Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#16 2016-06-19 12:21:44

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Wojna się zbliża wielkimi krokami, Hideki zaakecptował warunki Phelesa, lecz czy postąpił słusznie? To się okaże, wpierw musieliście dotrzeć do Stolicy a Aria ciągle była dla was zawadą. Wziąć ją czy zostawić? Takie przechodziły was myśli, lecz jako magowie FT Nie możecie zostawiać towarzyszy. W końcu ruszyliście ku swemu przeznaczeniu, lecz zanim ruszyliście Hideki dostrzegł identyczny tatuaż u Layli zanim zdążyła ho zakryć swym długim rękawem. Sytuacja była zaprawdę dziwna... Dodatkowo przed wami pojawił się człowiek, zmęczony i zasapany. Pomocy... Pomocy! To koniec, wszystkich czeka koniec... Upadł na twarz a z jego pleców wystawał symbol rady, wiedzieliście jedno. Trzeba się spieszyć!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Neomi oraz Suzaku jako pierwszi dotarli na na miejsce, gdzie wszystko miało się stoczyć, jednakże... Kiedy ruszyliście przodem okazało się, że więcej magów chciało przybyć jako pierwsi, wszyscy oni leżeli na przedmieściach a całe miasto wydawało się dziwnie ciche... Potężna aura pojawiła się obok was a kiedy tam spojrzeliście to ujrzeliście nikogo innego jak czwórke świętych magów. Najstarszy łysy cżłowiek, będący przewodniczącym odezwał się.
Przybyliśmy za późno... Wasza dwójka! Król skrył się w kwaterze, zamaskowani walczą z członkami armii i rady przed murami zamku! Albo poszukajcie wsparcia albo dołączcie do bitwy.
Po tych słowach samemu ruszył na czele świętych magów a jego aura aż emanowała potęgą...

~~~~~~~~~~~~~~

Dwójka zamaskowanych szła spokojnym krokiem przez trupy setek ludzi, magów, żołnierzy. Nie zostali nawet draśnięci! Jeden z nich zatrzymał się zerkając w bok, przemówił cicho do lidera.
Są tutaj... I pierwszy raz lider uśmiechnął się pod maską. Doskonale... Pomyślał, Doskonale.


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#17 2016-06-19 14:46:31

 Misaki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

42592352
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 1244
Punktów :   24 
Imię i Nazwisko: Misaki Valliere
Wiek: 21
Partner/ka: -
Magia główna: Gwiezdne Duchy III
Magia poboczna: Projekcja II / Szybkość II
Umiejętności bojowe: Silna Wola
Umiejętności fabularne: Unison Raid
Zręczność / Witalność: 60 / 60
Koncentracja / Szybkość: 50 / 30
Magiczna energia: 50,250

Re: Początek Końca...

Będąc na obrzeżach Crozus, Misaki zaszła do starego przyjaciela. Właściciela najlepszej stadniny konnej, według jej uznania. Iruka widząc swą przyjaciółkę uściskał na powitanie, lecz gdy dostrzegł dzierżące na jej plecach dwa miecze zrozumiał, o co będzie chciała go prosić młoda wróżka. Zaprowadził ją do stajni, gdzie trzymał najszybsze i najwytrzymalsze konie.  Gdy przekroczyła próg, w oczy wpadła jej siwa piękna klacz. Jej grzywa była długa oraz śnieżnobiała, a ogon niezapuszczany lecz również bardzo długi, przylegający do jej tylnej części ciała. Nie chciała już żadnego innego konia, choć wybór miała niemały - Widząc po twoich oczach, rozumiem że wybrałaś już wierzchowca - zaśmiał się podchodząc do siwej klaczy - Masz dobre oko, to moja najlepsza klacz - poklepał ją po szyi - Tak jakoś wyszło, chciałabym z Tobą dłużej porozmawiać, lecz czas  goni - dodała niechętnie, bo przyjaciela nie chciała zbytnio poganiać, zwłaszcza że zgodził się jej pomóc. Iruka na szczęście zrozumiał to i szybko osiodłał jej konia, podał lejce dziewczynie - Ma na imię Shiiro, uważajcie na siebie - uśmiechnął się jedynie i po odebraniu wodzów od mężczyzny, on zrobił krok w tył. Misaki stanęła przy łopatce konia  - Dziękuje - dodała spokojnie wkładając lewą stopę w strzemię. Podskoczyła dwa razy na prawej nodze, a za trzecim razem mocno się odbiła przekładając nogę przez siodło. Nacisnęła łydkami boki konia jednocześnie oddając wodze. Ruszyła kłusem, lecz będąc już nieco dalej od terenu zabudowanego przeszła z kłusa aż po cwał. Czując wiatr pod płaszczem oraz we włosach, wydawać się mogło że jest w swoim żywiole. Dawno nie czuła w sobie tyle radości, a zarazem determinacji. Jazda konna dobrze wpływała na jej koncentrację, przez co szybko zlokalizowała kilka silnych oraz słabych źródeł magii. W którą stronę powinna się udać? Trudno było jej to teraz ustalić. Ostatecznie wjechała do stolicy miasta Crocus. Stukot kopyt galopującego konia rozchodziły się po uliczkach, a mimo to  było  cicho. Za cicho jak na takie duże miasto... Nie pozostało jej nic innego jak uważnie rozglądanie się za kimkolwiek.


Theme | Battle Theme | Kingdom Hearts | Karta Postaci

https://33.media.tumblr.com/4200730b98f16c27e3aad3ff9cace0ad/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso10_250.gif https://38.media.tumblr.com/8fe4d486a628c74a17533cccab73db53/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso8_250.gif

Cały czas wierzyłam w słowa, które wtedy wypowiedziałaś. Byłoby wspaniale, gdybym mogła rozkwitnąć jak kwiat. Przez cały ten czas chciałam być taka jak ty. Moim celem było to, aby ci dorównać. Dzięki tobie zaszłam tak daleko. Dlatego właśnie chcę z tobą walczyć.
Teraz pragnę właśnie tego. Tylko tego.


