Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#1 2015-11-08 14:04:14

 Aphrodite

http://i.imgur.com/ZwhIflU.png

4994650
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 345
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Afrodyta
Wiek: ok 24 lat
Partner/ka: Biseksualna
Magia główna: Przejęcie Demona
Umiejętności bojowe: Magia bez mag. kręgu
Zręczność / Witalność: 50/40
Koncentracja / Szybkość: 45/40
Magiczna energia: 28'500 ME

Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Smoki już były to czas na coś nowego. Miał być konkurs obrazkowy, ale nie każdy ma talent w tej dziedzinie. O wierszach czy innych typu poezji nie ma co wspominać bo tylko naćpanym można coś takiego napisać. Ale każdy ma jakieś marzenia. Nawet te nie realne, typu móc latać o własnych siłach. To właśnie jest miejsce, gdzie możecie się tym podzielić.
Konkurs jest prosty, a formą jest historyjka. Zawartość jest dowolna, jednak musi spełniać warunek. Musi on przedstawić jakieś marzenie. Typu dzięki odnalezieniu nowego pierwiastka stałem się bogaczem bla bla bla...
Długość nie ma znaczenia, jednak proszę by nie były to 4 linijki. Najważniejszy jest pomysł. Pomysł na to co niemożliwego zrealizujecie.
Czas wstawiania prac, oczywiście w tym temacie, do końca miesiąca. Dla każdego uczestnika przewidziana nagroda.

Good Luck.


KP || Movie

http://i.imgur.com/wsx9mgM.png
Because "Life is Strange" ||Main Theme

Battle Theme || Metzil Game || A&L <3

Offline

 

#2 2015-11-09 10:48:31

Melody

Gość

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Zawsze kiedy się smuci, ma problem czy nie wie co ze sobą zrobić jej myśli przenikają w świat marzeń, czyli tam gdzie nikt inny nie ma wstępu. Marzenie niemożliwe do spełnienia? Każdy takie posiada, jedni chcą być: szczupli, wysocy, pięknie śpiewać, być aktorem czy po prostu grać na jakimś instrumencie. Nasza bohaterka jest niskiego wzrostu, nawet jak na dorosłą osobę, posiada sto pięćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, brązowe włosy i piwne oczy. Od dziecka miała wiele operacji, kości się nie zrastały długo, prawie trzy lata, cztery operacje. Rok po roku kolejna operacja, a nadzieja na to, że żyć będzie normalnie zmniejszała się z każdą kolejną operacją. Dość miała życia, operacji i nienawidziła siebie i świata w jakim żyć musi.
Od zawsze w jej głowie mieściło się marzenie, małe, drobne i nie do zrealizowania. Pierwsze co chciała posiadać, to moc, która pozwoli jej przenieść się do innego świata. W ręce często przeglądała kamień Ametystu, jakby był to jej własny amulet. Przyglądała mu się często i obracała w dłoni.
Kiedy wyciągnie rękę przed siebie pojawi się portal prowadzący do innego świata. Bez wahania weszła do portalu by zobaczyć co czeka ją po drugiej stronie. Świat Harmonii, bo tak nazwałabym ten drugi świat. Na pierwszy rzut oka zobaczyła bym zieloną, dużą łąką z sporą ilością kwitnącej lawendy jak i róż. Pierwszą rzeczą i najważniejszą było by to, że jest zdrowa! Nie musiała by się przejmować kolejnymi operacjami i bliznami, wiedziała by po prostu, że ma to już za sobą. Niby głupie i proste marzenie by być zdrowym, a dla niej jest to czego pragnie najbardziej z całego serca.
W Świecie Harmonii była by zdrowa, szczęśliwa, mogłaby poznać tajniki magii i nauczyć się jej, bawić się w czarodzieja i robić z niej niestworzone rzeczy. Od zawsze czytała sporo tematów o magii, jej rodzajach i jak się je rzuca. Najbardziej chciałaby nauczyć się magii żywiołów, bo z nimi czuje się związana. Dla innych, jest to naturalne, że żywioły są i istnieją, a ona czuła się w jakiś sposób do nich przywiązana, lecz nie umiała tego wyjaśnić w żaden sposób.

http://i66.tinypic.com/iohoja.jpg

The End



Marzenie w sumie nadal aktualne, no cóż nic się nie poradzi, ale pomarzyć zawsze można.

