Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#46 2016-07-13 13:52:45

Lucas Deef

Mag niezrzeszony

59714385
Zarejestrowany: 2016-06-21
Posty: 38
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lucas Deef
Wiek: 31
Magia główna: Ciemność
Zręczność / Witalność: 27/30
Koncentracja / Szybkość: 15/15
Magiczna energia: 12'500

Re: Początek Końca...

Obserwował magów pędzących na wroga, a sam był gotów osłaniać poturbowanych. Gość z mieczem wstał ledwo, po tym jak różowo włosa zatrzymała krwawienie z jego uciętej ręki. Wtedy błysnęło. Przez chwilę nic nie widział, oślepiony blaskiem. Czyżby wróg miał znowu zaatakować? Jest źle. Moment później wzrok powrócił do normy, a jak staliśmy tak stoimy. Coś się zmieniło? Lucas spojrzał po wszystkich, by zobaczyć kolejnych okaleczonych.
Dziewczyna używająca magii gwiazd leżała na ziemi, a mag mrozu miał rozszarpany bark. Jak? Przecież sami się nie zaatakowali? Dopiero teraz zauważył nową postać. Kobieta, która posiadała broń palną przywitała się ze wszystkimi pomimo obecnej sytuacji. Wróg? Kto byłby tak spokojny w obliczu kogoś, kto śmieje się tym bardziej, im więcej ran posiada i straszy wyłupieniem oczu?
Właśnie w tym momencie przeciwnik przemówił, wspominając o swego rodzaju umowie. Oddać, kogoś, a w zamian zniknie? Przecież to oczywista pułapka. Najpierw chciał wszystkich zabić, a teraz nagle mu się odwidziało? Nie, on chce tylko wprowadzić chaos w naszych szeregach. Deef przyjrzał się jeszcze raz przeciwnikowi. No jasne! On otrzymał wszelkie obrażenia, tylko zostały w pewien sposób skopiowane i zadane atakującemu. Coś w stylu zwierciadła.
- Nie atakujcie go! - wykrzyczał do zebranych - jego magia działa jak zwierciadło i zada wam dokładnie te same obrażenia co wy jemu. Trzeba go uwięzić, zapieczętować, nie atakować.
Spojrzał teraz na wroga, który zwrócił spojrzenie na maga ciemności. Będzie ciężko. Nie znał żadnej mocy pieczętującej, może inni wiedzieli jak go związać.
W tym momencie odezwała się nowo przybyła dziewczyna podnosząc rękę do góry. Zgłosiła się by pójść z bladym jegomościem jako poświęcenie dla reszty. Przecież to pic na wodę, on jej wydłubie oczy, a potem ruszy na osłabioną psychicznie resztę.
- Muszę coś zrobić, tylko co? - Wymamrotał pod nosem, zaciskając pięści i stając nadal w pozycji defensywnej. Spojrzał za siebie i upewniając się że z dziewczyna i chłopakiem wszystko w porządku ( a nie było tu nic w porządku) przeszedł parę kroków do przodu. Miał w planach przeniesienie rannych, kiedy reszta odwróci jego uwagę, ale nie był pewny jak zareaguje reszta. Ciemna moc, aż się w nim gotowała przez co jego dłonie zaczęły emanować lekką ciemnozieloną poświatą, lecz głupotą byłoby zaatakować, zwłaszcza kiedy odkrył jak działa jego magia.

Offline

 

#47 2016-07-13 18:49:43

Ayako

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

25267898
Zarejestrowany: 2013-05-30
Posty: 701
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Alexander the Great
Wiek: 28
Magia główna: Magia Zniszczenia
Umiejętności bojowe: Walka w zbroi
Magiczna energia: 21500

Re: Początek Końca...

Chwilę po tym, jak włączyłem się do walki z chęcią pomocy nasz front ofensywny leżał już poobijany na ziemi. A więc jednak nie był wcale tak szybki, nie odciął ręki naszego towarzysza w mgnieniu oka. To właśnie jego magia. Nigdy nie widziałem takiej magii, nawet nie miałem nieszczęścia o niej słyszeć - kopiuje ona obrażenia i nakłada je na napastnika. Jak z takim czymś walczyć? Na pewno nie można sobie pozwolić na atak bezpośredni. Jest jednak kilka sposobów.

Po pierwsze - trzeba się upewnić, czy zaklęcia nie działają w drugą stronę. Może jeśli ktoś z nas mocno się poobija, to przeciwnik będzie musiał zerwać powiązanie i odsłoni się na ataki reszty? Jest jednak problem. Ten człowiek, albo to co z niego zostało, to święty mag - wytrzymałością przewyższa nas wszystkich setki razy.
No dobrze więc, po drugie, wiemy już, że ataki nie zwracane są ku wszystkim, a jedynie ku atakującym. Jeśli wszyscy uderzymy w niego na raz, to każdy z nas poturbuje się lekko, ale zmasowana siła naszych ataków powinna powalić go na ziemię.

Z przemyśleń wyrwał mnie chłodny, pusty wzrok grajka spoczywający teraz na mojej sylwetce. Dreszcze przeszły całe moje ciało, a ja gotowy byłem na najgorsze. Nie był on jednak bezpośredni - chciał się z nami pobawić, zobaczyć nasze limity i zniszczyć naszą psychikę. To jednak nie istotne, rozgryzłem jak z nim walczyć - przynajmniej tak mi się wydaje. Zanim zdążyłem przekazać plan reszcie zgromadzonych magów, jak gdyby w czasie równym mrugnięciu oponent pojawił się przy młodej czarodziejce, która dopiero co przybyła. Była szalona, nie rozumiała chyba na co się pisze, skoro zgodziła się pójść z nim. Nie tylko zgodziła, ha, jej entuzjazm wskazywał aż jakby czekała na to, by dołączyć w szeregi wroga. Nie chciałem tracić nawet jednej osoby, ale gdybym tylko otworzył usta by wspomnieć o zmasowanym ataku, pewnie straciłbym język prędzej niż zacząłbym wymawiać pierwsze słowa. - Skoro sama tego chce, bierz ją ze sobą. Wierzę, że dalej jesteś człowiekiem honoru i dotrzymasz słowa, "święty magu".

Offline

 

#48 2016-07-14 22:00:52

Suzaku

Mag niezrzeszony

7529522
Zarejestrowany: 2015-10-18
Posty: 169
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lares Artra
Wiek: 20 lat
Partner/ka: Neomi
Magia główna: Lodowe tworzenie II
Umiejętności bojowe: Perfekcyjna celność
Zręczność / Witalność: 25/25
Koncentracja / Szybkość: 25/15
Magiczna energia: 36'000

Re: Początek Końca...