https://33.media.tumblr.com/cdb798128b574b6b634bccddd083ec11/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso9_250.gif https://38.media.tumblr.com/f2af23ae70518f1336b28c1cf1144ae7/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso5_250.gif 

Offline

 

#18 2016-06-19 16:00:47

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Spojrzałem teraz w kierunku Arii i jej towarzysza. Ech, w takiej kondycji na nic się nam nie przyda. Będzie tylko przeszkadzać w walce. Nie będę potrafił się w pełni skupić, wiedząc, że jedna osoba z moich przyjaciół może być w niebezpieczeństwie. Dlatego zwróciłem się do chłopaka
- Nie wiem w jaki sposób Aria się tak urządziła i ile było w tym twojego maczania palców (if you know what I mean), ale w obecnej sytuacji Aria nie może iść z nami do stolicy. Po drodze zostaw ją w pierwszym napotkanym domu. Niech zaopiekują się nią zwykli ludzie. Potem od razu ruszaj do Crocus.

Po tych słowach znów zwróciłem się w stronę Layli. Już chciałem zagadnąć w swoim stylu, gdy zobaczyłem na jej ramieniu taki sam symbol jak u mnie. Dziewczyna natychmiast zasłoniła ową część ciała. Niezbyt mi się to podobało. Pheles co ty kombinujesz.
- Idziemy Layla. Czas napisać historię tego kontynentu.

Crocus wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Zniknął gwar, ludzie pełni życia oraz wspaniałą pogoda. Było cicho, choć może nie do końca. Co chwila dochodziły do nas krzyki i wrzaski. Nie było kolorowo. Dodatku w powietrzu unosiła się aura zła i mordu. Także Zamaskowani naprawdę tu są. Nagle przed nami pojawił się jakiś nieznajomy. Cały zadyszany, spocony i ranny. Moją uwagę od razu przykuł emblemat na jego ubraniu. Pochodził z rady. Czyli jest naprawdę źle. Pochyliłem się nad gościem, jednocześnie starając się mu pomoc w taki sposób, aby oprzeć go przy jakimś domu, gdzie mógłby odpocząć.
- Proszę się nie martwić. Wszystko będzie dobrze. Dodatkowo proszę się nie mieszać do walki i zostać tutaj. Powinno być w tym miejscu najbezpieczniej.

Wstałem otrzepując się z kurzu i brudu. Kiwnąłem jedynie głową w kierunku jasnowłosej piękności, z którą tutaj przybyłem. Najwyższy czas udać się na zamek i zobaczyć jak naprawdę ma się sytuacja.

Offline

 

#19 2016-06-19 16:50:58

Suzaku

Mag niezrzeszony

7529522
Zarejestrowany: 2015-10-18
Posty: 169
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lares Artra
Wiek: 20 lat
Partner/ka: Neomi
Magia główna: Lodowe tworzenie II
Umiejętności bojowe: Perfekcyjna celność
Zręczność / Witalność: 25/25
Koncentracja / Szybkość: 25/15
Magiczna energia: 36'000

Re: Początek Końca...

Lares naprawdę nie spodziewał się że jego towarzyszka będzie tak przechodzić podróż. Wiedział że ma chorobę lokomocyjną, no ale przecież gryf to nie jest środek transportu! To jest zwierze, tudzież bestia. Co z tego że z lodu? Organizm Neomi miał chyba jednak inny pogląd na ten temat. Dziewczyna wyglądała tak samo jak po kilkugodzinnej podróży pociągiem, jeśli nie gorzej. Wyglądało na to że następnym razem będą musieli iść pieszo. Lares przykucnął przy partnerce i położył jej rękę na ramieniu - Ech, co ja z Tobą mam? Przypomnij mi żebym na urodziny nie kupował Ci żadnych kwiatów i biżuterii, tylko kosz tabletek na chorobę lokomocyjną - uśmiechnął się lekko. - Spokojnie, nie pali się. - Jak się jednak miało okazało w tej kwestii chłopak nie miał racji. Czekając aż dziewczyna wydobrzeje spostrzegł po chwili że panuje tu straszna cisza. Gdy sobie zdał z tego sprawę, mimowolnie otworzył szerzej oczy i wstał na równe nogi. Taka wszechobecna cisza wśród wielkich skupisk ludzkich nigdy nie wróżyła nic dobrego. Chłopak rozejrzał się i w pierwszej chwili nie dostrzegł nikogo. Zaraz jednak ciszę przerwał jakiś huk dochodzący od strony zamku. Czyżby już się zaczęło? Nic dziwnego że pociąg do Crocus wcale się nie pojawił. Pewnie już zdążyła roznieść się wieść że oblężenie już trwa. - Neomi, wygląda na to że nie mamy czasu na odpoczynek. Wszystko wskazuje na to że bitwa już się rozpoczęła - stwierdził. Chłopak wziął głęboki wdech. Nie tak to sobie wyobrażał. Sądził że gdy przybędą, będą mieli czas żeby odsapnąć i się przygotować. Niestety się przeliczył.
Niespodziewanie tuż obok nich pojawiła się jakaś potężna, magiczna energia, która dosłownie odbierała oddech. Przed oczami chłopaka pojawiła sie czwórka ludzi. Był to nikt inny jak czwórka świętych magów we własnej osobie. Choć Lares w tym momencie tego nie wiedział. Każdy z nich posiadał wręcz ogromną ilością magii, którą mag czuł, mimo iż nie posiadał żadnych umiejętności sensorycznych. Lares zaniemówił, nie wiedząc kogo miał przed sobą - Adanosie! Żeby to tylko nie byli wrogowie! - Czuł że gdyby, któreś z nich chciało to załatwiłoby ich dwójkę w jednej chwili, a była ich aż czwórka. Jednak wtedy najstarszy z nich przemówił do nich. - A jednak są po naszej stronie. Kamień z serca! - Sam fakt że mają takich sojuszników, podnosił już ducha bojowego. Jednak nie był to czas na zachwyty, w końcu robota czeka! Łysy mag stwierdził że mogą, albo ruszać do walki, albo szukać wsparcia. Co do tej drugiej opcji, to Lares zastanawiał sie przez chwilę, lecz gdzie miał szukać tego wsparcia? Pomijając już fakt że kompletnie nie znał tego miasta. Czy był sens biegać na ślepo po stolicy, licząc na to że wpadną na na sojuszników, z którymi ruszą dalej? Nie mieli na to czasu, zważywszy że walka już trwała. - Neomi, proponuję żebyśmy udali się prosto pod bramę zamkową. Powinniśmy zobaczyć, co się tam dzieje i rzucić się w wir walki. Jakieś sugestie? - zwrócił się do smoczej zabójczyni. Po tych słowach były egzorcysta ruszył w stronę zamku z partnerką, bądź też sam w zależności od jej decyzji. Wysokie, zamkowe wieże posłużyły mu jako punkt orientacyjny, dzięki czemu wiedział, w którym kierunku ma się poruszać. - Adanosie, miej w opiece nas i naszych sojuszników. -


Mowa / Myśli / Theme


"Śmierć to nasz odwieczny towarzysz. Zawsze podąża po naszej lewej, na wyciągnięcie ręki za nami. To jedyny mądry doradca, na jakiego może liczyć wojownik. Jeśli wydaje mu się, że wszystko zmierza ku złemu i że za chwilę zostanie unicestwiony, wojownik może obrócić się ku śmierci i spytać, czy faktycznie tak jest.  Śmierć odpowie mu wówczas że się myli, że jedynie jej dotknięcie się liczy. A ja jeszcze cię nie dotknęłam, powie."