Ostatnio edytowany przez Melody (2015-11-30 22:02:29)

 

#3 2015-11-21 00:27:12

Yonoowari

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-10-16
Posty: 70
Punktów :   

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Noc jak noc, siedzenie przed komputerem do rana, by rano tego żałować, pisać głupotty, oglądać chińskie bajki i grać! Życie o którym każdy marzy, tsa. O nie nie, to nie koniec moi mili.  Życie to było puste, rutynowe i nie chodzi tutaj o miłość, bo to i tak stanie się rutyną, wszystko takie same, chodźby było lepiej i tak nikt nie zwraca nań uwagi, dopiero jak coś się straci, zrozumie się, lecz co? To, co i tak zostanie zapomniane. Już dawno pogodziłem się z tym,  duperele. Kolejny dzień, eee! Noc i padnięcie przed kompem. Klawiatura ośliniona, standard. Standart jak suczysyn, i czuć chłodny powiew, ah co za wkurzająca rzecz! Czyli świt i jeszcze okno nie zamknięte... Na wpół martwy, wstaję przeciągając się i słyszę coś, co to do cholery jest? Ah taak, zbyt dużo wiedźmina, bo słyszy końskie kopyta płotki... Gmatwając w uchu rozejrzał się wkoło, coś zdecydowanie było nie tak. O cholibka, chyba już wiem. Stoję w szlafroku i gaciacg pośrodku polany, okrytej rosą! Co du ciula. Spojrzawszy z what the fuckiem za siebie widziałem, jakby to ująć najprostszym zdaniem? Napierdalającą kawalerię na mnie, kawalerię ciężkozbrojnej jazdy, słychać to po chrzęście płytowych zbroi, oraz długich lancach. Pff, też mi coś, bywały gorsze sny. Wcześniej jednak, coś poczułem, spojrzałem w górę a tam coś pociągnęło mnie na konia i pognało w siną dal. "Zwariowałeś!?" Słyszę, "Życie ci nie miłe!?" Szczypał mnie bok i widziałem małą krew o zadrapania. A skoro czuję ból to chyba to nie sen... Powoli spojrzenie na zbrojnego w zwykłej kolczudze, na dodatek zardzewiałej. I WRZASZNĄŁEM KURDE NO! Koń społoczony, gość wystraszony no i gleba. Kawaleria niedaleko, szybko na koń! I dzida, CO SIĘ DO CHOLERY DZIEJE?! Faktycznie, czycie w nogach, zimno i dotyk stali, zbyt realne na sen. Zbrojny chyba już żałuje, że mnie wziął. Byliśmy szybsi uciekliśmy w las i gnaliśmy jeszcze dłuugo. Koń padł ze zmęczenia my tak samo, uda piekły po wielogodzinnej jeździe a ja patrzyłem jak deil na niego. Zimno, chłód. Co sie stało...
Co się tutaj dzieje...
Jak to co pyrpeciu?! Wojna do cholery, a ty miast wdzięcznosci jezcze chędożysz głupoty!
Coo?! Jaka wojna?! Gdzie ja jestem!?
Ty się chyba nieźle schlałeś... Jesteśmy na polach Numoru, a ty. Ty masz być tym, który powstrzyma to co siędzieje, to o tobie opowiada przepowiednia...
Aha. Moge już stąd iść!? Na przykład do własnego światu?!
Cisza. Długa, wkurwiająca.
Czyli... Nie? Świetnie!
Chociaż zaraz. To może być to, to na co czekał całe życie! Czy nie tego chciał? By stać się bohaterem jakiejś opowieści?! By niczym wiedźmin czy inny rycerz napierdalał wszystko i wszystrkich po czym to chędożył!? Niekoniecznie w tej kolejności. Jego oczy zaczeły błyszczeć.
Przepowiednia!? A będę nakurwiał ogniem z dłoni?! Niczym Igni?! Albo błyskawicami?! I są tutaj magizcne miecze?!
Koniec. Mężczyzna zbrojny wstał, po czym powoli zaczął sięwycofywać.
Taaa, to na pewno coś nie tak...
Aha. Magii nie ma, to może smoki tutaj są?! O ja pierdyle, faktycznie! Ogień pojawił się w jego dłoniach. Czyli ten świat... Spełnia jego prośby!? O MATKO! Najlepsza rzecz ever! Kurde ciekawe czy są tutaj smoki!
Chrzęst, chap i gryz. Spojrzeć na pierwszy plan i pół ciała uciapane przez wielkiego gada. Tak smoki tu są. Cóż chyba niekoniecznie o to chodziło... Ale było fajnie, chociaż te parę minut... Uważać tego co się życzy. Morał? Smoki to chuje, Eragon kłamie. Na dodatek z gęby wyleciał jego telefon i uwaga, mama dzwoniłą 12 razy a on nie odebrał. Nie dość, że zasieg to ma przejebane. Dobrze, ze nie żyje... Koniec.


http://38.media.tumblr.com/d55cf4218a7adc71f2e817309a5d395f/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco2_500.gif
Kiedy patrzysz w Otchłań, ona patrzy również w Ciebie. Gdy boisz się spoglądac w otchłań, dajesz jej prawo do kierowania swoim życiem.
http://33.media.tumblr.com/5c61277bda33e0562642b0879bc58e52/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco3_500.gif

Offline

 

#4 2015-11-21 09:23:11

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Moje marzenie było wielkie! Byłem najseksowniejszym i najwspanialszym tyranem świata! A czekajta... Wszystko jest ok



Co wygrałem?


