magiczną energię, która przeistoczyła na razie w delikatny podmuch wiaterku, w momencie gdy dłonie przerzuciłam w przód, delikatny wiatr przeistoczył się w potężne wichury, które gołym okiem można było dostrzec. Ich rozpiętość oraz uformowanie przypominały skrzydła smoka i obejmowały dość spory teren. Jednak nie zapomniałam o najważniejszym, ciągłej obserwacji terenu. Nie mogłyśmy dać się zajść od tyłu czy też przodu, demon nie wyglądał na kogoś kto dałby sie tak okładać bez najmniejszej próby ataku.

Offline

 

#92 2016-09-08 16:07:31

Rin aka Sanae

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-10-16
Posty: 305
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Sanae
Wiek: 22
Magia główna: Wody
Umiejętności bojowe: Nadludzka Siła

Re: Początek Końca...

Łubudu, Trach, Ciach oraz rozpacz w tle.
Czy tylko ja byłam jakoś dziwnie uprzedzona przed łkaniem pod nosem, użalaniem się nad sobą? Spojrzałam w kierunku mężczyzny, który nazwał siebie bóstwem czy tam bogiem. Nie pamiętam dokładnie, bo nie słuchałam go uważnie. Jakoś facet nie robił na mnie dobrego wrażenia, był zły. Tyle wystarczyło, by z kreślić go z potencjalnych kolegów. Rodziło się w mojej głowie pytanie, co teraz? Facet generalnie ma wszystkich w dupie i chce nas pozabijać, norma. Reakcja innych na jego ryj było dość dziwne, widocznie ja jedyna nie wiedziałam kim  jest. Jeśli był wcześniej taki zły, to czemu go wtedy nie zabili? Puści się takiego psychola na wolność, kilka dni potem zyskuje super, pro siłę i niszczy świat. Skądś to chyba znam. No nic, pomyślę o tym innym razem.
Zaczepiona przez dziewczynę o różowych włosach, zerknęłam w jej kierunku z miną ''chyba, żartujesz''. Ja mam pchać się na demona, który pokonał wielkiego rycerza z maczugą w łapie? Rozumiem, że śmierć depcze mi po ogonie, ale czy chciałam akurat zginąć od bestii pochodząca, z nie naszego wymiaru? Mocno musiałam się nad tym zastanowić ~ Niech, stracę ~ stwierdziłam z wielką niechęcią w głosie. Gdy znalazłam się tuż za jej plecami, skierowałam wzrok na demona ~ Ehh oby to był dobry plan, nie uśmiecha mi się tu ginąć. Nie teraz ~  wymamrotałam pod nosem. Jednak od tego momentu nie mogłam już zlewać na siebie, czy też na dziewczynę. Jeśli ona teraz zginie, ja będę następna. Zdziwiłam się ogółem bezmyślnością innych. Jak wszyscy mogą ruszać na zamaskowanego, skoro obok stoi to wielkie bydle, które zapewne będzie chroniło właściciela. O ile mogłabym go tak nazwać, dlaczego to my mamy zabawiać jego psiaka? Miałam szczerą nadzieję, że Ci ludzie zginą z rąk mężczyzny albo z łap demona. Bo nie wiedziałam czy nam się uda go pokonać.
Akcja ''pokonać demona'' właśnie się rozpoczęła, a zapoczątkowała to smocza zabójczyni Rykiem. Cóż, jak już byłam pod jej ręką, to nie mogłam stać i przyglądać się temu wszystkiemu. Wystawiłam dłonie przed siebie. Zacięty wzrok skupiłam na demonie, odchylając rękę na bok, a woda zaczęła w niej wirować. Gdy skupiłam wystarczającą ilość magicznej energii dłonie pchnęłam w przód - Wodna Belka - wypuściłam wówczas z magicznego kręgu gorący strumień wody, który lecąc z początku w linii prostej, zaczął okręcać się wokół ryku smoczej zabójczyni. Miałam pełną kontrolę nad tym co robię, więc nie bałam się że mój atak i atak smoka, nawzajem się zniwelują. Jeśli jej myślenie było poprawne, demon nie tylko oberwie w tą ranę, a zostanie również baaardzo mocno poparzony. Po jej następnym ataku, ja z rąk wypuściłam 12 ostrych niczym brzytwa wodnych cięć.   


http://66.media.tumblr.com/c4aaeec9124d61d7ac44946b9eab453d/tumblr_nv9kw7UBRm1r7zf0fo2_500.gif
Strach nie jest czymś złym. To świadomość swoich słabości.
Ludzie, którzy znają swoje słabości, stają się silniejsi.