Świat zwolnił nagle. Mag lodu całą swoją uwagę skupił na przeciwniku oraz na swoim tworze, który kontrolował. Chciał, żeby ruchy i ciosy jego lodowej bestii były bezbłędne. Była ich tutaj cała grupa, a zaatakowała tylko dwójka magów. Część była ranna, ale co z resztą? Czyżby potęga przeciwnika, aż tak ich przeraziła? Czarodziejce o blond włosach z pewnością nie można było odmówić odwagi, a prędkość z jaką się poruszała była wręcz imponująca, lecz czy ich wspólna akcja mogła wywrzeć jakiekolwiek wrażenie na magu takiego kalibru? Z pewnością nie. Jednak to był dopiero początek, jedynie przymiarka, wstęp, próba sił. Prawdziwa walka dopiero się rozpocznie. Chyba, że różnica faktycznie była zbyt duża.
Laresowi nie dane było jednak zobaczyć końcowej fazy swojego ataku, bowiem nagle ni stąd, ni z owąd pojawił się oślepiający błysk światła, który przez chwilę go oślepił. Chłopak odruchowo zasłonił oczy rękoma, żeby zminimalizować niesprzyjające skutki błysku. Kiedy się to jednak stało, poczuł przeszywający ból w ramieniu. Zupełnie jakby coś ostrego wbijało się w jego ciało. - Szlag! - mag zaklął pod nosem. Gdy światło zniknęło, okazało się, ze sprawcą tego całego zamieszania była młoda dziewczyna, o długich, niebieskich włosach, uzbrojona w pistolet! Kolejny wróg? Po tym jak zostali oszukani kilka chwil wcześniej, podejrzewał już każdą nowo napotkaną osobę. Jednak co było z jej zachowaniem? Pod tym względem przypominała ona raczej beztroskie dziecko, albo... idiotkę. No właśnie! Chłopak nie widział po czyjej jest stronie, ale jeśli faktycznie była z nimi, to czemu zamiast zaatakować wroga znienacka, ta pojawia się w samym środku tego zamieszania? I na dodatek oślepia swoich sprzymierzeńców? Ona faktycznie jest stuknięta, czy co?
Ze zdziwienia wyrwał go jednak ból w ramieniu. Mag spojrzał na nie aż krzyknął, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. Miał kilka otworów na ramieniu, lecz w takim ułożeniu, ze przypominało jakby coś go ugryzło. Spojrzał na swojego oponenta, w którym jego wilkołak zatopił kły. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym on sam miał rany. Przez ból nie był w stanie dłużej utrzymać swojego tworu, toteż ten w mgnieniu oka rozpadł się na drobne, lodowe kryształki. Natomiast blond włosa czarodziejka leżała na ziemi, również ranna. Grajek zaś zupełnie nic sobie nie robił z zadanych obrażeń. Mag lodu nie wiedział co ma o tym myśleć. Szukał w swojej głowie jakiegoś wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Zanim jednak znalazł je w głowie, ubiegł go w tym Lucas, który można powiedzieć złapał myśl, która jemu samemu umykała. Gość był po prostu chodzącą, podrasowaną wersją lalki voodoo. Dobrze, że wiedzą na czym mniej więcej polega jego moc, tylko jak walczyć przeciw czemuś takiemu?
Chłopak chwycił się za krwawiące ramię i zacisnął mocniej na nim palce ni to ze złości, ni to z bezradności. Na szczęście czarodziejka gwiazd, która zaatakowała jako pierwsza nie była ciężko ranna i szybko do nich wróciła - Cała? - zapytał mag mrozu. Zaraz też biała para buchnęła z jego dłoni, brudnej od krwi, a on sam wydał cichy jęk z bólu. Lares zmroził swoją ranę, chcąc zatamować nieco krwawienie i zmniejszyć ból poprzez zimną temperaturę. Na jego ramieniu pojawiły się czerwone odłamki lodu. Nie czuł się z tym oczywiście zbyt komfortowo, ale w końcu był magiem lodu. Zimno mu nie straszne, a nie będzie z taką ranką od razu biegł do Neomi.
Niestety wątpliwej jakości spektakl trwał dalej, a trupi grajek wyszedł z propozycją poświęcenia jednego z nich, dla dobra reszty. Nie trzeba chyba mówić, ze były egzorcysta od razu uznał to za poroniony pomysł, lecz była to dobra zagrywka taktyczna ze strony ich przeciwnika. Chciał ich poróżnić za pomocą strachu i wątpliwej obietnicy ocalenia. Gorzej jak któreś spanikuje i się na to nabierze. Nieoczekiwanie ochotnik znalazł się szybciej niż można się było tego spodziewać. A była nim nieznajoma dziewczyna, która pojawiła się dosłownie chwilę temu, a która miała teraz nóż przystawiony do gardła. Jeśli chłopak miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do jej chorej głowy, no to w tym momencie zostały całkowicie rozwiane. Nie wierzył, że ktoś o zdrowych zmysłach potrafiłby się tak bez wahania poświęcić dla reszty. Lecz co teraz z tym fantem zrobić? Jeden z magów już wyraził swoją zgodę na ten układ. A co miał zrobić on? Zaprotestować? Przecież ta sama postanowiła się oddać w jego ręce. Nawet gdyby chciał użyć jakiegoś zaklęcia, to jak miał to zrobić żeby było ono skuteczne i jednocześnie bezpieczne dla niej? Za dużo problemów, a za mało czasu na myślenie. Sam w tej sytuacji nic nie wskóra. - Odbiło ci? - tylko tyle powiedział do dziewczyny uzbrojonej w pistolety. Choć było to chyba pytanie retoryczne.


Mowa / Myśli / Theme


"Śmierć to nasz odwieczny towarzysz. Zawsze podąża po naszej lewej, na wyciągnięcie ręki za nami. To jedyny mądry doradca, na jakiego może liczyć wojownik. Jeśli wydaje mu się, że wszystko zmierza ku złemu i że za chwilę zostanie unicestwiony, wojownik może obrócić się ku śmierci i spytać, czy faktycznie tak jest.  Śmierć odpowie mu wówczas że się myli, że jedynie jej dotknięcie się liczy. A ja jeszcze cię nie dotknęłam, powie."


http://i.imgur.com/L2UjnUM.png]

Offline

 

#49 2016-07-16 12:50:19

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Sytuacja była nieciekawa. Zdrajca, święty mag, choć raczej nie powinniśmy już go tak nazywać, delektował się teraz walką z nami. Mi udało się już wstać na nogi, mogłem włączyć się do walki. Lecz co z resztą. Misaki oraz Laser zostali odrzuceni w tył niczym szmaciane lalki. Ayako stał w miejscu, jakby analizował sytuację. Neomi wyleczyła, no podleczyła ramię Yonoowariego, który stał już również o własnych siłach. Jakiś inny jegomość z pegazów krzyczał coś na temat tego, aby nie atakować naszego przeciwnika. Prychnąłem tylko słysząc te słowa. Tak, połóżmy się jeszcze na ziemię, niech ma łatwiej nas dobić. Ten plan odpadał.
We mnie wzbierała pomału złość. Zachowywałem się dziwnie. Zupełnie inaczej, niż zwykle. Podczas pojedynków zawsze opanowany, zachowujący zimną krew, nigdy nie dawałem się ponieść emocjom. Lecz od chwili otrzymania tatuażu od Phelesa czułem się jakoś dziwnie. Szybko pokręciłem jednak głową wyrzucając te myśli z mojej głowy. Hideki, skup się na walce.
Mój wzrok przeniosłem teraz na przeciwnika, lecz nagle stała się rzec niezwykła. Nie wiadomo skąd pojawiła się niezwykle dziwna dziewczynka, która swoim zachowaniem wprawiła w osłupienie chyba wszystkich. Zachowywała się jakby takie widoki były dla niej codzienność. Lecz to jeszcze nic, takie zachowanie można było puścić płazem. Lecz gdy usłyszałem jej słowa na temat propozycji świętego maga, nie wytrzymałem.
- Czy to do końca postradałaś zmysły!?
Wrzasnąłem na cały regulator.
Złość w moich oczach świdrowała. Miałem dość tych dziwnych zachowań, zbiegów okoliczności i zagadek. Czas wkroczyć do walki.
Widząc zawahanie towarzyszy po pojawieniu się nieokiełznanej dziewczyny z Szablozębnych ruszyłem przed siebie. W końcu to ja stanąłem na przedzie wszystkich przed przeciwnikiem i sejberką.
- Tak bardzo bawi was ludzka śmierć? Zobaczymy jak wam się spodoba na tamtej stronie życia.
Moja głowa wykrzywiła się teraz w bok, a na twarzy pojawił się grymas szaleństwa i nieobliczalności. Chcecie się bawić w szaleńców proszę bardzo...

Hideki... Hideki... Hideki...

Klasnąłem w dłonie, a całe moje ciało zaczęła otaczać żółta poświata. Wszyscy stojący wokół mnie poczuli teraz jak ziemi zaczyna drżeć. Nim zdołali się zorientować o co chodzi, wokół nich latały już niemal wszystkie odłamki budynków, kostki i innego rodzaju kamiennych rzeczy. Wirowały wkoło sprzymierzeńców jak i wrogów by w końcu ruszyć na tych drugich.
- Zasmakujcie kamiennej lawiny.
I znów ten sam wyraz twarzy niezrównoważonego psychicznie człowieka...

Hideki... Hideki... Hideki... nieeee...

ME: 12 500

Offline

 

#50 2016-07-16 18:43:32

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: Początek Końca...

Gdzieś w ciemnej piwnicy Fairy Tail przy stoliku siedział ciemnowłosy mężczyzna. Na blacie rozłożona była plansza szachowa w środku gry. Po drugiej stronie nie było nikogo, więc partię szachów musiał rozgrywać z wyimaginowanym przeciwnikiem.
   Tomiji Od dłuższego czasu trzymał gońca w dłoni i zastanawiał się nad wykonaniem ruchu. Po jeszcze jednej chwili zastanowienia odstawił go na miejsce i złapał za białego króla.
   - Już czas. - powiedział rzucając królem. Biała figura potoczyła się po szachownicy, przewracając czarnego króla, na którego odwrocie narysowana była postać Mephisto. Kiedy wstał od stołu, za jego plecami momentalnie pojawił się człowiek, który do tej pory ukryty był w cieniu ściany. Stanął bez słowa, gotów na rozkazy Tomijego.
   
   W odosobnionej uliczce Crocusu pojawiła się anomalia. W powietrzu powstała czarna rysa niewiadomego pochodzenia. Kreska zaczęła się rozszerzać, aż w końcu powstała sporych rozmiarów szczelina. Chwilę później z czarnego obiektu wyłonił się Tomiji wraz z zakapturzonym mężczyzną.
   Mistrz spojrzał na niego. Skrzywiwszy się zabrał głos.
   - Po co ci ta księga? - zapytał patrząc gruby tom z napisem "Mądrość Zentopii". W jego głosie pobrzmiała lekka irytacja, jakby żywił do tej księgi niechęć. I tak faktycznie było. Nie lubił tego zakonu za jego wścibskość, chociaż musiał przyznać, że zgromadzili sporo faktów, za co nie lubił ich tym bardziej.
   Ziemia się zatrzęsła. W pobliżu musiała toczyć się walka, więc nie było więcej czasu na zbędne dywagacje. Tomiji zerknął zza ściany i nie zauważywszy niczego podejrzanego, schował się po wtóre w uliczce i odwrócił do zakapturzonego.
   - Czas rozpocząć działania. - Zrobił krótką pauzę, jakby chciał podkreślić ten moment. Jego twarz pozostawała bez wyrazu, chociaż głos wskazywał na to, że szykuje się wielki dzień, większy od całej toczonej wojny z zamaskowanymi.
   - Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, twoja zemsta się dziś dopełni, a ja wyplewię wszelkie zło z tego świata... DO JEGO FUNDAMENTÓW!