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#5 2015-11-27 22:55:59

 Misaki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

42592352
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 1244
Punktów :   24 
Imię i Nazwisko: Misaki Valliere
Wiek: 21
Partner/ka: -
Magia główna: Gwiezdne Duchy III
Magia poboczna: Projekcja II / Szybkość II
Umiejętności bojowe: Silna Wola
Umiejętności fabularne: Unison Raid
Zręczność / Witalność: 60 / 60
Koncentracja / Szybkość: 50 / 30
Magiczna energia: 50,250

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Świat o którym marzyłam.

Czekałam na Karolinę, tak. To moja przyjaciółka, z którą spędzałam całe dnie na dworze, a noce przed komputerem. Razem poznawałyśmy świat Anime, razem oglądałyśmy Naruto! Ah, te piękne nasze czasy. Niestety musiałam się przeprowadzić i kontakt z nią urwał mi się po kilku miesiącach. Nie sądziłam, że to w takich okolicznościach przestanie się z nią komunikować, ale musiałam zrozumieć , że każda z nas poszła swoją drogą. Jednak tej nocy śniła mi się ona. Uśmiechnięta, podekscytowana czymś niezwykłym. Nie mogłam mimo to, dostrzec tego co ona. Światło wydobywające się z tego pomieszczenia paliło mnie w oczy. Gdy się zbudziłam, czułam jak pot spływa po moim ciele. Jednak nie wiedziałam dlaczego akurat pot. Nie był to zły sen, był przyjemny lecz tajemniczy. Zerwałam się z łóżka i zarzuciłam na siebie włochaty szlafrok, papcie na nogi i w drogę do kuchni po coś do picia. Gdy schodziłam po schodach, słychać można było tylko skrzypiące deski uginające się pod moim ciężarem. Było to wkurzające, lecz tata miał się za nie wziąć w przyszłym tygodniu, więc próbowałam pocieszać się tym, że będą nowe i ładniejsze. Gdy przeszłam obok salonu, nie uszło mej uwadze jasne światło za oknem. Serce nagle zaczęło bić szybciej. Cofnęłam się ponownie do salonu i stałam wryta spoglądając na to dziwne zjawisko. Nie wiem czemu, ale moja podświadomość mówiła mi, że to samo światło widziałam we śnie. Szybko podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Poczułam wtedy przyjemny letni wietrzyk, mimo że na dworze był śnieg. Dochodziła 3 rano, a za 3h musiałam wstawać do szkoły. Może ja tylko śniłam? Jednak wiecie co? Musiałam to sprawdzić, uciszyłam psa który zaczął jakby źle reagować na światło. Po cichu wymknęłam się z domu, nie myślałam o tym że jest na dworze poniżej 10 stopni Celsjusza, więc nawet nie przygotowałam się na taką krótką podróż - no prawie krótką. Gdy stanęłam przed światłem, ono rozszerzyło się. Szlafrok telepał na ciepłym powietrzu. Czułam zapach kwitnących wiśni, była chyba wiosna. Ale jak! Musiałam dotknąć niezwykłego światełka, które nagle przeniosło mnie w inny wymiar. Gdy zorientowałam się co się stało, spadałam z nieba. Mój krzyk roznosił się chyba wszędzie, jednak dostrzegłam że moje ciało jakby się zmieniło. Różowe kosmyki włosów zasłaniały mi twarz, wpadając jednocześnie w oczy. Nagle coś mnie złapało, zanim się zorientowałam stałam na ziemi, a obok mnie blond włosy chłopak. Miał chyba 17 lat, jednak dalej nie wiedziałam jakim cudem uratował mnie z takiej wysokości! Był fantastyczny! Na imię miał Naruto! Poznałam go zaraz po tym pomarańczowym dresie oraz opasce liścia. Nie wiedziałam jak i dlaczego, ale znalazłam się w świecie Naruto! Wioska Liścia stała przede mną otworem, zostając jej mieszkańcem oraz po pewnym czasie Kunoichi. Jakby tego było mało, spotkałam moją przyjaciółkę. Była wysoka, krótkie niebieskie włosy oraz te je fioletowe oczy (Neomi). Tak, zawsze tak chciała wyglądać gdyby mogła się tu przenieść. Ja natomiast nie za wysoka, długie bujne różowe włosy oraz błękitne oczy (Miyuki). W pierwszej chwili śmiałyśmy się, że mamy wspólny sen. Jednak mijał dzień, dwa, trzy.. a my nie potrafiłyśmy się zbudzić. Z jednej strony nie chciałyśmy, lecz z drugiej trochę nas to niepokoiło. W końcu było to nasze marzenie, marzenie by stać się częścią przygód Naruto. Tak w sumie właśnie było. Ona dołączyła do drużyny, jak i ja. Zostałam przyjaciółką blondyna chłopaka, a potem jego żoną. Karolina (Neomi),  postanowiła pójść za Shikamaru. Zawsze go uwielbiała i zawsze marzyła o nim. Owszem nasze marzenie spełniło się, po pewnym czasie nasza przeszłość została wymazana, a my zapomniałyśmy o rodzinie i odnalazłyśmy nową.