Offline

 

#93 2016-09-13 20:15:15

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Odgłos nalewania cieczy do delikatnej filiżanki poniósł się echem, jakby siedział w dużym, pustym pokoju. Mężczyzna jednak unosił się nadal w powietrzu na swym wściekle fioletowym fotelu a przed nim lewitowały szachy, którym się właśnie przyglądał. Goniec do przodu, pionki ruszyły, i w końcu nasza królowa weszła do gry... Czy szachować już teraz?! Nie, straciłoby to calutki sens a w końcu rozpoczęła się zabawa. Uśmiech satysfakcji wdarł się na usta tego czubka.

~~~~~

Ziemia pękła pod nogami Hidekiego, kiedy ten wystrzelił jak z armaty w kierunku maga niszcząc jednym uderzeniem setki tych czarnych maszkar. Zanim zaatakował zamaskowanego widział wielką plamę krwii sączącą się z kikuta maga, jednakże żył i to się liczyło. Chwilę potem dołączyła do niego Misaki wraz z Neomi, ogromny topór wyglądał jak smuga światła poruszając się dziko i niszcząc kilejne zastępy przeciwników, odgradzając ich by Neomi miała czas na leczenie.

~~~~~

Mikaboshiego czarne oczy powędrowały ku Hidekiemu a brew lekko drgnęła, jak to możliwe? Zresztą, to i tak nie ma znaczenia. Musiał przerwać recytowanie księgi, kiedy z dużą prędkością zabójca demonów leciał w jego stronę, z drugiej natomiast mknął ku niemu strzęp błyskawicy. Zamachnął ręką tworząc okrągłą i wypukłą tarczę o którą błyskawicy się rozbiła, natomiast nad Hidekim pojawiły się długie i ostre pręty, w tym tępie sam nadziałby się na nie, więc Mikaboshi ponownie sięgnął po księgę. Włąśnie w tym momencie fioletowa błyskawica widziana dosłownie sekundę zniszczyła pręty jak i barierę a nim lider masek zdążył podnieść wzrok na jego twarzy wylądowało potężne uderzenie posyłajace go ku ziemii. Impet uderzenia zrobił kolejną wyrwę w ziemii. Hideki mógł teraz dostrzec, że fioletową łyskawicą okazała się kobieta mianująca się drugim świętym magiem Gromowładna. Uśmiechała się zadziornie do młodego bohatera. Teraz to na bank wisisz mi kolację.

~~~~~

Misaki nie próżnując w tym czasie wykorzystała sytuację Miki by zgnieść go pod lawiną skał, by po chwili uderzyć potęgą regulusa. Wszystkie ataki okazały się idealnie zgrane, przez co trwały dosłownie sekundy od chwili ich wykonania. Mephisto Pheles zaklasnął, pierwszy raz dla strony "dobrej" Uśmiechnął się również w myślach o tym cudzysłowie. Wielka ilość piachu zebrała się w ziemii, by na niej uniósł się mroczny Mikaboshi, z ust spływała mu stróżka krwii. Tyle zdołały zrobić owe ataki.
Za wszystkich poległych? Żałosne Hideki, naprawdę żałosne. A ty Misaki? Spodziewałbym się więcej po mistrzu wróżek. Bóg, którym jestem nie może pozwolić by takie ścierwa chodziły po świecie i plamiły imię magicznej energii.
Konie zniknęły a słońce przysłoniła ogromna chmura tego dziwnego piachu, formującego sie w dziesiątki tysięcy czarnych i ostrych prętów celujących prosto w was.