http://i.imgur.com/L2UjnUM.png]

Offline

 

#20 2016-06-19 18:09:06

 Aria

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

9256888
Skąd: Północ
Zarejestrowany: 2015-10-17
Posty: 189
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Aria Queen Midnight
Wiek: 19
Partner/ka: -
Magia główna: Niebiańska
Magiczna energia: 22'000

Re: Początek Końca...

Powolny wdech, miarowy wydech. Na tym chwilowo się skupiałam, choć nie było to jedynym, co do mnie docierało. Powoli przyzwyczajałam się do jasności i wreszcie otworzyłam oczy. Co ujrzałam? Ciemne chmury nad głową, co znaczyć mogło, a raczej było pewne, że jestem gdzieś na zewnątrz i najprawdopodobniej zbiera się na deszcz. Mrugając kilka razy, zaczęłam się rozglądać, chcąc rozeznać się w otoczeniu. Dostrzegłam wielką postać Alexandra, białe włosy dość znajomej z twarzy dziewczyny i... Hidekiego. Już chciałam przywalić głową w ławkę (bo to na niej leżałam, jak się okazało), pytając Wyższą Jaźń, za jakie grzechy znów wpadłam na tego typa, kiedy dotarły do mnie słowa chłopaka kierowane do mojego druha. Nie mogę iść z nimi do stolicy? Alex ma mnie zostawić w pierwszym lepszym domostwie? O co tu chodzi, do wszystkich diabłów?
Przekręciłam się nieco na bok, mając w zamiarze unieść się na przedramieniu i wesprzeć na łokciu, jednak mój plan spalił na panewce. Ręka ześlizgnęła mi się z brzegu ławki, a ja padłam bokiem na ziemię z głuchym jękiem. Zderzenie z gruntem wyrwało mi dech z już i tak poturbowanych płuc, a przed oczami znów błysnęła mi ciemność, mimo wszystko nie zamierzałam się dostosowywać do zaleceń Yagury względem mojej osoby.
- Nikt nie będzie... mnie nigdzie... zostawiał... - wydusiłam, choć nie bez trudu, obrzucając maga ziemi wściekłym spojrzeniem. Cokolwiek się tu dzieje, nie będzie się działo obok mnie. A z pewnością nie będzie tak, jak chce ten bufon. Zebrałam w sobie tyle determinacji, ile tylko byłam w stanie, a wcale tak mało jej w sobie nie miałam, i zaczęłam gramolić się z ziemi, stając nieco chwiejnie na nogach. Nawet jeśli mój rudawy przyjaciel chciał mi jakoś pomóc w utrzymaniu pionu, odrzuciłam jego propozycję. Nie jestem słaba, nie pozwolę spychać swojej osoby w odstawkę.
Gdzieś po drodze między złością i determinacją a moją wątpliwie stabilną postawą zorientowałam się, że jesteśmy gdzieś w obrębie stolicy. Mało tego, skoro znajdowaliśmy się właśnie w tym miejscu, znaczyć to mogło, że miała się tu stoczyć jakaś bitwa. Pamiętałam jeszcze ostatnie wezwanie do stolicy, które miało miejsce jakoś na jesieni, zaraz po tym jak z Yuuki dołączyłyśmy do zgrai wróżek. Nie zamierzałam powtarzać błędów z tamtego dnia. Wypełnię swój pieprzony obowiązek jako mag i na pewno nie dam się odstawić gdzieś w kąt, nawet jeśli jestem ranna.
- Alex, masz moją torbę? - spytałam kompana, mając nadzieję, że jednak zabrał ze sobą mój nędzny dobytek. Co jak co, ale to raczej on a nie ktokolwiek z obecnego tu towarzystwa przytargał mnie do Crocus. - Jeśli powiesz, że ją zostawiłeś, to cię uduszę.
No dobrze, może nie byłabym w stanie zrobić tego, gdyby się bronił, mimo wszystko wolałabym wiedzieć, że moja awaryjna butelka bourbonu jest cała i zdrowa, a przede wszystkim blisko mnie. Potrzebowałam procentów, najlepiej zaraz, ale nawet bez nich ruszam w ślad za Hidekim i Laylą. Może i się przy tym chwieję, jednak uparcie brnę naprzód.
- Cokolwiek stanie mi na drodze... przerobię na gwiezdny pył... - mruknęłam jeszcze cicho, manifestując swoje zdanie na temat ewentualnych protestów.
Gdy przed nami pojawił się członek rady zwiastujący rychłą zgubę wszystkiego, przystanęłam, by odetchnąć, ale nie skomentowałam tego. Nie było sensu trwonić słów tym bardziej, że nadal żebra utrudniały mi oddychanie. Mimo wszystko nie było ze mną chyba aż tak źle. Już się tak nie chwiałam i mimo bólu, który doskwierał jak jasna cholera, szłam w miarę prosto przed siebie. Cel - zamek króla. Zobaczymy, co takiego przyniesie zgubę temu światu...


http://i.imgur.com/5PtlWdL.png

https://lh6.googleusercontent.com/-kUTfIwrdcLw/VKhxHKGqMYI/AAAAAAABdXo/dA_SUPCSZE4/w500-h281-no/tumblr_inline_mso507qIpx1qz4rgp.gif

Offline

 

#21 2016-06-19 18:25:20

Ayako

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

25267898
Zarejestrowany: 2013-05-30
Posty: 701
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Alexander the Great
Wiek: 28
Magia główna: Magia Zniszczenia
Umiejętności bojowe: Walka w zbroi
Magiczna energia: 21500

Re: Początek Końca...