https://33.media.tumblr.com/2025059a89e26ff35b1eae7a621e5e87/tumblr_inline_nxf9k7lRUS1s51bk5_500.gif

Marzenie, które przedstawiłam było marzeniem gdy miałyśmy po 13/14 lat. Proszę się więc nie śmiać z niego! Faktycznie, jest trochę dziwne jednak ja je lubię wspominać. Kontakt z dziewczyną straciłam, ale sądzę że gdyby ktoś zapytał ją o marzenie z tego przedziału wiekowego, odpowiedziałaby tak samo jak ja: Naszym marzeniem było wejść i nigdy nie wrócić ze świata Naruto


Theme | Battle Theme | Kingdom Hearts | Karta Postaci

https://33.media.tumblr.com/4200730b98f16c27e3aad3ff9cace0ad/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso10_250.gif https://38.media.tumblr.com/8fe4d486a628c74a17533cccab73db53/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso8_250.gif

Cały czas wierzyłam w słowa, które wtedy wypowiedziałaś. Byłoby wspaniale, gdybym mogła rozkwitnąć jak kwiat. Przez cały ten czas chciałam być taka jak ty. Moim celem było to, aby ci dorównać. Dzięki tobie zaszłam tak daleko. Dlatego właśnie chcę z tobą walczyć.
Teraz pragnę właśnie tego. Tylko tego.


https://33.media.tumblr.com/cdb798128b574b6b634bccddd083ec11/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso9_250.gif https://38.media.tumblr.com/f2af23ae70518f1336b28c1cf1144ae7/tumblr_nttpa6Tiai1tgp5pso5_250.gif 

Offline

 

#6 2015-11-28 16:57:13

Melchor

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2013-05-20
Posty: 419
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Melchor Namikaze
Wiek: Prawdopodobnie 26 latek
Partner/ka: <3
Magia główna: Ognisty Zabójca Bogów p. II
Umiejętności bojowe: Silna wola, Drugie źródło
Umiejętności fabularne: Wyczuwanie energii
Zręczność / Witalność: 67/26
Koncentracja / Szybkość: 41/21
Magiczna energia: 30.500 + 12.500

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Cóż, każdy ma inne marzenia. Niektóre z nich są bardziej realne, zaś innych bardzo przyziemne. Dzisiaj opowiem wam historię chłopaka, który kiedyś marzył o całkiem normalnej rzeczy, jaką jest rodzina. Ale nie choć tu o rodzinie w znaczeniu więzów krwi, tylko przyjaciół, osób najbliższych sercu.
Przyjmijmy, że nazywa się on Henry. Zatem nasz Henry żył sobie w rodzinie patologicznej, tata bił mamę i pił, a mama miała bardzo haniebny i najstarszy na świecie zawód. Dokładnie wiecie już o jaki chodzi, była prostytutką. Nasz główny bohater pewnego dnia naparzał równo w pewną zacną grę jaką jest LoL, gdzie oczywiście był w najwyższej lidze czyli brązie. Jego pokój był współdzielony z trzema braćmi, z czego każdy był w bardzo innym przedziale wiekowym, jeden miał 9 lat, drugi 19, zaś Henry 15. Jednakże bracia się nie dogadywali ze sobą, każdy z nich awanturował się o byle co, powód nie był ważny, najważniejszy był cel kłótni, a było nim wywołanie negatywnej atmosfery w pokoju, po co? Nawet sam twórca tejże sytuacji tego nie wiedział.
Henry czuł się samotny, przebywał samotnie w mieszkaniu w ten ponury dzień, spoglądając na komputer gdzie leciał jakiś animiec. Nie oglądał dla poznania fabuły, ponieważ był to jakiś beznadziejny hentajec... W sumie to nawet nie hentajec tylkocośdziwiniepodobnego(BOKU NO PICO).
Wtem czas się dla niego zatrzymał, a w szafie usłyszał on dziwny głos. Nie zauważył żadnej zmiany poza faktem, że odcinek puszczany na komputerze się ściał. Przeklął kilka razy i spróbował nacisnąć przycisk resetu, aczkolwiek nic się nie działo. Próba wyłączenia listwy również skończyła się na niczym. Henry rozejrzał się i za każdym razem jak coś robił, to po kilku sekundach wracało do swojej poprzedniej pozycji jakby nietknięte przez ludzką rękę.
W końcu przypomniał sobie, że jakiś dziwny odgłos dochodził z szafy, jednakże ten dźwięk coś mu przypomniał, coś bardzo bliskiego...
Podszedł do drzwiczek po czym rozszerzył je, a tam siedział Mikaboshi na swoim tronie, cały czerwony niczym burak i wpatrywał się w tylko jemu znany punkt. Minęły sekundy, aż głośnie "Plumb", rozbrzmiało i tyran odetchnął głęboko, po czym spojrzał na Henrego. Długie minuty minęły zanim Mikaboshi wstał, a tron i pokój zniknęły, zatem analogicznie nie stali już w pokoju tylko na polanie. Wiatr delikatnie powiewał, co dodawało realizmu tej sytuacji. Przez chwilę Henremu zdawało się, że jest naćpany.
-Jesteś nowy? – zapytał Mikaboshi, wpatrując się w nick, a w tym wypadku imię chłopaka, widniejący nad jego ciałem. Był on szary.
-Um... Gdzie ja jestem? – niedowierzanie w głosie Henrego lekko zmyliło Mikaboshiego, jednakże ten uśmiechnął się szeroko i rozwarł ręce.
-Witaj na najlepszym forum o fairy tail. Liczę, że będziesz bawił się przednie i zostaniesz z nami na dłużej... Chodź, zapoznam cię z resztą ekipy oraz zasadami jakie tu panują... – odezwał się pan i władca forum, po czym odwrócił i powoli kroczył w kierunku sobie tylko znanym.
Serce Henrego zabiło kilkakrotnie w bardzo szybkim tempie i bardzo głośno. Wpatrzył się w brodatego chłopaka(prawie mężczyznę) idącego przed nim. Jego pierwszy przyjaciel, a zapowiadało się na to, że zyska ich jeszcze więcej...
Sercem przynależał tu, chociaż ciałem do świata realnego, co niedługo odczuje...