~~~~~~

Neomi oraz Rin jako jedyne rzuciły się na Demona. Tym własnie ruchem zdołały odwrócić jego uwagę od ochrony Mikaboshiego. Wysyłając raz po raz zaklęcia zirytowały go na tyle, że wydał z siebie kolejny ryk, jednym machnięciem ogona zgarnął lawinę kamieni, jednakże... Jak się okazało nie mógł ruszyć się z miejsca. Stalowy wąż widocznie zdołał wprowadzić w jego ciało truzicne, która osłabia jego siły. Jak się potem okazało jego oczy były niewyraźne, widocznie blask króla duchów zdołał go oślepić, czy jednak na długo?
Kolejny ryk by z jego pyska wystrzeliły promienie uderzające w ziemię raz po raz, których jednak uniknięcie nie było szczególnym problemem. Nagle demon zamarł a kobiety ujrzały chmurę dziwnych prętów nad nimi...

~~~~~

Wszystko to działo się w kolejnych ułamkach sekund. Pręty wystrzeliły tworząc deszcz strzał, jednak nim zdołaliście coś zrobić poczuliście dziwną duszność. To stary dziadyga powstał zerkając ku górze z groźnym błyskiem w oku. W jego prawej dłoni widniała czarna katana emanująca energią, by po chwili wypuścić ją jako ogromną falę ognia tak gorącego, że najdalej wysunięte Rin i Neomi odczuły go na własnej skórze. Fala płomieni dosłownie spopieliła większość tych prętów, jednakże kilka się przedostało nadal kierując się w waszą stronę. Dziadek zajął się większością, lecz wy musicie zbić resztę, albo... Zginiecie.
Oho dziad pokazał wreszcie swą moc... Szkoda mi go. Zwiesiła głos nasza gromowładna by po chwili zamienić się w iskierkę by ponownie uderzyć Mikaboshiego, dzięki swej nadludzkiej szybkości zdołała uniknąć wszystkich ciosów magicznych jakie ten słał ku niej czekajac na dogodną okazję do ataku.

http://vignette1.wikia.nocookie.net/tatsufannon/images/2/2b/Jutsu_fuego.gif/revision/latest?cb=20120417001032&path-prefix=es



~~~~

Upierdliwe muchy! Wrzasnął Mika widząc potęgę świętego maga, by po chwili nie móc strącić kolejnej z nich. Jeśli tak dalej pójdzie nie wyrobi się na czas. Ścisnął do bólu księgę zerkając ku demonowi. Ten od razu zwrócił ku niemu wzrok i otworzył swoją paszczę. Cel miał jeden, wskazany właśnie przez Boga. Paszcza zabłysła białym światłem zbierając otaczającą energię.
Walczycie wiedząc, że jesteście skazani na porażkę, poddajcie się w końcu a zaznacie ukojenia.


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#94 2016-09-16 19:19:40

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: Początek Końca...