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 

#51 2016-07-16 18:55:18

Saishi

http://i.imgur.com/Am2IbvB.png

Zarejestrowany: 2016-05-28
Posty: 3
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Saishi pojawił się tuż za plecami Tomijego, a potem szczelina się zamknęła. Znaleźli się w Crocusie. Twarz osłonięta była kapturem, chociaż nikt by go tu raczej nie rozpoznał. Z szyi zwisał mu łańcuszek z sześciokątem z tajemniczym znaczkiem w środku. PRzy prawej ręce miał zamocowane cztery stalowe szpony, a pod pachą wielką księgę.
   - Ta księga jest dla mnie bardzo ważna - odpowiedział poważnie - gdyby nie ona nie poznałbym prawdy. Najprawdopodobniej nie byłoby mnie tu, by Cię wspomóc, Mistrzu. - Wypowiadał się z wielkim szacunkiem w stosunku do Tomijego.
   Cały czas pozostawał skupiony i kiedy Tomiji sprawdził jedną stronę, on wyjrzał za drugi budynek. Nagle odłamek budynku przeleciał nad jego głową. Saishi spojrzał w stronę, w którą leciał kamień i zauważył walczących magów z byłym członkiem rady.
   Tomiji dał mu znak, że już czas zaczynać. Choć nie było tego po nim widać, to nie mógł się doczekać, aż zacznie działać. Nie mógł się doczekać aż świat zapłaci za wyrządzone mu krzywdy.
   Saishi pierwszy raz się uśmiechnął i kiedy tylko Tomiji ruszył w jedną stronę, on sam ruszył w przeciwną. Obaj oddalając się od walczących magów.


http://i.imgur.com/6xfqUsO.gif

Offline

 

#52 2016-07-22 17:26:47

Yonoowari

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-10-16
Posty: 70
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Yonoowari przygryzł wargę tak mocno, że popłynęła strużka krwii, przyłożył lewą dłoń do odciętego kikuta. Na pewno da się coś zrobić myśl... Najlepszym wypadkiem mogło być poświęcenie jednego ze wszystkich magów, w końcu skoro odbija on identyczny atak? Szermierz zwrócił już uwagę, że zamaskowany ani razu nawet nie starał się uniknąć ataków, w takim razie jak to możliwe, że pokonał tą całą armię bez draśnięcia? Nagle go olśniło, przecież nie działał sam... Kto wie? Dopiero mógł wejść na scenę. Skoro natomiast sam zechciał zgarnąć jednego z nas to może pozwolić mu? Nie. To nie miałoby sensu... Szermierz patrzył na dziwną przemianę Hidekiego i sam uśmiechnął się w myślach,  być szaleńcem to trzeba mieć we krwii, lecz próba była ciekawa. Zaatakował, lawina skał? Nie wystarczą, trzeba zakończyć to jednym ciosem. Yonek zerknął na Misaki i skinął jej powoli głową, miał nadzieję, że zrozumie jego intencje, gdyż ona jedyna mogła teraz to zakończyć. Wystrzelił do przodu z pełną prędkością i wyskoczył ku górze. Lewą rękę wyciągnął przed siebie kumulując s niej magiczną energię. Duża struga białego światła zniszczyła wszystkie kamienie w jednym punkcie tak, że mogła się tam zmieścić jedna osoba, właśnie ta droga stała naprzeciw Misaki.

Zaklęcie : Zniszczenie 3'500 ME


http://38.media.tumblr.com/d55cf4218a7adc71f2e817309a5d395f/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco2_500.gif
Kiedy patrzysz w Otchłań, ona patrzy również w Ciebie. Gdy boisz się spoglądac w otchłań, dajesz jej prawo do kierowania swoim życiem.
http://33.media.tumblr.com/5c61277bda33e0562642b0879bc58e52/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco3_500.gif

Offline

 

#53 2016-07-24 20:26:03

 Misaki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

42592352
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 1244
Punktów :   24 
Imię i Nazwisko: Misaki Valliere
Wiek: 21
Partner/ka: -
Magia główna: Gwiezdne Duchy III
Magia poboczna: Projekcja II / Szybkość II
Umiejętności bojowe: Silna Wola
Umiejętności fabularne: Unison Raid
Zręczność / Witalność: 60 / 60
Koncentracja / Szybkość: 50 / 30
Magiczna energia: 50,250

Re: Początek Końca...

Misaki wstrzymała oddech, słyszała jedynie teraz swoje spokojnie bijące serce. Gdy już była pewna swego ataku, z zaskoczenia pojawiło się rażące światło, które zmusiło młodą kobietę do zamknięcie swych oczu. Atak na szczęście doszedł w porę, lecz nie tego spodziewała się czarodziejka. Jęknęła z bólu uderzając plecami o twardą ziemię. Powieki miała mocno zaciśnięte, gdy przewróciła się na brzuch. Głowę mocno pochyliła łapiąc zimną dłonią w miejsce, gdzie poczuła ukłucie bólu. Było to dziwne, czuła tam kopnięcie! Potrząsnęła głową by powrócić do trzeźwego myślenia. Szybko pozbierała się z ziemi i rozglądnęła po okolicy. Wróg leżał na ziemi, a obok zgromadzonych pojawiła się nowa osoba. Misaki szybko odskoczyła do tyłu stając ramię w ramię z magiem lodowych tworzeń. Zerknęła w jego kierunku - Nie, wszystko gra - rzekła rozmasowując sobie cały kark. Tego chyba nie mogła powiedzieć o magu, który lekko krwawił również od obrażeń. Lecz coś tu jej nie pasowało.. magia odbicia czy nawet magia zwierciadła jak wspomniała inna osoba, nie okalecz użytkownika. Było to coś innego, ugięła lekko nogi widząc młodą kobietę z rewolwerami. Kim była i dlaczego tak postanowiła wejść? Jeśli chciała zwrócić na siebie uwagę, udało się jej. Lecz dużym kosztem ich wszystkich, coś w tym świetle mogło jej umknąć. A ona sama naraziła się na negatywne nastawienie do wielu osób.
Rozpoczęła się konwersacja, święty mag chciał jednego z magów obiecując, że sobie w zamian pójdzie. Kobieta prychnęła pod nosem nie wierząc w ani jedno, jego słowo. Ku jej zaskoczeniu zalazł się ochotnik, a była nim ta szalona kobieta - Idiotka - pomyślała z krzywym uśmieszkiem na twarzy. Choć wydawała się na pustą kobietę na pewno miała coś w planach, nikt normalny nie rzucał się na tak głęboką wodę. Chyba, że mówimy tu naprawdę o przypadku bezmózgowia. Ostrożnie wyciągała złoty klucz z sakiewki znajdującym się na prawym udzie. Ruch ręki zatrzymała, kiedy Hideki wybuchnął gniewem. Zerknęła na niego bez emocji. Jego postawa zmieniła się, była bardziej szalona? Nie było to do niego podobne, sama nie wiedziała jak na to zareagować. Wyczuła zbierającą się magiczną energię, lecz nie wiedziała czyją. Gdy ukazały się magiczna tarcza ze strony Hidekiego, nie było co dalej myśleć. Lawina skał pomknęła wprost na świętego maga oraz dziewczynę. Poczuła na sobie czyjeś spojrzenie, uniosła delikatnie głowę i dostrzegła obok siebie Yonoowariego. Skinęła i ona głową - Osłaniaj moje plecy i miej na oku tamtą dziewczynę - te słowa skierowała jednak do maga lodu. Uważała, że zawsze pomoc dwóch osób jest lepsza. Poza tym, obaj magowie byli wstanie zniszczyć nadlatujący głaz w jej kierunku, gdy uniku nie zdąży wykonać. Poza tym... ta kobieta...
Gdy Yonoowari rozpoczął atak, pobiegła za nim. Lecz nie wysokoczuła w górę, tak jak zrobił to jej kolega. Ona wbiegła do środka, kierując czystą drogą. Ścieżka była wąska, to prawda. Lecz w sam raz dla jej postury. Mocno pochyliła się w przód z zaciętym spojrzeniem, wystartowała wspomagając się kolejny raz magią poboczną. W ułamku paru chwil znalazła się tuż przed świętym magu, uśmiechnęła się pod nosem. Biały płaszcz zafalował znów na wietrze, święty mag był na wyciągnięciu ręki, nie miała zamiaru zwolnić tempa. Błysk...
Rażące światło zajęło cały teren bitwy. Co się dalej wydarzyło, nikt nie mógł wiedzieć. Misaki stała za plecami świętego maga, tuż obok Taurusa. Z jego wielkiego topora kapała powoli krew... a święty mag? Cóż, prawdopodobnie został przecięty w pół.