Gdy zrozumiałem, że nikt nie jest w stanie Arii pomóc, byłem gotowy znaleźć kogoś, kto się nią zaopiekuje i ruszyć na wojnę. W takim stanie nie może przecież walczyć, wolałbym zachować jedno życie więcej, nawet jeśli oznacza to, że braknie nam osób do wykonania zadania. Wtedy usłyszałem, jakby ktoś się przewrócił, a kiedy zwróciłem się w kierunku ławki dojrzałem czerwonowłosą leżącą na betonie, i powoli podnoszącą się o własnych siłach. Nie chciała się poddać, była zdeterminowana i gotowa do walki, nawet jeśli miało to kosztować ją życie. Ledwie ją znam, spotkaliśmy się kilka dni temu i rozmawialiśmy raz, więc nie mam prawa podejmować za nią decyzji. Jest silna, silniejsza ode mnie i jeśli wierzy w swoje możliwości, to nie pozostaje mi nic innego, niż uwierzyć w nią.
- Ah, tak. Trzymaj. - powiedziałem ze spokojem podając dziewczynie torbę.
Zadziwiała mnie, mimo, że dopiero co ledwie mogła złapać oddech, teraz stała o własnych siłach i nie wyglądało na to, jakby miało się to zaraz zmienić. Jej stan jakby polepszał się z upływem każdej minuty.

Z zamyśleń wyrwało mnie wołanie o pomoc, a zaraz potem członek rady padł na ziemię zaraz przed nami. Podbiegłem by mu pomóc, ale nie było na to czasu, musiał sobie sam poradzić. Wstałem rozwścieczony, uderzyłem pięścią o otwartą dłoń i dumnie ruszyłem przed siebie. Kierunek - zamek królewski.

Ostatnio edytowany przez Ayako (2016-06-19 20:29:48)

Offline

 

#22 2016-06-19 19:50:43

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Patrzyłem na zachowanie Arii w dwojaki sposób. Z jednej strony podziwiałem jej zacięcie i chęć obrony kontynentu. Z drugiej strony byłem na nią strasznie zły. W takim stanie nie przetrwa nawet minuty na polu walki. Chyba nie miałem wyboru. Czasem trzeba podejmować bardzo trudne decyzje, które nie wszystkim się podobają. Heh, dzisiaj muszę ich strasznie dużo podejmować - myśląc to miałem przed oczyma twarz Mephisto Phelesa.

Słysząc jak Aria zwraca się do Alexa westchnąłem. Ona nigdy się nie zmieni. Ale cóż, Fairy Tail to moja rodzina i nie pozwolę by ktoś w tak bezsensowny sposób pchał się w paszczę śmierci. Gdy Aria chciała ruszyć w stronę zamku zaszedłem jej drogę stając około 5 metrów przed nią.
Jej marsz, chodź nie wiem czy mogłem to tak nazwać, nie nadawał się do niczego. W tym tempie razem z nią doszlibyśmy pięć razy wolniej na zamek. Nie było na to czasu.

- Podziwiam Aria twoją ambicje, lecz nie wolno być człowiekiem nazbyt ambitnym. Już raz ci kiedyś mówiłem, ze jeżeli będziesz się tak dalej zachowywać to sprawię, że zaśniesz w ułamku sekundy.
Na chwilę zamilkłem. Moje spojrzenie było teraz niż zawsze. Nie można było dostrzec w nim ani krzty miłości u uprzejmości, którą zawsze emanowałem. Czyżby tatuaż od Phelesa wpływał także na moje zachowanie? Coś czuję, że czeka mnie dość samotna przyszłość. Pheles nigdy nie działa bez interesowanie. Lecz teraz mnie to nie interesowało. Jeżeli mam zostać znienawidzony przez moich przyjaciół, ale dzięki temu sprawię, że będą bezpiecznie - niechaj tak będzie. Opuszczę gildię, jeżeli w tą stronę potoczą się wydarzenia.

Uniosłem prawą dłoń na wysokość głowy by następnie pstryknąć palcami.
- Nie przedłużając. Dobranoc.
W jednej chwili Aria poczuła jak jej powieki same zaczęły opadać. Mimo całej swojej walki i ambicji nie była jednak w stanie rozszerzyć swoich źrenic. Wszystko zaczynało być rozmazane i odległe. Aria zasnęła, osuwając się delikatnie na ziemię obok człowieka z rady.
- Będę wdzięczny jeśli zaopiekuje się pan naszą przyjaciółką.

Sam natomiast obróciłem się plecami do wszystkich ruszając w stronę zamku. Zaczynamy...

ME: 17 000

Ostatnio edytowany przez Hideki (2016-06-20 22:52:41)

Offline

 

#23 2016-06-19 20:38:20

 Neomi

Mag niezrzeszony

58062375
Zarejestrowany: 2015-11-08
Posty: 533
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Neomi
Wiek: 19
Partner/ka: Suzaku
Magia główna: Niebiański Smok III
Umiejętności bojowe: Panowanie nad zwierzętami
Zręczność / Witalność: 40 | 40
Koncentracja / Szybkość: 30 | 26
Magiczna energia: 31.500

Re: Początek Końca...