Dłoń zaciskała się bardziej, że Jomcia nie mogła oddychać. Z każdą sekundą bez oddechu, spadało z niego napięcie potęgowane od wielu lat. Trudno było uwierzyć, że to już koniec tej morderczej walki, wydającej się trwać w nieskończoność. I wtedy wszystko musiało się, jak zwykle, zjebać.
Rewolwer pod jego stopami wystrzelił pocisk, który eksplodował i zranił jego prawą nogę, pozbawiając jednocześnie stopy i części łydki.
Tomiji nie spostrzegł nawet jak do tego doszło. Zorientowawszy się w sytuacji, dostrzegł rozmazany obraz nogi i kałużę krwi tuż pod nią. Nie widział Jomtii, ale nie mógł tracić czasu na rozglądanie się za dziewczyną. Musiał jak najszybciej powrócić do stanu, w którym możliwe było kontynuowanie walki. W miejscu pozbawionym kończyny pojawił się napis FIRE.
Na twarzy Tomiego pojawił się grymas bólu, a jego szczęka zacisnęła. Szok i przypływ adrenaliny nieco uśmierzał ból, ale wypalanie rany nadal było cholernie nieprzyjemne. Jomcia nadal nie atakowała, zapewne przygotowując jakiś plan, ale ta krótka chwila była mu na rękę.
MORPHINE - pojawił się napis,a następnie przemienił się w strzykawkę, której zawartość Tomiji  zaaplikował do swojego ciała.
Wtedy deszcz błota pokrył całe podłoże klatki Jutsu Shiki. Mężczyzna otarł błoto z twarzy i wysunął dłoń do przodu. Z napisu Wood, który pojawił się za sprawą magii Tomijego, sięgnął on dłonią do litery d, która obrócona służyła mu jako laska, do utrzymania równowagi.
Mógłbym zregenerować nogę używając 'tego', pomyślał Tomiji, ale w wtedy pokonanie tej zdziry będzie jeszcze trudniejsze.  Zwycięstwo może być o wiele trudniejsze niż zakładał, ale to już ostatni etap, którego nie da się pominąć, po zakończeniu tej walki wszystko się wyjaśni i wszystko będzie tak jak być powinno od samego początku. Zdenerwowany uderzył laską w ziemię, aż błoto rozprysnęło się na boki, a potem wskazał na nią drugą ręką i wolno, próbując zapanować nad gniewem, wypowiedział
- Ty albo ja. - Lecz widząc zawadiacki uśmieszek na jej twarzy, cały plan aby się opanować spalił na panewce.


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 

#95 2016-10-11 16:31:12

 Jomtii

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-11-27
Posty: 63
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Jomcia
Wiek: 17
Partner/ka: aseksualna
Magia główna: broni

Re: Początek Końca...

Najwyraźniej Tomiji nie zorientował się, że Jomcia zastawiła na niego pułapkę. Kiedy on skupił się na gadaniu i próbował nie dać się wyprowadzić z równowagi, ona załadowała ostatni nabój, który jej pozostał do rewolweru i posłała w jego kierunku zawadiacki uśmieszek, burząc jego z trudem osiągnięty wewnętrzny spokój.
Obserwując ruchy swojego wroga, zważając na to, czy aby nie szykuje się do teleportacji, dziewczyna odbiła się od bariery Jutsu Shiki i wyskoczyła w powietrze, a następnie wystrzeliła w jego kierunku wybuchową kulę, którą ze względu na brak nogi i błoto ciężko mu będzie uniknąć. Jednak Tomiji nie zdawał sobie sprawy, że wszelkie próby ucieczki nie mają sensu.

Chwilę wcześniej...
Podtrzymując wolną dłonią lufę rewolweru, <<<<w której trzymała garść naboi>>>>, uniosła go ku górze i nacisnęła na spust. Z lufy wyleciała błotnista kula, <<<<którą Jomcia napakowała nabojami wybuchających kul. Mieszanka błota i naboi >>> spadła w postaci błotnego deszczu, <<<<tworząc wybuchową pułapkę, czekającą na detonację.>>>

Tomiji może uniknął wybuchowego strzału, który Jomcia wystrzeliła z powietrza, jednak kąt strzału spowodował, że kula uderzyła w błoto i wybuchła. Eksplozja nie była duża i nie sięgnęła mężczyzny, jednak w swoim zasięgu znalazła kilka innych naboi, wcześniej ukrytych w błocie, rozpoczynając reakcję łańcuchową. Fala kolejno aktywowanych pocisków rozchodziła się na wszystkie strony, niczym płomień po wrzuceniu zapałki w morze benzyny. Jedyne bezpieczne miejsce było w tym momencie w powietrzu, tam skąd Jomcia wystrzeliła pocisk, pozostając bezpieczną, w przeciwieństwie do jej wroga.


http://oi63.tinypic.com/i70kr4.jpg

Offline

 

#96 2016-10-11 16:43:03

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: Początek Końca...