De End

Ostatnio edytowany przez Melchor (2015-11-28 16:57:36)

Offline

 

#7 2015-11-30 19:55:54

 Aria

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

9256888
Skąd: Północ
Zarejestrowany: 2015-10-17
Posty: 189
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Aria Queen Midnight
Wiek: 19
Partner/ka: -
Magia główna: Niebiańska
Magiczna energia: 22'000

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Oto i moja piękna opowieść! Endżoj! o/


Średniego wzrostu szatynka o szarozielonych oczach od dziecka stroniła od ludzi. Nie czuła się z nimi jakoś szczególnie związana, miała inne niż rówieśnicy zainteresowania, wolała spędzać czas na łonie natury i czytać książki, niż szaleć z innymi dzieciakami. Czuła po prostu, że to nie jest jej miejsce, że przynależy gdzieś indziej. Problem w tym, że nie wiedziała, gdzie jest to „gdzieś indziej”, więc żyła sobie z dnia na dzień, dostosowując się do rzeczywistości, w jakiej przyszło jej żyć, i marzyła, by kiedyś odkryć swoje miejsce.
Pewnej nocy, gdy dziewczyna miała już lat kilkanaście, obudziło ją warczenie. To samo w sobie było dość dziwne, gdyż w domu psa nie miała, a dźwięk był nad wyraz bliski. Jakież było jej zdziwienie, gdy ocknęła się w środku ciemnego lasu a kilka metrów przed nią stał z wyszczerzonymi kłami wielki, kudłaty wilk, którego ślepia jarzyły się niebezpieczną żółcią w nikłym świetle księżyca. Serce dziewczyny załomotało z przerażenia, ale strach jej nie sparaliżował. Patrząc cały czas w żółte ślepia, próbowała ostrożnie wymacać w podłożu cokolwiek, co byłoby zdatne do użytku. Miała dwie opcje: walczyć lub uciekać. Poczuła między palcami coś na kształt większego kamienia i zacisnęła go w dłoni. Skoncentrowała całą swoją uwagę na tym jednym przedmiocie, bo podejście będzie miała tylko jedno i dobrze o tym wiedziała.
Zerwała się z miejsca, zamaszystym ruchem rzucając kamieniem w zwierzę, i pobiegła. Zdążyła jeszcze zarejestrować dość dziwne zjawisko. Rzucony przedmiot jeszcze w jej dłoni rozjarzył się czerwienią, zaś już w locie objął go gęstniejący płomień. Dziewczyna jednak nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Usłyszała skowyt za plecami, ale biegła dalej co tchu, szukając wzrokiem jakiegokolwiek schronienia. Widząc w pobliżu jasną łunę, od razu skierowała się w tamtą stronę, dochodząc do wniosku, że nawet banda kłusowników jest lepsza od pożarcia przez goniącą ją bestię.
- Wilk! Wilk! – zaczęła wołać, widząc już cienie przy ogniu, a w następnej chwili dosłownie wleciała na teren obozowiska, padając na twarz. – Ratujcie!
Trzech mężczyzn stanęło nad nią z bronią w ręku, a ona rozszerzyła w szoku oczy. To były najprawdziwsze, ostre niczym brzytwy miecze! Odsunęła się gwałtownie z trwogą w spojrzeniu, a moment później dobiegło ją warczenie za plecami. Wystarczył jeden rzut okiem, by zorientowała się, że ścigająca ją bestia nie jest sama. Serce dudniło jej w piersi, krew wrzała w żyłach, a ona sama nie wiedziała, co robić.
- To dziewczę należy do nas – usłyszała warkliwy głos, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że słowa padły spomiędzy kłów jednego z wilków. – Oddajcie ją po dobroci, a nie poleje się krew.
Zielonooka zamrugała kilkukrotnie, kompletnie zszokowana obrotem spraw. Zwierzęta targowały się o nią z ludźmi? Czy to sen? Tak, to z pewnością sen...
- Wybacz, futrzaku, ale młoda chyba nie chce z wami iść – mruknął jeden z mężczyzn, wychodząc do przodu i stając niejako pomiędzy dziewczyną a zwierzętami lasu. – Nawet jeśli jest półkrwi, ma wolną wolę, a wy musicie ją uszanować.
- Idziesz z nimi, półelfko? – spytał drugi, a dziewczyna zdała sobie sprawę, że pytanie jest kierowane do niej. – Masz wybór.
- Nigdzie się stąd nie ruszam! – zawołała od razu, chowając się z przestrachem przed wilkami. – Zostaję, nigdzie nie idę!
Zwierz tylko prychnął wściekle, ale zaczął się wycofywać, podobnie postąpili jego kompani. Mężczyzna stojący przed nią nie ruszył się z miejsca, dopóki wilki nie zniknęły z zasięgu wzroku, zaraz potem odwrócił się, chowając miecz, i przyklęknął przy niej.
- W porządku? Nie powinnaś biegać po lesie w nocy, wiesz? – zagadał i uśmiechnął się półgębkiem. – Co cię tu przygnało? I co to za dziwaczny strój?
