Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#1 2013-05-20 22:10:02

Melchor

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2013-05-20
Posty: 419
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Melchor Namikaze
Wiek: Prawdopodobnie 26 latek
Partner/ka: <3
Magia główna: Ognisty Zabójca Bogów p. II
Umiejętności bojowe: Silna wola, Drugie źródło
Umiejętności fabularne: Wyczuwanie energii
Zręczność / Witalność: 67/26
Koncentracja / Szybkość: 41/21
Magiczna energia: 30.500 + 12.500

Melchor

Imię: Melchor
Nazwisko: Brak
Wiek: 21 - X865
Miejsce znaku gildii: na karku z lewej strony
Stopień: III
Punkty Akcji: 8
Magiczna energia: 10'000

Wygląd: Gęste i długie włosy w kolorze kasztanu ( na górze jasnego przy końcówkach ciemnego ) spięte z tyłu aby mu nie przeszkadzały w... różnych czynnościach i nie mylono go z kobietą od tyłu. Można jeszcze dodać, że czoło pomimo opadającej na niego grzywki, zakrywa jeszcze biała wstęga, oplatająca również część tylnych włosów. Poza ty mocno blada twarz z lekko zadartym i w miarę dużym noskiem, pięknymi sokolimi oczyma o barwie srebrnej. Sylwetka... Nie jest on może szczególnie napakowany, aczkolwiek nie jest i gruby, ma... normalny to kiepskie określenie, zatem tzw. malutki kaloryfer. Porusza się kocimi ruchami, przez co niekiedy może być pomylony z kobietą, aczkolwiek... Ubrania. Nosi szaty tzw. Samurajów wywodzących się zza morza. Kolor szaty jest biały, ale ciemniejszy niż wstęga na włosach która dochodzi praktycznie do pośladków. Może być jednak schowana, zawiązana czy co innego wpadnie do głowy.  Od czasu z Mephisto ma spalone plecy, całe poparzone. Skóra była czarna, wręcz zwęglona. Aczkolwiek nadal żył. Włosy udało mu się uratować, jednak po części również były spalone. Nie były oczywiście równo spalone. Nogi, które gwałtownie skulił, zostały uratowane. Tylko całe plecy wraz z... zadkiem były całkowicie spalone, prawie, że zwęglone. Jego skóra w tamtych miejscach przyjęła kolor czarny.

Charakter: Jak przystało na postać dobrą jest rycerzem, uczciwy, sprawiedliwy... Buaha. Żart się udał mam nadzieję, wróćmy do rzeczywistości. Jak każdy, ma wady i zalety. Jeżeli za wadę można uznać zaborczość przez którą nie pozwala tknąć palcem najbliższych przyjaciół, rodziny której nie posiada, to owszem. Czy wadą jest alkoholizm? Zapewne tak. Czy jest coś złego w marzeniach o lepszym świecie, w którym żyłby i on i do którego ciągnie? Może. Jeszcze ma inne wady, ale są i zalety, które już zostały wymienione w innej kategorii. Zadajmy pytanie, jaki zatem jest Melchor? Właściwie, to jaki jest zależy od sytuacji w której obecnie przebywa. Jeżeli ktoś wywiera na nim presję, równie dobrze może być wrogiem jak i przyjacielem, jeżeli ktoś mi przykłada nóż do serca, jest wrogiem, jeżeli szkodzi mu i jego przyjaciołom, jest wrogiem. Kim on zatem jest? Bardzo ogólnie go opisując, jest przyjazny i często pomaga ludziom. Ale nie zawsze, są wyjątki czy mu się takie coś chce. Ach! Jest jeszcze arogancki w miarę i nie gada za dużo bez potrzeby.Reszta... na fabule.