"Na początku świat wypełniała ciemność. Istniał jedynie Stwórca, który stworzył wymiary i wypełnił je życiem wszelkiej maści. Począwszy od podłoża, po którym stąpamy, przez powietrze który utrzymuje nas przy życiu, rośliny i oceany, które dostarczają tlenu oraz pożywienia, zwierzęta nad którymi sprawujemy kontrolę oraz demony i gwiezdne duchy, które są naszym zagrożeniem. (...)
Stwórca napełnił rozumy inteligencją trzech ras. (...) Ludzie otrzymali Ziemię, Gwiezdne duchy zamieszkały Seireikai, a Demony wypełnili Piekło. W założeniu Stwórcy mieli oni żyć w harmonii i świadomości własnego istnienia, jednak bez nawiedzania nieprzynależnych im światów. (...) jednak inteligencja, którą zostały obdarzone istoty była zbyt niska by zrozumieć istotę kooperacji światów i jednocześnie wystarczająco duża, aby przebudzić pychę wszystkich ras, co zapoczątkowało odwieczną wojnę ludzi, demonów i gwiezdnych duchów. (...)
   Stwórca chcąc naprawić swój błąd i zatrzymać odwieczną wojnę zesłał na świat anioła, który miał zjednoczyć wszystkie rasy i zbudzić ich świadomość, by pojęli jak wielkie zagrożenie niesie zaburzenie harmonii światów. Mavis, takie imię nosił anioł, założyła pierwszą gildię, mającą na celu zrzeszanie sojuszników teorii pokoju i zjednoczenia.
" - Wielka Księga Zentopii


   Tomiji zrozumiał plan Jomci, chwilę przed tym jak fala wybuchów zalała go z każdej strony, odcinając drogę ucieczki. Eksplozja wokół niego stworzyła pierścień, który zaciskał się wokół niego, zupełnie jak jego ręce chwilę wcześniej na gardle Jomci, a chwilę potem jej krańce spotkały się ze sobą, pochłaniając mężczyznę.
Niebieskowłosa nie mogła zobaczyć jego śmierci, jednak widziany obrazek wystarczył, by utwierdzić ją w przekonaniu, że wygrała. Ale czy na pewno?
   Nie było czasu na myślenie, ogień był coraz bliżej. W ostatniej chwili Tomiji wpadł na pomysł, jak może uniknąć pułapki. Po tym jak pod jego stopami pojawił się napis HOLE, on zniknął w podłożu, jakby wpadł do prawdziwej dziury. Nad jego głową powstało SHIELD, osłaniając go przed śmiercią w rozchodzącą się po całym polu łańcuchu wybuchających pocisków. Uderzenie serca później pojawił się za dziewczyną, korzystając z teleportacji i zdzielił niczego nieświadomą laską w plecy, sprowadzając ją na grunt szybciej niż planowała. Wyciągnął obie dłonie na boki, tworząc dwa napisy STEEL jeden po lewej, drugi po jego prawej stronie.
   Stalowe litery opadły z hukiem, miażdżąc i unieruchamiając ręce Jomtii. Najpierw krzyk bólu opuścił jej gardło, następnie Tomiji opadł na jej nogi, łamiąc kolana i pozbawiając ją możliwości ruchu.
Cichy szloch i pojękiwania bólu, bo dziewczyna na nic innego nie miała już siły, nie robiły wrażenia na Tomijim, który chłodno patrzył na grymas jej twarzy i łzy spływające po jej policzkach.


   "Mavis zawiodła. Jej gildia zebrała tylko nielicznych fanatyków przyjaźni, podczas gdy wojny między rasami toczyły się nieprzerwanie. (...)
   Stwórca postanowił przejąć osobiście to, co do tej pory udało się zrobić Mavis. Dołączył do świata ludzi, jednak szybko zrozumiał, że jednostka może być tylko w jednym miejscu i nie może zmienić całego świata. Stwórca postanowił rozdać swoją moc śmiertelnikom, aby prowadzeni jego mądrością pomogli mu w realizacji celu. To był kolejny błąd Stwórcy. Śmiertelnik obdarowany boską mocą nie mógł jej kontrolować i szybko został przez nią pochłonięty. Moc w ciele człowieka zupełnie odseparowała się od Stwórcy i rosła za każdym razem, kiedy jej pierwotny właściciel używał własnej. Sam Stwórca szybko zrozumiał, że nie jest w stanie tego kontrolować i musi bez używania boskiej magii unicestwić człowieka, w którym zamknięta była moc Stwórcy. Dopóki dziewczyna będzie żyła, dopóty nie będzie mógł użyć swej mocy.
" - Wielka Księga Zentopii