Magiczna Energia: 36,250
Użyty klucz: Leo, Taurus
Zaklęcie: Światłość Lwa


Theme | Battle Theme | Kingdom Hearts | Karta Postaci

https://33.media.tumblr.com/4200730b98f16c27e3aad3ff9cace0ad/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso10_250.gif https://38.media.tumblr.com/8fe4d486a628c74a17533cccab73db53/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso8_250.gif

Cały czas wierzyłam w słowa, które wtedy wypowiedziałaś. Byłoby wspaniale, gdybym mogła rozkwitnąć jak kwiat. Przez cały ten czas chciałam być taka jak ty. Moim celem było to, aby ci dorównać. Dzięki tobie zaszłam tak daleko. Dlatego właśnie chcę z tobą walczyć.
Teraz pragnę właśnie tego. Tylko tego.


https://33.media.tumblr.com/cdb798128b574b6b634bccddd083ec11/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso9_250.gif https://38.media.tumblr.com/f2af23ae70518f1336b28c1cf1144ae7/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso5_250.gif 

Offline

 

#54 2016-07-26 00:40:19

 Jomtii

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-11-27
Posty: 63
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Jomcia
Wiek: 17
Partner/ka: aseksualna
Magia główna: broni

Re: Początek Końca...

Niedobrze. Jomtii znalazła się w samym centrum walki i co gorsze wszystkie ataki zmierzały w kolesia, stojącego tuż obok. Ale nie ma sytuacji, z której nie znalazłaby wyjścia. Improwizacja to chleb powszedni w szaleństwie. Czas się katapultować ze spadającego samolotu i to dosłownie.
   Wolną rękę miała nadal uniesioną, a drugą zaciśniętą na rewolwerze. Wcisnęła spust jednocześnie prostując wcześniej zgięte w kolanach nogi i wyleciała w powietrze, odepchnięta wystrzałem z lufy tornadem.
   Nóż, który starzec przyłożył jej do gardła zanurzył się w jej barku i niczym marker na kartce zaznaczył kreskę na jej ciele. Kiedy wylatywała w górę, nóż zerwał jedną z kabur wypełnionych nabojami, która upadła u stup zamaskowanego i obok której zatrzymała się Misaki.
   Robiąc akrobacje w powietrzu obserwowała jak walcowata ściana pyłu i kamieni zaciska się z każdą chwilą wokół mężczyzny i blondyny. Zaklęcie Hidekiego niemal wyznaczało cel, do którego należy strzelić. Ale była tam również Misaki...
   Aha - pomyślała, naciskając na spust. Broń wypluła z siebie jasną kulę, która dotarłszy do celu wybuchła, a jej eksplozja mogła wywołać kolejną, gdyż tuż pod stopami targetów leżała kabura z nabojami i jeżeli eksplozja go dosięgnie to reakcja łańcuchowa spowoduje lawinę wybuchów i przerzuci na tamten świat i zamaskowanego i Misaki.
   Niestety Jomcia nie zobaczyła, co się faktycznie stało, ponieważ została oślepiona przez zaklęcie Lwa.

Mana: 23 000


http://oi63.tinypic.com/i70kr4.jpg

Offline

 

#55 2016-07-26 11:59:10

Suzaku

Mag niezrzeszony

7529522
Zarejestrowany: 2015-10-18
Posty: 169
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lares Artra
Wiek: 20 lat
Partner/ka: Neomi
Magia główna: Lodowe tworzenie II
Umiejętności bojowe: Perfekcyjna celność
Zręczność / Witalność: 25/25
Koncentracja / Szybkość: 25/15
Magiczna energia: 36'000

Re: Początek Końca...

Sytuacja, w której sie teraz znajdowali była trudna, a za razem dziwna. Nie dość, że nie wiedzieli w jaki sposób pokonać tego przerażającego grajka, to jeszcze nie było wiadomo czy uważać na tą szaloną dziewuchę, czy też walić nie zważając na nic. Hideki zdecydował, że to drugie i w gniewie szykował zaklęcie do ataku. W jednej w chwili w powietrzu zaczęły latać kamienie, kostka brukowa i cholera wie co jeszcze. Lares powoli przestawał ogarniać co się wokół niego właściwie dzieje. Każda kolejna osoba wprowadzała co raz to większy chaos na polu walki.
Gdy kamienne pociski ruszyły w kierunku ich oponenta i dziewczyny, jednoręki teraz szermierz, nie tracąc czasu wrócił do walki. Stanął obok blond-włosej czarodziejki, wymieniając z nią spojrzenia, nie mówiąc przy tym ani słowa. Zupełnie jakby sie rozumieli bez słów. W ten czarodziejka zwróciła się do maga lodu, aby ten ją osłaniał i obserwował poczynania niebiesko-włosej. Mag pegazów spojrzał na nią. Czyżby mieli jakiś plan? Cóż, za pewne było to lepsze niż stanie i nic nie robienie. Lares prędko skinął głową i odpowiedział tylko - Jasne! - po czym przeniósł wzrok na ich cel. Zastanawiał sie tylko jak mają zamiar się do niego dostać wśród tych latających kamieni. Szybko jednak otrzymał odpowiedź. Za pomocą jakiejś dziwnej magii, mag szablozębnych dosłownie wybił przejście przez kamienne pociski, tworząc swego rodzaju przejście dla swojej towarzyszki, która zaraz nim ruszyła. Lares nie spodziewał się takiego rozwiązania z ich strony, ale nie był to czas na zdziwienie i zachwyty. Problemem było dla niego w jaki sposób ma osłaniać swoją sojuszniczkę. Nawet gdyby leciał w jej stronę jakiś kamień, to szansa na to, ze któryś z jego lodowych pocisków, sparuje go w tym gąszczu, była wręcz znikoma. Nie mógł jednak pozwolić sobie na zastanawianie, dlatego wręcz bez zastanowienia złączył ręce i zaczął tworzyć swój lodowy twór - Teraz twoja kolej, przyjacielu! - pomyślał, po czym z błękitnego kręgu wyłoniła się... wielka, lodowa kula, która w mgnieniu oka nabrała rotacji i zaczęła się toczyć w kierunku grajka, ignorując nadlatujące kamienie. Nie była ona jednak gładka, wyglądała raczej jak taki zlepek mniejszych i większych kawałków lodu. Mag pokierował lodową bryłę tak szybko jak tylko mógł i tak, żeby ta toczyła się blisko Misaki (oczywiście w miarę możliwości, gdyż ta była bardzo szybka), ale nie bezpośrednio za nią, żeby przypadkiem się nie przetoczyła po niej, gdyby dziewczyna niespodziewanie upadła. Nasuwało się jednak pytanie, w jaki sposób taka kula miała osłonić czarodziejkę Fairy Tail? To chyba mógł wiedzieć tylko mag lodu.
W tym samym czasie dziewczyna, która robiła w pewnym sensie za zakładniczkę niespodziewanie wystrzeliła w górę jak z procy. Mag się uśmiechnął pod nosem - Przynajmniej zeszła z linii ataku - pomyślał. Lodowa kula w tym czasie również znalazła się blisko zamaskowanego, praktycznie się zatrzymując. Uśmiech na jego twarzy jak szybko się pojawił, tak szybko znikł, gdyż spostrzegł, że dziewczyna przymierzyła i oddała strzał. Gdyby był tam sam zamaskowany to by się tym nie przejął, lecz była tam również czarodziejka gwiezdnych duchów. Najwyraźniej i ona miała zamiar atakować bez względu na innych. - Niedoczekanie twoje! - i w tym momencie z lodowej kuli zaczęło coś wystawać, a było to coś, co z grubsza przypominało ludzką rękę, tylko że zlepioną z lodowych bryłek, która miała za zadanie zablokować wystrzelony, magiczny pocisk. Czy jednak to się udało były egzorcysta już nie dostrzegł, gdyż został oślepiony prze kolejny błysk. Chyba będzie musiał kupić sobie ciemne okulary. Gdy światło osłabło, można było zobaczyć, że na miejscu lodowej kuli stoi coś w rodzaju śniegoluda z rękami (bądź ręką, jeśli jedna została zniszczona przez pocisk), nogami i głową wystającą bezpośrednio z lodowego korpusu - Lodowy twór: golem. - Był to stwór, który tocząc się potrafił się szybciej przemieszczać, jednak w razie czego był gotowy się wyprostować i posłużyć za ewentualną tarczę dla czarodziejki, a przynajmniej w teorii.

Lodowy twór: duży, dynamiczny obiekt (5'500 ME)
PS. chyba, że do stworzenia golema muszę użyć dwóch dużych tworów, to proszę o korektę
Pozostałe ME: 25'000

Ostatnio edytowany przez Suzaku (2016-07-27 19:36:04)


Mowa / Myśli / Theme


"Śmierć to nasz odwieczny towarzysz. Zawsze podąża po naszej lewej, na wyciągnięcie ręki za nami. To jedyny mądry doradca, na jakiego może liczyć wojownik. Jeśli wydaje mu się, że wszystko zmierza ku złemu i że za chwilę zostanie unicestwiony, wojownik może obrócić się ku śmierci i spytać, czy faktycznie tak jest.  Śmierć odpowie mu wówczas że się myli, że jedynie jej dotknięcie się liczy. A ja jeszcze cię nie dotknęłam, powie."


http://i.imgur.com/L2UjnUM.png]

Offline

 

#56 2016-07-26 19:27:43

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Theme https://www.youtube.com/watch?v=GifQqMfA5v8 Theme

Ciche klaskanie, a może to zbyt mocne słowo? Ciche klepanie swoich dłoni Phelesa i jego nikły uśmiech były dowodem, że czekał na coś bardziej, Ekscytującego! Lecz hej hej! Ponaglił się w myślach. To dopiero początek...