Szatynka spojrzała na niego niepewnie. Dobrze wiedziała, że nie powinno jej być w lesie o tak późnej porze, ale przecież sama do niego nie poszła! A przynajmniej nie pamiętała, by wychodziła gdzieś z łóżka. I o co mu chodziło z dziwacznym strojem? Spojrzała na siebie. Dresowe spodnie do pół łydki, luźna koszulka i bluza z kapturem, bose stopy. Nie tak kładła się spać. Ten strój miała na sobie przed pójściem do łóżka, chociaż zauważyła jeden nadmiarowy element. Na szyi miała przewieszony czerwony kamień na rzemieniu, a nigdy nie nosiła żadnych ozdób. Ujęła w dłoń kryształ, przyglądając mu się z zafascynowaniem. Czuła bijące od niego ciepło, a przecież powinien być zimny. Jakby na zawołanie właśnie taki się stał, jednak w zamian ręka dziewczyny pokryła się ogniem. Przestraszona próbowała ugasić płomień, by bardziej się nie poparzyć, kiedy dotarło do niej, że to wcale nie parzy, a delikatnie otula ciepłem jej dłoń.
- A co to? Mag ognia boi się własnego żywiołu?! – zdziwienie w głosie wojaka było nad wyraz wyraźne. Przekrzywił on głowę, patrząc na zielonooką z ukosa. – Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę ze swoich umiejętności, mała? Masz przecież magię we krwi.
- Magię we krwi...? – powtórzyła zdezorientowana.  – Nie bardzo rozumiem...
Mężczyzna nie odpowiedział, tylko pokręcił głową z pobłażliwym uśmiechem na twarzy. Posadził dziewczynę przy ognisku, poczęstował ją miską gulaszu i przygotował posłanie na wozie. Dziewczyna podziękowała grzecznie, zjadła do syta, a następnie się położyła, zasypiając po krótkiej chwili. Ostatnim, co pomyślała przed zaśnięciem, było: „Co za dziwny sen...”, jednak to nie był koniec jej przygody.
Przebudziła się, gdy słońce stało już wysoko na niebie, a raczej została obudzona. W pierwszej chwili nie wiedziała, gdzie jest, ale zaraz poznała twarz jednego ze swoich nocnych wybawicieli i wóz, który zdążył już zajechać do miasta. Mężczyzna, który przedstawił jej się jako Kaleth, zaprowadził ją do miejskiego ratusza, gdzie mieli ustalić, skąd przybyła i gdzie jest jej miejsce. Szła krok w krok za swym tymczasowym opiekunem, bojąc się za bardzo oddalić. Nie znała tu nikogo, a ludzie dziwnie na nią patrzyli. Po krótkiej rozmowie z jakimś urzędnikiem Kaleth zaprowadził podopieczną do jednej z sal, w której to czekała wysoka i bardzo piękna kobieta. Zauważywszy dziewczynę, uśmiechnęła się delikatnie i zaprosiła ją bliżej.
- O nic się nie martw, Saila. To miejsce, w którym powinnaś być od zawsze – powiedziała melodyjnym głosem nieznajoma.
- Skąd pani zna moje imię? – spytała zaskoczona zielonooka, podchodząc dość niepewnie. Nikomu się przecież nie przedstawiała.
- Imię widzę w twoich oczach – odparła piękność, a zaraz potem wskazała na kamień na szyi dziewczyny. – Ognisty klejnot wskazał ci drogę do domu, drogę dziecko. To tu przynależysz, do tego właśnie świata, zbłąkane dziewczę.
Saila stała w bezruchu, próbując przetrawić to, co właśnie zostało powiedziane. Miejsce, do którego przynależy. Miejsce, którego znalezienie było szczytem jej marzeń. Miejsce, w którym wreszcie mogła odnaleźć prawdziwą siebie.  Kobieta przed nią miała na imię Aradia i była przewodnikiem ducha. Wytłumaczyła jej jasno i dogłębnie, co tak właściwie się stało i że to nie jest sen, z którego w każdym momencie może się obudzić. A sprawa była dość prosta. Każda dusza przed narodzinami wędruje po sferach astralnych, szukając dla siebie odpowiedniego miejsca. Jednak czasem zdarza się, że dwie dusze bardzo bliskie sobie, ale pochodzące z różnych światów rezonują ze sobą, w wyniku czego może dojść do niekontrolowanej podmiany i dusze te zamieniają się miejscami. Tak było w przypadku Saili i dziewczyny imieniem Kaya. Jednak taka podmiana źle wpływa na równowagę rzeczy i wszechświat dąży do naprawienia tego błędu. Przy sprzyjających warunkach dwie podmienione przed narodzinami dusze mogą wrócić do przynależnych im światów, uwalniając skryte potencjały. Tak oto Saila wróciła do miejsca, z którego pierwotnie pochodziła, a którego jej dusza tak usilnie poszukiwała. Ten dzień zapisany został jako dzień jej ponownych narodzin. Dzień narodzin Saili Demarion, półelfki i magini ognia. Dzień narodzin, a także początek zupełnie nowej historii...