Czy ja dobrze usłyszałam? Kosz pełen tabletek na moją chorobę? Heh całkiem dobry pomysł, jednak do moich urodzin jeszcze sporo czasu - Ta, dzięki - dodałam spoglądając cały czas w ziemię. Wówczas pojawił się ktoś nowy, ktoś o potężnej sile, oderwałam wzrok i spojrzałam na czwórkę mężczyzn. Z wrażenia, aż usiadłam na ziemi słuchając wszystkiego w ciszy. Co powinniśmy teraz zrobić? Sama nie wiedziałam, jednak gdy Lares zwrócił się w moją stronę, wzrok przeniosłam na niego - Racja, nie możemy czekać - podniosłam się z ziemi, mocno naciskając dłoń na żołądku - To tylko dolegliwość, lada chwila wszystko wróci do normy - mimo to, w głębi duszy się nieco zawiodłam. Chciałam chwilę odsapnąć by wszystko wróciło na swoje miejsc, jednak nawet tego mi nie dano. Czyżby sytuacja była aż tak poważna? Nie chciałam się z nikim teraz sprzeczać, zwłaszcza z Towarzyszem - Żadne - dodałam wzruszając ranieniami - Po prostu tam chodźmy i sprawdźmy co się dzieje, tak czy siak innego wyboru nie mamy. A pewnie sam się już zorientowałeś, nie ma sensu szukać kogokolwiek. Jeszcze będzie tak, że natrafimy nie na przyjaciół, a na wrogów. A tego tym bardziej chciałabym uniknąć - co prawda moglibyśmy ich poszukać, jednak nie chciałam iść sama i pozostawiać Laresa na pastwę losu. Poza tym, co jeśli naprawdę natrafilibyśmy na przeciwnika? Wiedziałam, że w starciu nie mielibyśmy szans, była to inna liga. Ruszyłam spokojnie za chłopakiem, rozglądałam się uważnie. Nie podobało mi się to, że miasto było ciche, a była to stolica. Najbardziej zaludniona część Fiore i zapewne bardzo głośna - Jak myślisz, gdzie są wszyscy? - mruknęłam nie odrywając wzroku od otaczającego mnie terenu - Ciekawe czy kogoś spotkamy, zaczynam się denerwować. Nie sądziłam, że tak szybko się to zacznie, choć kogo ja chce oszukać. To wojna, a nie głupia zabawa - zaryłam delikatnie wargi, wzrok spuściłam w dół, a prawą ręką złapałam za lewe ramię. Idąc umiarkowanym tempem zaczynało mi się polepszać, już nie czułam mdłości ani osłabienia. Może jeszcze ciężko było mi się skupić, jednak i tak było lepiej, niż chwilę wcześniej.

Offline

 

#24 2016-06-20 14:37:43

Mikushi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2016-02-15
Posty: 57
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Niebo pokryły ciemne chmury, które zwiastowały burzę. Magowie walczyli z najgorszym przeciwnikiem jakiego mogli sobie wyśnić, a byli to zamaskowani przeciwnicy, których umiejętności ocierały się o same piekło. Tuż przed Misaki uderzył piorun, a koń zadrżał, unosząc przednie kopyta do góry, warcząc. Bał się koszmarnie, jednak po chwili uspokoił i stanął normalnie, a w miejscu uderzenia pioruna stał Mikushi. Chłopak miał dłonie w kieszeniach i wpatrywał się w dziewczynę, uśmiechając smutno.
-Wiedziałem, że coś z tym państwem jest nie tak, lecz nie sądziłem, że doprowadzi to do wojny domowej... Lecz oto jestem ja. Nie ma co się już bać. Chodź, pomogę ci - oznajmił chłopak, który po chwili pobiegł w stronę dziewczyny, wystawił rękę w celu zahaczenia o jej przedramię, po czym znalazł się tuż za nią na koniu. Ścisnął ją za pas i uśmiechnął się smutno, a jego bron zaiskrzyła się. To nie był dobry znak, ponieważ oznaczał, że mroczne moce znajdują się przed nimi.
Chłopak zamknął oczy, po czym skupił się. Zaczął wyczuwać dookoła najpotężniejsze źródła. Te słabsze również znalazł. Gdy otworzył oczy, zacisnął zęby. Tam, dokąd mieli zmierzać, energia była zbyt potężna, aby we dwójkę mogli dać radę. Lecz nie tylko oni tam zmierzali...
-Słuchaj, pojedźmy tam, gdzie jest nasz przeciwnik. Możliwe, że dojedziemy tam najpóźniej, bo jesteśmy najdalej od miejsca docelowego.
Chłopak odetchnął głęboko, po czym jego wzrok wyostrzył się. Pora walki nadciągała, a wtedy też poleje się krew i wroga, i nasza... Tak, chłopak od burzy asymilował się z gildiami magów ponieważ uważał, że mają oni racje.

Offline

 

#25 2016-06-20 19:47:02

 Misaki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

42592352
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 1244
Punktów :   24 
Imię i Nazwisko: Misaki Valliere
Wiek: 21
Partner/ka: -
Magia główna: Gwiezdne Duchy III
Magia poboczna: Projekcja II / Szybkość II
Umiejętności bojowe: Silna Wola
Umiejętności fabularne: Unison Raid
Zręczność / Witalność: 60 / 60
Koncentracja / Szybkość: 50 / 30
Magiczna energia: 50,250

Re: Początek Końca...

Galopując przez ciemne uliczki, niebo pokryła ciemna chmura zwiastująca nie tylko deszcz lecz i grzmoty. Zbytnio się tym nie przejęła, dopóki nie wyczuła nad sobą skupiska magicznej energii. Zatrzymała konia, a przed nią walnęła błyskawica, zamilkła spoglądając w ciszy na chłopaka biegnącego w jej kierunku - Jedź - warknęła do konia, uderzając o boki wierzchowca łydkami. W odpowiednim momencie, szarpnęła wodzy. Koń gwałtownie skręcił, gdy ominęła chłopaka spojrzała na niego z góry - Nie mam czasu na zabawy - krzyknęła będąc parę metrów od chłopaka. Pokręciła przecząco głową zaciskając nerwowo wargi - Tam gdzie jest przeciwnik, tam jest śmierć. Mam inne rzeczy do załatwienia - pomyślała zaciskając palce na wodzy - Poza tym, muszę się jeszcze z kimś spotkać - nie była osobą, która zlewała osoby. Jednak tym razem musiała to zrobić, ze względu na jego bezpieczeństwo.


Theme | Battle Theme | Kingdom Hearts | Karta Postaci

https://33.media.tumblr.com/4200730b98f16c27e3aad3ff9cace0ad/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso10_250.gif https://38.media.tumblr.com/8fe4d486a628c74a17533cccab73db53/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso8_250.gif

Cały czas wierzyłam w słowa, które wtedy wypowiedziałaś. Byłoby wspaniale, gdybym mogła rozkwitnąć jak kwiat. Przez cały ten czas chciałam być taka jak ty. Moim celem było to, aby ci dorównać. Dzięki tobie zaszłam tak daleko. Dlatego właśnie chcę z tobą walczyć.
Teraz pragnę właśnie tego. Tylko tego.