Strużka krwii nakarmiła te ostrze, lecz zapłata była zbyt... Mała! Szala zwycięstwa była po jego stronie, a ci idioci jeszcze tego nie zrozumieli. Mężczyzna przypominający trupa zwrócił twarzyczkę do Hidekiego i odsłonił swoje zęby, przypominające kły rekina. To ma być poza szaleńca? Godne pożałowania... Kamienie, magia zniszczenia i prędkość Misaki. Nawet uskok Jomci nie zwróciły największej uwagi oto zatraconego świętego maga. Wygiął on nienaturalnie kark do tyłu i zaczął się śmiać. A był to śmiech budzący zaprawdę mieszane uczucia, przerażenie, gniew, zniewagę jak i smutek... Smutek? Dlaczego? Już się najpewniej nie dowiemy. Metaliczny dźwięk głowni i chrzęst kruszonych mięśni, to dobieglo do uszu wszystkich, lecz co się wydarzyło? Dowiedzieliście się dopiero kiedy opadło światło. Misaki cała we krwii leżąca na ziemii to pierwszy scenariusz jaki ujrzeliście, lecz jak się okazało nie była to jej krew. Przecięty wpół święty mag nie stanowił już zagrożenia, Pocisk Jomcii został zablokowany przez Suzaku, który ostrzeżony wcześniej, zachował zimną krew. Mogliście chodź na chwile odetchnąć, bo to właśnie zwyciężyliście, dlaczego więc zabrakło kilku z was? Pierwsza ocknęła się Neomi, patrząca jak połowa ciała wielkiego Alexandra jak i drobniejsze ciało Lucasa upada w rozbryzgach krwii na ziemię, by potem dołączyły do nich kikuty.

Wojna wymaga ofiar, lecz kto by pomyślał, że będzie ich tak mało na początku? Nierozgarnięci magowie nie próbowaliście nawet dojrzeć cóż za sekret skrywał truposz... Jego magia oczu pozwalała umieścić na was klątwe, kiedy tylko spojrzeliście w te czarne jak noc ślepia a wtedy to wszystkie obrażenia jakie otrzymał schodziły właśnie na was. Jedynym sposobem było zniszczenie jego oczu. Mephisto Pheles oparł się zaciśniętą pięścią o policzek i przechylił się lekko na fotelu. Pstryknął palcami drugą dłonią a dwa pionki wystrzeliły w powietrze. Jak teraz droga Misaki będziesz się czuła wiedząc, że masz ich krew na swoich rękach? O ile się dowiesz... Wzrok padł teraz na niebieskowłosą świruskę, ona mogła być elementem, który wszystko zniweczy... Nareszcie coś odstającego, nareszcie coś dodającego dynamiki. Cień uśmiechu znowu padł na jego usta a szachownica w większości już pusta szykowała się na następny ruch. Dlaczego więc nagle zerknął ku miastu z lekkim zszokowaniem, a może nadzieją? No proszę proszę...

Strata, ból i wszystkie uczucia jakie głębiliście w sobie moi drodzy magowie musiały ponownie zaczekać, albowiem dosłownie obok was uderzyło coś z tak ogromną mocą, że aż wykonało krater między wami odrzucając was w różne strony. W samym środku tego krateru leżał zakrwawiony, wysoki chudzielec z okularami. Miał zakrwawione usta i jak się chwilę potem okazało czarny pręt wystający z piersi. Spojrzał na was z oddali z przerażeniem. Za... Silny. To były ostatnie słowa trzeciego pod kategorią siły świętego maga. Na górze natomiast z piątki walczących pozostała tylko trójka... Byli jednak jedyne 60 metrów od was, przez co w końcu dostrzegaliście zarysy postaci łysego starca z mieczem, mocno umięśnionego mężczyznę z nagim torsem oraz zamaskowanego, którego to kaptur opadł odsłaniając  krucze, długie włosy.

To może być wasza ostatnia szansa ucieczki...
Odezwał się kobiecy głos za wami a kiedy się obejrzeliście dostrzec mogliście kobietę w czarnej sukni i czarnych pończochach, na głowie natomiast miała fioletową różę. Patrzyła na górę na walczących zagryzając wargę. Hideki poznał w niej ostatniego świętego maga z ostatniej konfrontacji, kobietę z numerem dwa, gromowładną.

Potworny ryk jednakże zagłuszył jej kolejne słowa w stylu "A nie mówiłam?" Między wami a walczącymi Magami pojawił się kolosalnych rozmiarów olbrzym... Pheles na swym fotelu zaśmiał się wniebogłosy. Witaj... Władco Demonów! Natomiast symbol na prawej ręce Layli zaświecił mocno, by chwilę potem upadła na plecy Hidekiego, jak się również okazało już bez życia. Pheles oblizał wargi, przysługa za przysługę... Nakierowanie Władcy Demona nie jest łatwe i wymaga poświęcenia. Biała poświata wydobyła się z ciała młodej dziewczyny, by przelały się w kierunku owego tytana. Kolejny ryk wydobył się z jego gardzieli a każda z czarnej łuski zaświeciła złowrogo. W tym samym momencie znak na ręce Misaki zabłysnął tym samym światłem co przed chwilą Layli. Zatem księzniczko gwiazd... Twoja kolej zapłaty.

Kolejność - Misaki, potem dowolna

Zobrazowanie Demonika - http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2016/02/88 … e65093.jpg


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#57 2016-07-26 21:44:40

 Misaki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

42592352
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 1244
Punktów :   24 
Imię i Nazwisko: Misaki Valliere
Wiek: 21
Partner/ka: -
Magia główna: Gwiezdne Duchy III
Magia poboczna: Projekcja II / Szybkość II
Umiejętności bojowe: Silna Wola
Umiejętności fabularne: Unison Raid
Zręczność / Witalność: 60 / 60
Koncentracja / Szybkość: 50 / 30
Magiczna energia: 50,250

Re: Początek Końca...

Czas dla dziewczyny zaczął płynąc bardzo powoli. Gdy postanowiła zakończyć to wyskokiem w górę, dostrzegła kątem oka pocisk lecący w jej stronę. Nabój obracał się wokół własnej osi i z każdą sekundą, coraz to przyśpieszał. Wiedziała, że tego nie uniknie. Zamknęła mocno oczy, przełykając ostatni raz ślinę. Nagle coś huknęło, a ciało Misaki wyrzuciło w powietrze. Przeturlała się kilka razy na ziemi lądując w końcu twarzą do piachu, nie ruszała się przez parę chwil. Była w małym szoku, to tak jakby oberwać granatem ogłuszającym. Obróciła lekko głowę, wypluwając przed sobą ślinę wraz z piachem. Zmrużone oczy dostrzegły kawałki lodowego tworu, leżące na ziemi, niedaleko niej - Jest dobry... - przełknęła ślinę powoli odpychając się rękoma od ziemi. Oczy skierowała na kobietę w niebieskich włosach - Parszywa suk... - nie zdążyła dokończyć myśli, gdy usłyszała paniczny krzyk od strony sojuszników. Zerwała się z ziemi, łapiąc się za głowę. Usta rozszerzyły się w szoku, a źrenice gwałtownie zwęziły. Gdy zrobiła krok w przód, omal nie upadła z powrotem. Zrobiła drugi i trzeci krok, dopiero teraz zauważyła, że cała jest ufajdana krwią. Spojrzała na swoje otwarte dłonie, potem na nogi oraz płaszcz. Czuła jak ze skroni spłynęła jej kropla krwi, lecz czyja? Gdy była już kilka metrów od sojuszników, będąc dalej w dużym szoku uklękła przed dwiema osobami. Mocno zgięła się, krzycząc przeraźliwie. Nie rozumiała dlaczego tak się stało, lecz czuła że to wyłącznie jej wina. Mocne, nie kontrolowane łzy spływały po jej policzku.

Za jej plecami coś huknęło o ziemię, coś ciężkiego. Znów wylądowała w innym miejscu, przetarła rękawkiem twarz, pozostawiając na policzkach smugi łez wsiąkniętych do skóry. Nie mogła dostrzec zabitych ciał sojuszników, przed którymi chwilę temu klęczała. Zaczęła panicznie przeszukiwać wzrokiem kogokolwiek, kogoś kto ocalał. Gdy kurz ponownie opadł na ziemię, dostrzegła leżącą sylwetkę mężczyzny. Co tu się do cholery działo?! Odepchnęła się od ziemi i z trudem chciała podbiec do Hidekiego, który stał najbliżej niej. Zatrzymała się, gdy dostrzegła kobietę w czarnej sukni. Ona również spojrzała wysoko ponad głowę, jednak drugi raz nie nabierze się na te same sztuczki. Miała dość widoku krwi sojuszników oraz tej cholernej bezradności. Czerwone i smutne oczy skupiły się na niej, postawiła mocny i pewny krok. Na jej twarzy wymalowana była złość, złapała obiema rękoma za rękojeść miecza, jednego i drugiego. Powoli zaczęła je wyciągać, czekała na chwilę gdy zacznie rozmawiać z Hidekim. Już pochylała lekko do przodu ciało, gdy znów stało się coś, czego by się nie spodziewała.