   Tomiji stał nad unieruchomioną dziewczyną, ignorując jej jęki, będące pierwotnie błaganiem o śmierć. Mężczyzna uniósł dłonie ku niebiosom, nad którymi pojawił się płonące słowo FIRE. Gwałtownie opuścił dłonie, a ogień spadł prosto na Jomcię, otaczając jej ciało.
   Dziewczyna rzucała się w męczarniach. Jej tors podrywał się do góry i opadał, próbując wyszarpnąć dłonie przy akompaniamencie agonalnego krzyku. Wszystko na nic. Gorące płomienie spaliły jej włosy w mgnieniu oka. Temperatura była tak gorąca, że skóra na jej pozbawionej owłosienia twarzy, zaczęła się topić i spływać niczym gęsty płyn.
   Agonia trwała kilka minut, zanim jej spalone mięśnie przestały reagować na bodźce mózgu, a rozdzierający niebiosa krzyk w końcu ucichł.
Ogień przygasł, choć zwęglone truchło jeszcze nie przestało się tlić. Tomiji spojrzał na własne dłonie, czując przypływ mocy.
- Moja moc... znów mogę z niej korzystać. - Jego włosy urosły w oka mgnieniu, mierząc dwukrotnie więcej niż on sam, twarz zrobiła się zupełnie blada, jakby cała krew z niej odpłynęła, oczy wypełnił złoty blask, a stopy oderwały się od ziemi, ale nie przy użyciu siły mięśni, lecz za pomocą samej siły woli.


   "Mavis otrzymała od Stwórcy magię, która miała pomóc jej w obronie sprzymierzeńców. Fairy Glitter do eliminacji przeciwników, którzy wtargnęli na tereny gildii, Fairy Sphere aby chronić włości należące do jej sprzymierzeńców oraz Fairy Law jako narzędzie do masowej eksterminacji wrogów." - Wielka Księga Zentopii


   Wznosił się, aż nie objął wzrokiem całego miasta. Klasnął w dłonie, po czym zaczął je powoli oddalać. Między nimi pojawiła się kula wypełniona czarno-białym światłem, które oślepiło każdego kto na nie spojrzał. Kula rosła proporcjonalnie do oddalających się od siebie dłoni. W pewnym momencie chaotyczne światło osiągnęło stabilizację, tworząc wzór yin yang, który po 1,618 sekundy znów zlał się ze sobą.
   - God Law. - Kula eksplodowała, a światło z jej wnętrza objęło całą Ziemię, Seireikai i Piekło, pozbawiając życia wszystkie istoty w tych trzech światach.

   Tomiji przemierzał Crocus. Włosy ciągnęły się za nim jak czarny welon, zostawiając smugę na pokrytej pyłem drodze. Wszędzie leżały ciała w najróżniejszych pozycjach. Świat wydawał się teraz taki pusty... Spotkał na drodze postać, która była w stanie przetrwać. Pochylił się nad nią i powiedział
   - Przegrałeś, Mephisto. Zarozumiałość była powodem twej porażki. Skupiłeś całą uwagę na sobie i swoim show, nie licząc się z innymi. Zapomniałeś, że są na tym świecie jeszcze inni. Teraz umierasz w samotności. Pogrążony w swym egoizmie pewnie nawet nie dostrzegłeś momentu, w którym przegrałeś.
   Jak gdyby nigdy nic Tomiji ruszył przed siebie. Mephisto wciąż dychał, ale to tylko kwestia czasu nim umrze, tak jak reszta istot na tym opustoszałym świecie.


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
ile tzeba czekac na wyjscie z aresztu po wyroku www.warrockpoland.pun.pl www.narutoms.pun.pl www.ojciecmateusz.pun.pl golf4 1.6 2000r