~Aria Queen Midnight~


END


http://i.imgur.com/5PtlWdL.png

https://lh6.googleusercontent.com/-kUTfIwrdcLw/VKhxHKGqMYI/AAAAAAABdXo/dA_SUPCSZE4/w500-h281-no/tumblr_inline_mso507qIpx1qz4rgp.gif

Offline

 

#8 2015-11-30 22:02:11

 Jomtii

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-11-27
Posty: 63
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Jomcia
Wiek: 17
Partner/ka: aseksualna
Magia główna: broni

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Pogrzebane marzenia

TERAŹNIEJSZOŚĆ
   Łopata wbiła się na całą głębokość z tępym dźwiękiem. Kawał zbitej ziemi został wyrzucony z głębokiego dołu, w którym po barki stał mężczyzna. Miał prawie dwa metry i zwalistą budowę ciała. Po zaniedbanej twarzy spływały krople potu, które zaczepiały się o kilkudniowy zarost i skapywały na koszulkę. Tłuste, zdecydowanie za długie włosy, niemalże wpadające do oczu, pokazywały jak bardzo zapomniał on o swoim wyglądzie. Ubranie również. Brązowe od brudu ciuchy, które nie zostały wyprane od kilku miesięcy.
   Grabarz otarł pot rękawem, który zostawił ciemną smugę na jego czole. Spojrzał ku zachodzącemu słońcu, rozsiewającego czerwień po całym nieboskłonie. Po jego policzku spłynęła łza, tworząc jasny szlak w umorusanej twarzy.
   Jutro znów kogoś pochowają.
   (kolejna kropelka wina skapnęła do kielicha, wypełniając go znacznie ponad połowę)
    Ładni panowie w garniturach opuszczą trumnę na linach, a po zakończeniu ceremonii poproszą go o zasypanie dołu, który właśnie wykopał. Za każdym razem myślał o umierających ludziach. Każdy z zakopanych przez niego miał rodzinę, plany i marzenia.
   Marzenia. Z następnymi kilogramami ziemi zwalanej na trumnę, powoli zakopywał niespełnione marzenia, które miały już wiecznie pozostać niespełnione.
   Czuł, że Bóg zesłał na niego klątwę za zagrzebywanie marzeń innych ludzi. Za każdym razem kiedy jedno odbierał, sam jedno tracił.

ROK WCZEŚNIEJ
   Rok minął odkąd zaczął pracować w zakładzie pogrzebowym. Właśnie wracał po zakończonym rytuale. Kolejne marzenie zostało zakopane głęboko, skąd nigdy już nie wróci na powierzchnię.
   (kropelka wina wpadła do kielicha - właśnie jej brakowało, aby dno było idealnie przykryte)
   Zwrócił uwagę na taksówkę stojącą pod jego domem. Gości o tej porze? Najgorsza pora na gości. Po każdym pogrzebie nie był sobą. Był oziębły i zamknięty w sobie.
   Otworzył drzwi i zobaczył walizki stojące w korytarzu. W pobliżu nie było nikogo, by zapytać się kto chce zatrzymać się u nich na moc.
   Po schodach zbiegł chłopiec - jego syn - wtulił się w jego nogi, miał dziewięć lat. Ojciec nawet nie odpowiedział na jego uścisk, tylko położył mu dłoń na głowie i od niechcenia poczochrał włosy.
   - Wyprowadzamy się - głos jego żony schodzącej po schodach. Stanęła przed nim, liczyła, że coś powie. Odpowiedział jej pusty wzrok i niemal fizycznie odczuwalny chłód.
   - Zawsze taki jesteś kiedy wracasz z pracy. Zimny, pusty i nieobecny - powiedziała wymijając go w drodze do drzwi. Chociaż jego synek miał łzy w oczach, kiedy odchodził z matką, on nie mógł tego widzieć. Nie odwrócił się.