https://33.media.tumblr.com/cdb798128b574b6b634bccddd083ec11/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso9_250.gif https://38.media.tumblr.com/f2af23ae70518f1336b28c1cf1144ae7/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso5_250.gif 

Offline

 

#26 2016-06-21 06:27:26

Mikushi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2016-02-15
Posty: 57
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Chłopak zauważył, że dziewczyna go sprytnie ominęła. Przyglądał się jej, po czym zaklął pod nosem. Spokojnie Mikushi, nie pierwszy raz ktoś nie chce twojej pomocy, przywykłeś do tego już... Po chwili chłopak biegł za Misaki, namierzając przez całą drogę jej magiczną energię. Tak czy inaczej, pomoże jej. W pewnym momencie jednak przystanął i zagryzł wargę, całkiem tracąc z oczu blondynkę. Może miała powód, ażeby odrzucić jego pomoc... Skupił się i wyczuł grupkę ludzi (Suzaku i Neomi) będących blisko celu. Maksymalnie rozpędził się i biegł w ich kierunku.

Offline

 

#27 2016-06-21 18:53:48

Lucas Deef

Mag niezrzeszony

59714385
Zarejestrowany: 2016-06-21
Posty: 38
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lucas Deef
Wiek: 31
Magia główna: Ciemność
Zręczność / Witalność: 27/30
Koncentracja / Szybkość: 15/15
Magiczna energia: 12'500

Re: Początek Końca...

Stolica, miasto w którym nigdy nie był, a do którego i tak bardzo nie chciał iść. Po tym jak został zdradzony przez rycerzy królewskich, nie uśmiechało mu się iść do ich siedziby. Od kilku dni podróżował do Crocus na wezwanie posłańca. Dotknął swą dłonią miejsca, gdzie miał wytatuowany symbol Blue Pegasus. Dopiero co dostał się w szeregi gildii pegazów, a już stawiane są wobec niego wymagania, zupełnie jak w "czarnych gwiazdach".
    Zerwał się silniejszy podmuch wiatru, więc przytrzymał czapkę z symbolem złamanej gwiazdy, co by nie pofrunęła w bliżej nie określonym kierunku. Jego ciemnozielona koszula powiewała na wietrze niczym flaga, choć była rozpięta od kołnierza jedynie o dwa guziki. I zobaczył w oddali mury miasta, za pewne doskonale strzeżonego. Lecz gdyby tak było, po cóż król miałby wzywać wszystkich na pomoc?
- Najważniejsze, by się opłacało. - Lucas powiedział te słowa w momencie, kiedy wiatr przestał wiać, tak gdyby specjalnie chciano usłyszeć co mag ma do powiedzenia. Prawdą było iż uważał się za najemnika. Nie specjalnie interesowały go zwady pomiędzy wielkimi gildiami magów, a zajmował się zadaniami brutalnej natury. Przez to właśnie budził podejrzenia i niechęć u osób, które słyszały o jego poczynaniach. Ale ruszył dalej, a im bliżej znajdowały się murów miasta, tym większy niepokój budziła atmosfera.
    Wrażenie to nasiliło się już przy samych wrotach do stolicy. Coś przerażającego działo się w środku, a to wzbudziło delikatne podekscytowanie u Lucasa. Postanowił, że najlepiej będzie się nie wychylać i rozeznać się w terenie. Skradając się na kuckach przeszedł przez masywne wrota Crocus, by dowiedzieć się o sytuacji wewnątrz.

Offline

 

#28 2016-06-21 18:55:15

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Każdy krok wzbijał w powietrze dziesiątek kamyków, ziemia drżała a oddychanie stawało się cięższe. Po każdym kroku zakapturzonego wszyscy magowie naprzeciw się cofali. Wszyscy poza czwórką w białych płaszczach z symbolem świętego maga. Kobieta z papierosem w ustach skrzyżowała ręce wypinając swój nienaturalnie duży biust. Kiedy to stanęliśmy ramię w ramię? Stare czasy... A więc plagą i zarazą jest wyłącznie ta dwójka?
Wielki goryl z łysiną przekręcił głowę aż mu strzykło w karku, to samo zrobił z pięściami. Dawno nie walczyłem z godnymi przeciwnikami... Oby mnie nie zawiedli. Trzeci, chudzielec w okularach z poważną miną i wzrokiem wyższości prychnął. [i]Myślisz wyłącznie o walce? Dobrze, że mnie macie, może nie zginiecie... Ostatni, stojący na przedzie z brodą długą aż po pas, opierający się o lasce otworzył oczy. Nie lekceważcie ich ani nie przeceniajcie swoich mocy, albo wszyscy tu zginiemy. Spojrzeli na niego z niedowierzeniem, on będący najpotężniejszym człowiekiem, który nie przegrał ani jednej walki rzekł coś takiego? Skierowali swój wzrok na zamaskowanych, stojących kilkanaście metrów przed nimi.

~~~~~~~

A więc w końcu nadszedł ten dzień... Uratujemy ten zniszczony świat mój przyjacielu. Lider nie odrzekł, jedynie wpatrywał się w czwórkę będącą przed nim. Miał rację i nie trzeba było tego przyznawać. Czarny piach przypominający opiłki żelaza uniósł się ku górze zbierając w jednym punkcie. Stworzył on czarną chmurę okalającą niebo, wirującą i poszerzającą się z sekundy na sekundę. Widział strach w każdym tutaj magu, tak strach jest tak nietypowy i przewidywalny... Zranisz Boga, wszyscy przestaną weń wierzyć. To pomyślał i zerknął ku łysemu przewodniczącemu. Zatem... Do dzieła.

~~~~~~~

Dobry dowódca wie, kiedy może przyjąć na swe barki ciężkie brzemię. Tak i Hideki przyjął wrogie spojrzenia, niczym prawdziwy mężczyzna, uczynił to jednak dla dobra wszystkich i nikt nie mógł się z nim spierać. Członek rady skinął głową patrząc na scenę przed jego oczami, przełknął ślinę i ruszył do Arii. Musieliście ruszać, zbyt dużo czasu wam zajęło użeranie się ze sobą samym. Każdy na plecach w jednej chwili dostał ciarek, kiedy zbliżaliście się do wyłomu w murze o wielkości całego budynku gildyjnego poczuliście właśnie ów dreszcz... Za murem były zdziesiątkowane oddziały ubrane w niebiesko-żółte pasy, białe szaty z niebieskim symbolem rady jak i zwykłych ludziach ze znakami gildyjnymi, każdy był inny... Spóźniliście się? W tym momencie z konia zsiadła Misaki przyglądając się całej scenerii, chwilę potem dołączyli doń Mikushi. Neomi oraz Suzaku byli tutaj już wcześniej Suzaku z przerażeniem patrzył jak wygłodniałe wrony i kruki wyrywają wszystko co zdawać się mogło do zjedzenia... Neomi natomiast biegała z jednej strony do drugiej szukając ocalałych, nadaremnie... W waszych sercach pojawiło się chwilowe zwątpienie...