Potworny ryk zagłuszył nie tylko jej myśli, lecz kolejne słowa kobiety. Puściła miecze, by szybko zakryć swe uszy. Zacisnęła powieki - Co do cholery - syknęła przez zaciśnięte zęby. Gdy otworzyła swe bursztynowe oczy, przed jej oczami stał potwór. Olbrzymi, potężny. Zrobiła krok w tył - Czyżby to... - nie zdążyła dokończyć, gdy ktoś kolejny z jej sojuszników runął na ziemię - Layla! - krzyknęła rzucając się w jej kierunku - Hideki, co z nią! - wrzasnęła na niego, wiedząc że on sam nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Potrząsnęła dziewczyną kilka razy, wołała, prosiła by otworzyła oczy. Przyłożyła ucho do jej klatki piersiowej, lecz nie usłyszała bicia serca...  - DAJCIE MI TU MEDYKA! - ryknęła tak przeraźliwie, że w pewnym momencie poczuła ostry ból gardła - Layla, obudź się. Miałam Cię uczyć magii, pamiętasz? Co z duchami? Nie zostawiaj ich, nie zostawiaj nas... - gdyby nie to, że Hideki był obok. Misaki mocno tuliłaby do swojej piersi młodą dziewczynę. Złapała ją jedynie za rękę i wtedy zauważyła znamię, identyczne jak na jej nadgarstku - Pheles! - wyszeptała - Zabiłeś ją dla tego potwora?! To właśnie zrobiłeś!? Czy może była to twoja zachcianka! - krzyknęła kierując słowa w niebo, tak jakby on tam był i ją słyszał. W tym samym czasie i jej znamię błysnęło mocnym i rażącym światłem. Odpięła klucze i spuściła głowę podnosząc się z ziemi - Zajmij się nią - skierowała słowa do Hidekiego, nie pozwoli by i to ciało zostało pochłonięte przez piekło. Sama ominęła wszystkich z kamienną twarzą kierując się w stronę potwora. Czy umrze? Miała to gdzieś, omijając maga lodu zatrzymała się, nie odklejając oczu z potwora - Dobrze się spisałeś, lecz teraz... Ta walka nie dotyczy ludzi. To bitwa między światami... - rzekła oschle, by kroczyć za chwilę dalej przed siebie. Gdy pozostawiła wszystkich za plecami i w bezpiecznej odległości, czuła oddech potwora. Każdy jego ruch powodował delikatne wstrząsy na ziemi, był imponujących rozmiarów. W normalnych okolicznościach może by się skuliła, czułaby strach. Lecz teraz... gdy zbyt dużo widziała, nie mogła sobie na to pozwolić. Przygotowywała się na ten dzień już od dłuższego czasu, wiedziała co musi zrobić. Było jej to pisane, magia duchów. Świat duchów... kto by pomyślał, że kiedyś te światy złączą się razem.

Złoty klucz wodnika skierowała w stronę stwora. Złote, mocne światło objęło cały klucz jak i rękę Misaki. Długo myślała nad wyborem, długo zastanawiała się kogo poświęcić. Nie było to łatwe, lecz nie mogła dłużej nad tym zwlekać. Zacisnęła mocniej palce na przedmiocie, jakby jeszcze się wahając. Zagryzła wargi nie przerywając zbierania odpowiedniej magicznej energii. Ręką zaczęła delikatnie się jej trząść - Hirake! - uniosła dłoń w górę - Seireiō no tobira - złapała drugą ręką uniesiony klucz, by przyciągnąć go do piersi. Światło rozbłysło jeszcze mocniej, a klucz w ręku dziewczyny pękł, jakby zrobiony był z najgorszego metalu...

Niebo zabłysło, by po chwili w kierunku ziemi leciało coś z kosmiczną prędkością. Czyżby spadająca gwiazda? Tak mogłoby się zdawać w pierwszej chwili. Otoczona złotym światłem monstrualna osoba dzierżyła w obu dłoniach swój miecz. Leciała wprost na Króla Demonów, by mocno wbić się w niego ostrym sztychem...


http://i.imgur.com/oeBeie1.png

Król Gwiezdnych Duchów
Wyglądem przypomina rycerza w potężnej, bardzo zabudowanej zbroi w kolorze niebiesko-złotym i wystrzępionym nieco na końcu płaszczem. Dysponuje też parą olbrzymich wąsów i rozbrajającym uśmiechem.Jak na władcę przystało, jest spokojny i opanowany, nie unosi się gniewem.  A do swoich poddanych zwraca się "Mój przyjacielu". Jest również bardzo sprawiedliwy i bardzo dobrze wie co kryje się w duszy każdego z podległych mu Duchów.



Magiczna Energia: 30'250


Theme | Battle Theme | Kingdom Hearts | Karta Postaci

https://33.media.tumblr.com/4200730b98f16c27e3aad3ff9cace0ad/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso10_250.gif https://38.media.tumblr.com/8fe4d486a628c74a17533cccab73db53/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso8_250.gif

Cały czas wierzyłam w słowa, które wtedy wypowiedziałaś. Byłoby wspaniale, gdybym mogła rozkwitnąć jak kwiat. Przez cały ten czas chciałam być taka jak ty. Moim celem było to, aby ci dorównać. Dzięki tobie zaszłam tak daleko. Dlatego właśnie chcę z tobą walczyć.
Teraz pragnę właśnie tego. Tylko tego.


https://33.media.tumblr.com/cdb798128b574b6b634bccddd083ec11/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso9_250.gif https://38.media.tumblr.com/f2af23ae70518f1336b28c1cf1144ae7/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso5_250.gif 

Offline

 

#58 2016-07-27 19:10:00

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Zamęt. Szok. Niedowierzanie. Kurz. Wicher.
To co się stało na polu bitwy, jakim było miasto Crocus było wręcz nie do uwierzenia. Wspólne siły Fairy Tail, Blue Pegazus oraz Saberthoot walczyły razem, zjednoczone by uratować świat przed zagładą. Lecz jak się okazało ta bitwa nie mogła obyć się bez zdrajców, dwulicowych, podstępnych szuj oraz, co najgorsze, ofiar. Misaki oraz Suzaku parli do przodu ni czym para lwów chroniąca swoje młode. Ich zawziętość oraz odwaga byłe godne podziwu. Dodatkowo niezmordowany Yonoowari, który mimo swoich ran stał dzielnie na przeciw wroga.w Lecz, to nie wystarczyło. Przy ostatecznym uderzenie swoje intencje pokazała dziewczyna o zabójczym uśmiechu. Pojawiła się jako ostatnia, nie wiadomo skąd obdarowując swoją mocą Zamaskowanych. Nie miało to jednak żadnego większego znaczenia. Nastąpił huk i wszystko wokół znikło w kłębach kurzu i odłamków wszelakiej maści...

...minęło dobrych parę chwil nim wszystko opadło na ziemię. Teraz jakby zapadłą cisza. Głucha cisza, która tak nie pasowała do tego miejsca w tej chwili, że była wręcz mroczna. Rozejrzałem się dokoła. Pierwsze co wpadło mi oczy to sylwetka Misaki, która jakby nie przypominała siebie. Jak się miało okazać cała była ochlapana krwią, lecz nie swoją krwią, a swych towarzyszy. Lucas oraz Ajako po prostu zostali zmieceni z pola walki. Ich "resztki" o ile tak to mogę określić spadły na pole walki niczym żałobny deszcz. Lecz nie to było w tym wszystkim najgorsze. Nagle usłyszałem jak coś z łoskotem uderzyło o ziemię tuż za mną. Obróciłem się wciąż będąc jakby nieobecnym - moja furia, gniew jakby gdzieś uleciały. To co zobaczyło sprawiło, że rozszerzyłem szeroko oczy oraz upadłem na kolana. Przede mną leżała martwa Layla. Przyjaciółka, którą zapewniałem, że ze mną będzie bezpieczna, że może w spokoju udać się ze mną tutaj, w to cholerne miejsce. Moje oczy zaszkliły się po czym po obu policzkach spłynęło kilka łez. Nie potrafiła wydobyć z siebie słowa. Coś krzyczała do mnie Misaki, która nie wiadomo skąd i kiedy znalazł się przy naszej dwójce. Głos mistrzyni wydawał się taki odległy, taki daleki. Wsunąłem swoje ręce pod plecy Layli by unieść ją nad ziemię i położyć na swoich kolanach. Tatuaż, która miała na swojej ręce zniknął. Więc za jej śmierć mogła być odpowiedzialna tylko jedna osoba. Znów poczułem jak coś we mnie buzuje. Jak krew zaczyna się kotłować. Nie wypuszczając dziewczyny z rąk odchyliłem swój tułów do tyłu unosząc głowę.
- PHELES! MIELIŚMY UMOWĘ! TO JA MIAŁEM ZGINĄĆ!
Krzycząc te słowa spoglądałem otępiale w niebo. Wiedziałem, że nic nie mogę zrobić. Ten parszywy gnój siedzie sobie pewnie w bezpiecznym miejscu i ogląda całe to widowisko. Teraz wiedziałem również, że nie można było mu ufać w kwestii tatuażu. Było już jednak za późno. Jeżeli mam zginąć to na pewno nie tak jak chce tego Mephisto. Nim zdążyłem coś odpowiedzieć Misaki kolejny potężny huk. Tym razem zostałem odrzucony niczym szmaciana lalka w tył. Przytuliłem jednak do piersi, wciąż jeszcze ciepła Laylę, by jej ciało znajdowało się w takim stanie, aby godnie można było ją pochować. Uderzyłem o coś twardego plecami. Nie odczułem większego bólu, w sumie nic już nie odczuwałem - była jedynie pustka. Ułożyłem moją towarzyszkę w miarę bezpiecznym miejscu, o ile takie istniało by jeszcze przez chwilę wpatrywać się w jej uśpioną buźkę. Wyglądała niezwykle spokojnie. Zacisnąłem pięści po czym pomału odwróciłem się i ruszyłem wolnym krokiem z powrotem w miejsce, z którego mnie odrzuciło.