TERAŹNIEJSZOŚĆ
   Organista przestał grać. Ksiądz odjechał swoim nowym autem, a goście ostentacyjnie wylewali ostatnie łzy nad zmarłym. W trumnie nadal leżało ciało pięćdziesięcioletniego mężczyzny. Widział kobietę w ciąży nim jeszcze zamknęli trumnę. Stała najbliżej. Pewnie była jego córką. Pewnie czekał na zobaczenie wnuka.
   Nikogo już nie było przy grobie. Czas zakopać kolejnego człowieka z jego marzeniem.
   (kolejna kropelka wina - jej właśnie brakowało, by kielich był wypełniony po same brzegi czerwoną substancją)
   Wrócił do domu. Było ciemno i głucho. Chciał iść spać, nie dlatego, że był zmęczony, ale nie miał nic innego do roboty, poza tym nie miał nastroju.
   Zadzwonił telefon
   - Nasz syn nie żyje - to były pierwsze słowa, wypowiedziane przez żonę po roku separacji. Stać go było tylko na dwie łzy. Praca prawie wyprała go z uczuć, ale te dwie ostatnie łzy trzymał na taką właśnie chwilę.
   Normalnie uczestniczył w ceremonii pogrzebowej swojego syna, jednak nie miał już łez. Nie było go w miejscu przeznaczonym dla najbliższej rodziny. Stał z boku, ale nie to było najważniejsze. Stwórca był bezlitosny i odpłacał mu tym, co on robił wszystkim zakopywanym ludziom.
   Wszyscy się rozeszli. Został tylko on i jego zmarły syn.
   - Już czas, nie można tego dłużej przeciągać - powiedział do siebie. Przebrał się w robocze ciuchy i zrobił dokładnie to co zawsze. Pochował z marzeniami własnego syna.
   (kropla wina, nie, to cały czas była krew, skapnęła do pełnego kielicha, którego zawartość gwałtownie się przelała)
   Dostał wolne. Naturalne, że dostał. Naturalne, że tego nie potrzebował.
   Na ten czas zatrudnionego zastępce, zastępce, który pochował swojego poprzednika, kiedy znaleziono go wiszącego na gałęzi w lesie. Nie zakopał marzeń, bo w ziemi spoczął mężczyzna bez nich.


http://oi63.tinypic.com/i70kr4.jpg

Offline

 

#9 2015-12-04 23:44:40

 Aphrodite

http://i.imgur.com/ZwhIflU.png

4994650
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 345
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Afrodyta
Wiek: ok 24 lat
Partner/ka: Biseksualna
Magia główna: Przejęcie Demona
Umiejętności bojowe: Magia bez mag. kręgu
Zręczność / Witalność: 50/40
Koncentracja / Szybkość: 45/40
Magiczna energia: 28'500 ME

Re: Sława, władza czy pieniądze. KONKURS

Czas na podsumowanie. Bardzo dziękuję osobom, które wzięły udział w konkursie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie każdy ma dar pisania wybitnie ciekawych historii. Dlatego dziękuję za wasze starania i próby opisu marzeń.
Jak było wspomniane nie o długość opowieści chodziło lecz głównie o treść. Każda wnet praca nawiązywała do innego świata. Do niektórych sama również chciałabym trafić (Misaki, Aria). Inne odkrywały dość smutną i realną prawdę. Każdy może mieć marzenia i to dzięki nim osoba ta stawia krok do przodu (Mel, Melody). Historia Yonośka jest jedyna w swoim rodzaju. Trafił Wiesiek na Wieśka :3

Ale praca, która zrobiła na mnie największe wrażenie oraz sprowadziła do największych przemyśleń to ostatnia praca konkursowa. Żałuję, że jest tak krótka bo z chęcią zapoznałabym się z jej dłuższą wersją. Mowa oczywiście o pracy Jomtii.
W tym konkursie nie ma przegranych. Są sami wygrani, jednak zawsze ktoś musi wychylać się przed szereg i tą osobą jest Jomtii.

Każdemu gratuluję, jako nagrodę każdy otrzymuje:
+50 PA
+10 pkt statystyk

Nagroda specjalna dla zwyciężczyni - artefakt (bądź inna forma - PW z pytaniami)


KP || Movie

http://i.imgur.com/wsx9mgM.png
Because "Life is Strange" ||Main Theme

Battle Theme || Metzil Game || A&L <3

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
wrozba kangur bizuteria z flcu krok po kroku otoczenie domu w przestrzeni ogólnomiejskiej Historie erotyczne z rodziną www.ksczarniboguniewo.pun.pl