Za waszymy plecami usłyszeliście głos, Misaki oraz Mikushi nie wyczuli jego magicznej energi, więc kim on był?! Legendy opowiadają o walecznych herosach czyż nie? O bitwach z rycerzami na czele w lśniących zbrojach idących ku chwale i glorii... Prawda. Jest odmienna. Na własne oczy widziałem jak niektórzy mieli załzawione oczy a rzadkie gówno spływało po nodze, nawet tego nie zauważył... Nikt nie myśli o tym co uczyni heroicznego, lecz myśli o domu... To jest prawdziwa wojna czyli rozpacz. Ze zniszczonych murów zeskoczył jegomość w poszarpanym płaszczu z gitarą w ręku. Roztaczał wkoło siebie dziwną aurę. Dopiero po kilku chwilach Hideki go rozpoznał, był to dziwny jegomość z pustyni, jeden ze świętych magów. Nie śpiewał jednak serenad ani nie śmiał się do rozpuku, twarz miał grobową i bladą. Ogromny podmuch wiatru uderzył o wasze plecy, musieliście zasłonić ręce przed tumanami kurzu, odwracając się dostrzegliście kilka postaci walczących ze sobą w powietrzu!? Biła od nich ogromna aura, wręcz przytłaczająca... Kto był kim? Tego rozpoznać nie mogliście.


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#29 2016-06-21 22:36:30

Suzaku

Mag niezrzeszony

7529522
Zarejestrowany: 2015-10-18
Posty: 169
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lares Artra
Wiek: 20 lat
Partner/ka: Neomi
Magia główna: Lodowe tworzenie II
Umiejętności bojowe: Perfekcyjna celność
Zręczność / Witalność: 25/25
Koncentracja / Szybkość: 25/15
Magiczna energia: 36'000

Re: Początek Końca...

Były egzorcysta ruszył ze swoją koleżanką z drużyny. Początkowo starał się za bardzo nie forsować tempa, żeby dziewczyna odzyskała pełnię sił po ich wycieczce. Musi być w pełni sił jeśli mają oboje pójść na całość, a wszystko wskazywało na to że sytuacja już i tak jest zła. Nawet nie zdążyli przybyć zanim to wszystko sie zaczęło, ale... Może to ich uratowało? Jakiś czas później dotarli do muru, który został przerwany. Lares dostrzegł że trupy ścielą się gęsto na ziemi. Chłopak otworzył szerzej oczy, zrobił kilka wolnych kroków do przodu, mało nie potykając się o jednego z zabitych. Rozejrzał się dookoła, a jedyne co widział to zgliszcza, polegli obrońcy stolic oraz ptactwo, które na nich żerowało. W powietrzu aż za dobrze było czuć odór śmieci. - Szlag - tylko tyle dał radę z siebie wykrztusić. Przeszedł jeszcze kawałek dalej omijając leżące trupy. Na jego widok część wron i kruków niechętnie przeniosła się na inne źródło pokarmu. Mag lodu spoglądał na leżących z nadzieją że komuś udało się jednak przetrwać, lecz gdy to robił, czuł jakby oszukiwał samego siebie. Oni wszyscy byli już martwi, a być może gdyby on i Neomi byli tu razem z nimi, również i oni byli teraz w innym, lepszym świecie. Chłopak zacisnął rękę na swoim medalionie, przyłożył go do ust przymykając oczy i w chwili ciszy zmówił krótką modlitwę za poległych - Adanosie! Miej nas w swej opiece. - Spojrzał na swoją towarzyszkę smutnym wzrokiem, jak ta szuka jeszcze żywych. Pokręcił tylko głową - Neomi, daj spokój. Oni nie żyją. - Co oni tu właściwie robią? Czy ta walka ma dla nich jakikolwiek sens, skoro tylu żołnierzy i magów padało niczym muchy? Z drugiej strony, mają oni po swojej stronie tych czterech kozaków, których spotkali po drodze. Może jednak jest jeszcze dla nich jakaś nadzieja? A może wszystko skończy się właśnie tutaj? - Neomi, nie możemy tutaj tak stać. Powinniśmy ruszać dalej. Domyślam się co sobie myślisz, ale nie możemy się teraz wycofać, skoro już tu jesteśmy. - Zdawali sobie sprawę z ryzyka. Jak nie chcieli się narażać to mogli wcale tu nie przyjeżdżać, teraz było już na to za późno. Chłopak zbliżył się do dziewczyny i położył jej rękę na ramieniu dla dodania otuchy - Choć, idziemy - szepnął.
Jednak wtedy zdawało mu się że coś usłyszał za swoimi plecami. Odwrócił się i ku jego zaskoczeniu ujrzał kolejnych ludzi, najprawdopodobniej magów, którzy przybyli co dopiero co Crocus. Widać nie tylko on i Neomi byli spóźnialskimi. Wśród przybyłych rozpoznał tylko Hidekiego, pozostałych nigdy wcześniej nie widział na oczy. Widok kolejnych magów nieco podniósł chłopaka na duchu. Zawsze to lepiej gdy jest ich więcej, choć patrząc na tą jatkę, to chyba ich wrogom ilość nie robiła zbytniej różnicy. Postanowił wyjść im na przeciw, lecz gdy tylko zrobił kilka kroków okazało się że jest ktoś jeszcze. Ze zrujnowanego muru zeskoczył jakiś dziwaczny jegomość z gitarą. Nie wyglądał na wrogo nastawionego. Chłopak słuchał tego co do nich mówił i ciężko mu było się z tym nie zgodzić, ale czy to czas na takie wywody? Bitwa pewnie już trwa w najlepsze, a tu nie bardzo wiadomo co robić. Zanim zdołał cokolwiek powiedzieć, poczuł uderzenie potężnego wiatru w plecy. Nie było wątpliwości że nie było to zjawisko naturalne. Lares odwrócił się do tyłu, zasłaniając twarz przed powiewem, który niósł ze sobą piach i kurz. Nie bez kłopotu dostrzegł kilka walczących postaci na... niebie? Choć trudno było w to uwierzyć, jacyś ludzie byli w trakcie zaciętego, powietrznego pojedynku. Biła od nich wielka, magiczna moc. Nie było wątpliwości że to walka pomiędzy potężnymi magami.