Wtem, kolejny znajomy głos. Westchnąłem jedynie. Wysłuchałem w milczeniu co kobieta ma do powiedzenia po czym nawet się nie obracając odrzekłem dość chłodno.
- Kolejny bohaterski święty mag, który przybył powiedzieć to nam jakimi głupcami jesteśmy i, że powinniśmy stąd spieprzać. Wiesz moja pani, daruj sobie te uwagi.
Nie przejmowałem się nowo przybyłym gościem. Już raz zostałem przez nią zaatakowany i wiem do czego jest zdolna. Coś mi jednak mówi, że nie przyszła tutaj w podobnym charakterze jak grajek.
Co gorszego mogło się jeszcze stać. Pomyślałem chyba o tym w najgorszym możliwym momencie. Między nami, a magami walczącymi w powietrzu pojawiło się to co zasiało zgrozę na plaży podczas pamiętnej bitwy. Nie byliśmy już w złej sytuacji. Byliśmy w sytuacji wręcz katastrofalnej. Wszelakie pomysły w tej chwili były chybione. Nie wiem czy byliśmy się w stanie mierzyć z taką potęgą? Lecz co, teraz mamy się poddać i potulnie dać się zabić? Nie po to ginęli nasi przyjaciele, abyśmy mieli się teraz wycofać i dać tą satysfakcję Zamaskowanym czy Phelesowi. O nie. Tak nie postępuję magowie. Tak nie postępują Magowie Fiairy Tail.
Znów buchnęła ode mnie magiczna energia, lecz tym razem zupełnie inna, niż poprzednio. Teraz wokół mnie oświetlała teraz fioletowo-niebieska poświata, która przybrała postać koła. Ja natomiast zacząłem unosić się w górę. Nad moją głową poczęły zaś tańczyć magiczne laski. Nie wiedziałem czy moja magia mogła się równać z mocą potwora. Już raz poległem z tym stworem. Lecz teraz nie mogłem sobie na to pozwolić. Nikt więcej nie może zginąć na moich oczach. Gdy znalazłem się na wysokości głowy stwora zaobserwowałem, że Misaki również nie próżnowała. Zaczęła tworzyć jakieś zaklęcie, które przywołało kolejną potężną kreaturę. Był nią Król Duchów. Lecz ja również nie zamierzałem tylko latać sobie wokół potwora. Nad głową naszego wroga, o ile tak mogę go określić, zaczęły się pojawiać magiczne okręgi. Najpierw dwa duże, potem dwa mniejsza i na końcu, najbliżej głowy potwora zdecydowanie największy. Rozłożyłem szeroko ręce. Moje ubranie falowało. Już nawet nie pod wpływem wiatru, a energii, która mnie otaczała.
- Za przyjaciół.
Wymamrotałem pod nosem by po chwili w kierunku potwora strzeliła potężna wiązka magiczna mając na celu zwalić go na ziemię.

ME: 4 500
Zaklęcie III Lasek Mystogana.

Offline

 

#59 2016-07-28 19:11:36

Yonoowari

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-10-16
Posty: 70
Punktów :   

Re: Początek Końca...

GiHi.
Cichy mruk wydobył się z jego ust a źrenice rozszerzyły się mocno, Ów truposz w czystej postaci miał właśnie stać się mielonką, czy chędź mordu była osobistą zemstą za prawą rękę? Sam nie wiedział, czuł frustrację, w końcu dlaczego starał się uratować Hidekiego miast walczyć na własną rękę jak czynil to zawsze? Tego błędu już nie powtórzy. Śmiech zamaskowanego urwał się momentalnie, więc to koniec... Oślepiający błysk kazał zasłonić się ocalałą lewą ręką. Kiedy oczom wróciła ostrość rozejrzał się na prędce dookoła. Ogłuszający krzyk Misaki kazał mu zwrócić się w jej stronę, ujrzał ją całą we krwii, więc po niej? Jej atak został odbity? Szkoda, przydałaby się jeszcze w walce. Jak się jednak okazało krzyk i płacz ten nie był spowodowany bólem fizycznym, jedynie tym, że zginęli jej towarzysze. Yonoowari westchnął cicho chowając miecz do pochwy i podchodząc do leżącej niedaleko broni palnej. Zerknął ku lądującej Jomtii i wpatrzony w nią rzucił jej pistolet. W tym momencie każda para rąk się przyda, chodź patrząc na jej zachowanie, mógłby kto pomyśleć, że nie gramy w jednym zespole. Mała, jeśli to przeżyjemy to zabawimy się? Chętnie starłbym ten uśmieszek z twoich ust, teraz jednak niestety mam inne rzeczy na głowie. Strzeli mu w plecy jak się odwróci? Była cholernie nieprzewidywalna, musiał jednak zawalczyć wpierw z tym liderem masek. Krew w nim zawrzała na myśl o nadchodzącym pojedynku jak za każdym razem kiedy ma w głowie myśl, że może zginąć, to go tak ekscytowało? Wpierw jednak musiał ogarnąć tę bandę zanim zabije ich własna głupota.
Czego wy się spodziewaliście na wojnie? Zginęły setki ludzi a wy marnujecie siły na zbędne pierdolenie? Jak tak was zabolała ich śmierć to zróbcie wszystko by odpłacić sie oprawcą, potem sobie róbcie piękne pomniki na ich cześć czy co tam wam sie spodoba. Możliwe, że go znienawidzą, nie dbał o to w najmniejszym stopniu. Nie wie jak wykorzystać złość i to się dla niego nie skończy dobrze. Wzruszył ramionami i w tym samym momencie coś obok niego zderzyło się z ogromną siłą odrzucając wszystkich. No proszę proszę, pomyślał spoglądając ku górze. Została dwójka świętych? Mogło to oznaczać jedno. Uśmiech i błysk w oku zawyły grozą, postawił jeden krok, lecz w tym momencie znowu coś się popieprzyło, bo czemu nie? Ogłuszający ryk i ból w uszach, Co znowu!? I miał się własnie dowiedzieć... Hideki łkał przy swojej kobiecie a niedaleko nich pojawiło się ogromne monstrum, yare yare... Jak z tym czymś mają walczyć? I jakby tego było mało dołączyła do nich kolejna kobieta, wróg? Przyjaciel? Wszystko już jedno, od teraz pierdoli współpracę z ludźmi którzy nie panują nad emocjami. Najlepszym przykładem jest Hideki chcący przelać swą frustrację w to wielkie bydle... Misaki jednak dzięki swemu łkaniu zdołała przywołać jeszcze jednego olbrzyma, parada wylewów! Ale pięknie, w takim razie nie straciła jeszcze resztek rozsądnego myślenia, chodź może? Kto wie jakie limity ją czekają po tym... Czymś! Zbędne pierdolenie. Tak się właśnie toczył świat. Silni zabijali słabych, a padliną tych słabych żywiły się ścierwojady. Trzeba się z tym pogodzić...
Yonoowari ruszył biegiem ku walczącej trójce. Dopóki tytany gryzły się nawzajem, dpoóty mógł spełnić swe oczekiwania. Wyskoczył na plecy Lidera wyciągając lewą ręką miecz, głownia zabłysła białym światłem a on sam zamachnął się dziko i z wrzaskiem podniecenia uderzył z pełną mocą jego najpotęzniejszej broni.

Epireum
http://images1.wikia.nocookie.net/__cb20120316121508/fairytail/pl/images/5/52/Empyrian.gif
ME: 29'000


http://38.media.tumblr.com/d55cf4218a7adc71f2e817309a5d395f/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco2_500.gif
Kiedy patrzysz w Otchłań, ona patrzy również w Ciebie. Gdy boisz się spoglądac w otchłań, dajesz jej prawo do kierowania swoim życiem.
http://33.media.tumblr.com/5c61277bda33e0562642b0879bc58e52/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco3_500.gif

Offline

 

#60 2016-07-29 00:42:12

 Neomi

Mag niezrzeszony

58062375
Zarejestrowany: 2015-11-08
Posty: 533
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Neomi
Wiek: 19
Partner/ka: Suzaku
Magia główna: Niebiański Smok III
Umiejętności bojowe: Panowanie nad zwierzętami
Zręczność / Witalność: 40 | 40
Koncentracja / Szybkość: 30 | 26
Magiczna energia: 31.500

Re: Początek Końca...