Mowa / Myśli / Theme


"Śmierć to nasz odwieczny towarzysz. Zawsze podąża po naszej lewej, na wyciągnięcie ręki za nami. To jedyny mądry doradca, na jakiego może liczyć wojownik. Jeśli wydaje mu się, że wszystko zmierza ku złemu i że za chwilę zostanie unicestwiony, wojownik może obrócić się ku śmierci i spytać, czy faktycznie tak jest.  Śmierć odpowie mu wówczas że się myli, że jedynie jej dotknięcie się liczy. A ja jeszcze cię nie dotknęłam, powie."


http://i.imgur.com/L2UjnUM.png]

Offline

 

#30 2016-06-21 23:45:51

 Neomi

Mag niezrzeszony

58062375
Zarejestrowany: 2015-11-08
Posty: 533
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Neomi
Wiek: 19
Partner/ka: Suzaku
Magia główna: Niebiański Smok III
Umiejętności bojowe: Panowanie nad zwierzętami
Zręczność / Witalność: 40 | 40
Koncentracja / Szybkość: 30 | 26
Magiczna energia: 31.500

Re: Początek Końca...

Szłam za nim, powoli, spokojnie. Wiedziałam, że mimo goniącego nas czasu Lares przystosował się do mojego chodu. Byłam mu za to niezmiernie wdzięczna, a dzięki temu czułam się nieco lepiej. Chyba naprawdę powinnam coś zrobić z tą chorobą, może po tym wszystkim udam się do jakiejś mistrzyni zielarstwa? Pogłębiając się we własne myśli nie zauważyłam kiedy dotarliśmy pod mury, zatrzymałam się podnosząc głowę. Otworzyłam usta, tak jakbym chciała krzyknąć, cisza. Ciągnący się horyzont trupów, był ostrzeżeniem przed tym co nas ma czekać? Zrobiłam pierwszy krok - Na pewno.. - potem drugi - ..Ktoś musiał - pobiegłam przed siebie, rozglądałam się, wołałam. Ktoś musiał przeżyć! Nie możliwe aby z tej całej hołoty nikt nie przeżył! Może ktoś był ranny, nieprzytomny. Czułam się zagubiona w tym co myślę i co chce zrobić. Moje wielkie przerażone oczy nie wiedziały na czym się skupić, było ich zbyt wielu. Wszędzie krew oraz odór. Zamknęłam mocno powieki, lecz gdy je otworzyłam przeleciała przede mną wrona. Rozpięła mocno skrzydła lądując na jednym ze zmarłych magów. Dziób skubał po kawałeczku każdy skrawek jego skóry, krwawił . Pochyliłam lekko głowę, zacisnęłam pięść by z całych sił machnęłam ręką, która wytwarzała mały podmuch wiatru odpędzając czarne ptaszysko. Spojrzałam na Laresa pełnym żalem spojrzeniem - Chciałabym aby to było kłamstwo - znów zerknęłam na mężczyznę leżącego na przeciw mnie. Chyba był nawet podobnego wieku, co ja. Młody, chudy.. jego tu nie powinno być. Mnie tu nie powinno być.   Odwróciłam się w stronę towarzysza i szłam wolnym krokiem, uważając gdzie kładę stopę. Stanęłam przed nim, lecz głowę i wzrok odwróciłam w drugą stronę  - Nie możemy? - powtórzyłam szeptem  - Chcesz skończyć jak oni?! - warknęłam chyba po raz pierwszy na niego odpychając jego rękę ze swego ramienia - Zginiemy tu, a jednym pożytkiem z nas będą mieć kruki! - zrobiłam krok w tył, rękę cofnęłam do tyłu tak jakbym chciała wskazać na kogokolwiek - Spójrz na nich! Ile oni mogli mieć lat?! Są tu również magowie, może i nawet dzieci. Jak mam walczyć z czymś, czego nie pokonała ta armia! - wzrok, który rozpalił się gniewem nagle zgasł - Przepraszam - przez strach poniósł mnie gniew, przez gniew, naskoczenie na Laresa - Naprawdę nie.. - wtedy dostrzegłam kilku magów, którzy szli  w naszym kierunku. Ulżyło mi, naprawdę poczułam trochę ciepłą na tym moim zamarzniętym sercu. Pierwszy kto wpadł mi w oko był Hideki, jego chyba najbardziej znałam z tej nadchodzącej grupy. Lecz widząc Yonoowariego znów skamieniałam - Nawet on? - mruknęłam z lekkim grymasem na twarzy. Podeszłam bliżej towarzysza, zahaczając o jego płaszcz. Lekko uniosłam wzrok, zastanawiałam się czy będzie na mnie długo zły za to wszystko. Więc nie tylko mu się spóźniliśmy? - Tak czy siak, jest nas za mało - zwróciłam się do Laresa, komentując naszą liczebność. Gdy chłopak nieco wyszedł na przeciw, poszłam za nim. Tak samo jak i jego, moją uwagę przykuł zeskakujący z murów mężczyzna. Jego słów nie skomentowałam, wolałam już nie. W momencie chęci zrobienia kroku do przodu, coś mnie uderzyło i lekko pchnęło w przód. Zaparłam się mocno stopami, włosy przykleiły mi się do twarzy, którą rzekomo osłaniałam dłońmi - Nic nie widzę - syknęłam przez zaciśnięte mocno zęby, gdy kurz opadł z powrotem na ziemię, rozejrzałam się - Dlaczego.. - spytałam odwracając głowę na Laresa, zauważyłam wówczas że spogląda on w niebo? Ja również to uczyniłam, lecz wtedy mnie zatkało. Rozszerzyłam oczy, zrobiłam krok w tym mając zamiar się cofnąć - Lares - pociągnęłam go za sobą prowadząc do grupki magów, którzy pojawili się chwilę temu na polu bitwy. Nie chciałam abyśmy stali nieco odseparowani od nich. Po chwili pojawiłam się obok Hidekiego wraz z towarzyszem, którego nie puszczałam! - Hideki! - zaczęłam - Całe szczęście nic Ci nie jest. Myślałam, że tylko my się spóźniliśmy. Jednak wciąż to za małe pocieszenie - mówiąc to, spojrzałam na leżących przed nami wojowników .

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Pokemon emerald pl rzadkie minecraft krojce rzeczy zaczerwieniona szyjka w noworodka Szukam chłopaka do popisania play jakie produkty buduja mase miesniowa