Odetchnęłam z wielką ulgą widząc jak porywczo podniósł się Yonoowari. Ja również uczyniłam to zaraz po nim, lecz bardziej delikatniej i spokojniej. Rozejrzałam się, gdzie nie spojrzeć, tam wszędzie unoszący się pył kurzu. Pole bitwy okazało się jednym wielkim cmentarzem, choć nie powinno mnie to zbytnio dziwić. Moja blada twarz nie wskazywała żadnych emocji, choć w głębi duszy bałam się jak cholera. O życie swoje, o życie innych. A szczególnie bałam się momentu, w którym będę musiała wybrać czyje życie uratować, a czyje pogrzebać. Walka znów nabrała szybkich obrotów, a ja znów stałam za plecami wszystkich, patrząc na to wszystko. Lekko się cofnęłam, gdy rażące światło zmusiło mnie to zasłonięcie mych oczu. Mrugnęłam kilka razy, dość szybko i wtedy dostrzegłam młodą, wychudzoną nastolatkę. Miała długie niebieskie włosy, splecione w dwa warkocze. Kim była? Mogłabym zadawać to pytanie milion razy w głowie, a i tak nie otrzymałabym odpowiedzi. Gdy próbowałam wyczytać z twarzy innych reakcję, nic to nie dało. Zaczęłam uważniej się jej przyglądać, byłam ciekawa wszystkiego. Lecz zanim do czegokolwiek doszło, mą uwagę przykuł przyjaciel. Dziwnie trzymał się za bark, czyżby coś się stało pod osłoną blasku? Zagryzłam delikatnie wargi próbując dojść do wniosku, co tu się właśnie wydarzyło. Jednak i na to nie miałam czasu. Zrobiłam mały niepewny krok do przodu, lecz wtedy zatrzymał mnie głos Hidekiego. Był nerwowy oraz zły, zerknęłam na niego i jego magiczny krąg. Szykował zaklęcie? Różnej maści kamienie pomknęły w stronę przeciwnika, ja natomiast niespodziewanie znalazłam się za plecami maga lodu. Mruknęłam coś pod nosem widząc tą ranę, jednak milczałam. Zanim się obejrzał, już jej nie było. Byłam niższa od niego, mój wzrok ledwo dostrzegł to, co dzieje się na przodzie. Lares się ruszył, coś również tworzył. Szybko zrobiłam krok w bok i wtedy dostrzegłam lodową kulę turlającą się w stronę kobiety, która nie bała się brnąć do przodu. Pewnie tą odwagę zawdzięcza również magu zniszczenia, który umożliwił jej tą drogę. Gdy widziałam, że jest już przy nim, serce stanęło mi  w gardle. Tak mało brakowało, lecz co się stało później, znów nie wiedziałam. Kolejne zaklęcie oślepiające, zaczynało mnie to irytować. Nagle do mych uszu dobiegł jakiś dziwny dźwięk? Przetarłam oczy, rozejrzałam się. Minę miałam całkowicie zdezorientowaną! Lecz gdy niespodziewanie mój wzrok utkwił na kobiecie leżącej w kałuży krwi, omal nie padłam na ziemię. Był to dla mnie szok, który na szczęście udało mi się opanować. Mimo, iż twarz przybrała bladego koloru chciałam do niej podejść, uratować ją. Od tego tu byłam, lecz ona ruszyła się i szła w naszym kierunku powoli, dość chwiejnie. Zastanawiałam się dlaczego patrzy w tą stronę w tak przeraźliwy sposób. Czyżby coś stało za nami? Było obok nas? Przez to wszystko nawet nie zdałam sobie sprawy, że dwójka moich sojuszników została przepołowiona na pół. Zacisnęłam rękoma mocno usta, by nie krzyknąć z przerażenia. Nagle poczułam mocne mdłości, jakbym zaraz miała gdzieś zwymiotować. Rzuciło mną raz, bądź dwa razy. Połknęłam głośno ślinę z lekkim zniesmaczeniem, odwróciłam wzrok. Właśnie tego się obawiałam, widzieć czyjąś śmierć. Mogłabym się użalać, płakać, lecz gdybym to zrobiła, stałabym się łatwym celem kogokolwiek. Musiałam wziąć się w garść i walczyć dalej lub osłaniać tych, którzy do walki nie byli zdatni. W ułamku sekundy poczułam, że coś mnie uniosło pond ziemię, odepchnęło mocno w bok. Przejechałam plecami po tej twardej ziemi zaciskając mocno powieki, by przypadkiem piasek się do nich nie dostał. Odkaszlnęłam dwa razy i w pozycji siedzącej chciałam dostrzec przyczynę tego wszystkiego. Krater w ziemi ciągnął się i ciągnął, a w samym jego środku był mężczyzna. Był przybity jakimś metalowym prętem, wiedziałam że i jemu nie mogę pomóc. Musiałam oszczędzać magiczną energię dla przypadków, kiedy naprawdę będę mogła kogoś uratować. Odwróciłam wzrok, gdy twarz mężczyzny głucho uderzyła o ziemię. Miałam wielką nadzieję, że na tym zakończymy to wszystko. Że tym razem to my zadamy im śmiertelny cios. Jednego pionka już się pozbyli, pozostała reszta... lecz ile ich tak naprawdę było?
Usłyszawszy wołanie o medyka, drgnęłam. Mechanicznie obróciłam twarz ku dobiegającego dźwięku, leżała tam w objęciach Hidekiego. Młoda, szaro-włosa dziewczyna. Ruszyłam biegiem, o mało co nie przewracając się o leżące kamienie. Lecz było za późno, uklękłam przy niej. Zamknęłam oczy i pokręciłam głową, nie żyła. Kolejny raz dałam ciała czy to może tylko głupi przypadek? Każdy miał  w sobie złość, chęć zemsty. Czy tylko ja odczuwałam strach? Chyba tak... - Znów stoję - pomyślałam znów raniąc swe wargi. Wzrok przerzuciłam na zdeterminowaną Misaki, Hidekiego. Wzięli sprawę w swoje ręce, jednak było wiadome, że w dwójkę nie uratują wszystkich. Przełknęłam ślinę walcząc z tym strachem. Uniosłam głowę i spojrzałam na maga zniszczenia, wydawać się mógł dla wielu zimnym draniem. Lecz ja go tak nie spostrzegłam, spokojnie śledziłam go wzrokiem, gdy w tle walczyły ze sobą dwa monstra. Jeden po naszej stronie, drugi po stronie przeciwników. Imponujący widok, lecz nie mogłam się nim zachwycać, nie wypada. Drgnęłam, gdy sam Yonoowari kierował się w stronę trójki zamaskowanych! Moje ciało ruszyło za nim, choć wcale tego nie planowałam. Zmarszczyłam brwi domyślając się, jak to wszystko się zakończy. Gdy wydawać mi się mogło, że był na wyciągnięciu mej ręki, on wyskoczył w górę. Ja również to uczyniłam, krótko po jego ataku postanowiłam, że będę osłaniać jego plecy. Tym razem nie będę stać - Arms X Armor X Vernier - rzuciłam zaklęcie wspomagające na siebie i na maga zniszczenia -  Atak Skrzydłem Niebiańskiego Smoka -krzyknęłam, automatycznie odchyliłam dłonie w tył. Wówczas  dłonie rozbłysły jasno niebieskim światłem! Gromadziłam w nich magiczną energię, która przeistoczyła na razie w delikatny podmuch wiaterku, w momencie gdy dłonie przerzuciłam w przód, delikatny wiatr przeistoczył się w potężne wichury, które gołym okiem można było dostrzec. Ich rozpiętość oraz uformowanie przypominały skrzydła smoka i obejmowały dość spory teren.

Magiczna Energia: 23'750


Atak Skrzydłem Niebiańskiego Smoka
Użytkownik gromadząc magiczną energię, powoduje że dłonie pokryły jasno niebieskie światło z którego wydobywa się lekki podmuch wiatru. Zaklęcie nabiera mocy w momencie, gdy przeciwnik odchylając mocno dłonie do tyłu, by następnie przerzucić całą siłę mocy wiatru w postaci skrzydeł które wciąga przeciwnika w tornado raniąc go powietrzem.

Wzmocnienie
Jest to zaklęcie bardzo przydatne dla sojuszników jak i dla samego użytkownika. Mag wykonując magiczne kręgi pod każdym celem, który chce objąć zaklęciem, okala go własną magiczną energią, właśnie ona wzmacnia szybkość, siłę jak i wytrzymałość o + 15 na czas trzech tur. Zaklęcia mogą być użyte pojedynczo, bądź też wszystkie razem. Za każde jednak trzeba osobno płacić, tak samo jak z ilością użytkowników, na które wzmocnienie zadziała.

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.smka.pun.pl gdzie sa klucze z rytem czaszki gothic 3 Gotik 2 kod na bryłke rudy fajne servery na 1.6.4 vw golf 4 po wlaniu on nadal pali się lampka