Historia: Urodził się w Hosence, aczkolwiek nie był wychowywany przez swoich rodziców. Właściwie, mało pamięta z tamtego okresu, bardzo mało. Pamięta tylko ból, cierpienie i smutek. Oraz imiona. Imiona ludzi którzy go wychowywali, imiona ludzi których chyba zabił, opuszczając dom. Ach, jeżeli już tu jesteśmy, pamięta również zapach palącego się drewna i dym unoszący się ku chmurom, barwiący niebo swoją własną barwą. Te wspomnienia nie są miłe, ale co ma innego pamiętać, skoro tylko o tym wie? Tylko to... Swoją podróż rozpoczął jak się obudził na zboczu drogi. Pierwsze co zobaczył, to spalony budynek i tłum ludzi. Wielu wskazywało na niego palcami i coś krzyczało. Nie słyszał ich, coś miał ze słuchem? Nie wiedział. Nic nie wiedział.
-Amnezja...
To mu wpadło do głowy, oraz ból. Nie czuł, by coś w jego głowę ugodziło, zatem to musiał być ból wewnętrzny... Czyli coś dużo, dużo gorszego. Westchnął zaciskając zęby.
-Dajcie mi spokój.
Warknął idąc ku mieście. Ludzie schodzili mu posłusznie z drogi, patrząc na niego z przerażeniem w oczach. Nie lubił tego uczucia, traktowali go jak kogoś innego. Nie obracał się idąc ku pierwszej lepszej karczmie. Chciał aby to przestało napływać, ten ból i ten zapach. Ten smak... To było złe. Zaraz usiadł w barze i barman spojrzał na niego spod byka. Nie lubił go, tyle zauważył po spojrzeniu. Nikt go nie lubił. Naglę rozległ się czyiś głos przed barem.
-Piwa
Powiedział mechanicznym głosem Melchor. Kim jest Melchor? To chyba ja... Jestem Melchor... A jak mam na nazwisko? Nazwisko?... Nic nie wiem. Nie chcę wiedzieć. Zaraz gdy barman mu dał kufel, opróżnił go i zaraz zawołał następny. Ciągle słyszał coraz większą ilość głosów, narastające podniecenie i strach. Co się tam działo? Nie ważne, teraz liczył się tylko alkohol który wchłaniał. Naglę poczuł się pusty, nie miał wspomnień ani pokarmu. Był głodny.
-Dostanę coś do jedzenia?
Barman pokręcił przecząco głową, Melchor zacisnął zęby po czym wstał. Był po około sześciu, może siedmiu kuflach piwa. W ostatniej chwili barman krzyknął do niego o pieniądze. Pieniądze? Co to było. Rozejrzał się i zauważył, że ktoś dawał jakiemuś kolesiowi srebro w kształcie kółek. Znowu go zabolała głowa, poszperał w kieszeniach i wyjął jakieś dwa banknoty. Podszedł do lady i rzucił je na nią. Barman wydał resztę, którą Melchor schował do kieszeni i wyszedł. Zaraz po wyjściu, zauważył ludzi w biało-niebieskich strojach, ubrani jednakowo. Było ich chyba dwunastu. Szedł powoli gdy ktoś krzyknął, obrócił się w tamtą stronę. Naglę podszedł do niego jeden z niebieskich i uderzył go w brodę. Melchor upadł i spojrzał lekko zdezorientowany na niego.
-Jesteś aresztowany za zabicie twoich opiekunów. Masz jakieś ostatnie słowa, śmieciu?
Opiekunów? Zabitych? Naglę przypomniał sobie smród palącego się drewna, od razu naszło go na wymioty. Nie mógł jednak zwymiotować, był pusty. Wstał. A więc to był stróż prawa, a raczej oni wszyscy. Odzyskał większość wspomnień w ostatniej chwili, gdy poczuł ból, ale nie tego co się wydarzyło sprzed jego obudzenia się na ziemi obok dróżki.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz, gdzie znajdę sklep?
Niebieski naglę uderzył go z czegoś po raz drugi i trzeci, czwarty. Zdenerwowanie, irytacja. Naglę Melchor poderwał się z ziemi uderzając prosto w podbródek mężczyznę. Uderzenie sparowane i oddane dziesięciokrotnie. Melchor upadł. Naglę naszła go jakaś dziwna... energia, inaczej tego nie mógł nazwać. Mógł ją zmanipulować, przekształcić.
-To mag! Pewnie tym zabił i zniszczył dom rodzinny! Ludzi którzy go przyjęli do siebie
Frustracja, co to było? Naglę ciśnienie wraz z grawitacją dookoła niego zmieniło się. Podłoże załamało się. Wszyscy upadli, nie mogąc się podnieść. Melchor nie panował nad tym, zdziwiony ruszył przed siebie. Nie zadawał pytań i nie słuchał krzyczących stróżów prawa. Musi odejść, może w tedy ból zniknie. Naglę odczuł skutek uboczny alkoholu, zaczął się chwiać. Zdążył dojść do sklepu i wziąć z półki pierwsze lepsze jedzenie, podtrzymując się wszystkiego po drodze. Nie zostało mu dużo pieniędzy, stwierdził widząc podwójnie. Opanował to jednak po czym wywnioskował, że nie warto jeść tego teraz, gdyż i ta by wszystko zwrócił. Znowu go naszło na wymioty, czując pokarm. Usunął się w niewidoczny zaułek i zasnął, a dokładniej stracił przytomność. Obudził się w noc, nie wiedział, czy to był ten sam dzień. Jedzenie jednak było świeże. Chwilę siedział rozmyślając o tym co się stało, nic jednak nie mógł wywnioskować, nadal za mało informacji. Chociaż... kogo to interesowało? Jego już nie. Żył od nowa, ciekawy dar. Chwycił za wodę i opróżnił ją dwoma łykami. Później skonsumował pożywienie i ruszył dalej, rozciągając mięśnie i ziewając leniwie. W końcu wyszedł z miasta i na szczęście, lub nie, nikt mu nie przeszkodził w tym. A raczej nie zauważyli go.

Minęło dziewięć lat, aktualnie miał 21. Żył z najemnictwa. W mieście zwanym Mongolia siedział w pewnym, zaiste ciekawym barze. Zawsze tu przesiadywał i dostawał oferty, tym razem jednak przez tydzień nie dostał żadnej. Naglę znajomy barman odmówił mu alkoholu.
-Jeszcze kufel!
Krzyknął z uśmiechem. Ten jednak został przy swoim.
-Phi...
Udawał obrażonego i odwrócił się. Barman zaśmiał się i stwierdził zachrypniętym głosem.
-Spoważniej troszkę, zarób to możesz pić ile chcesz, ale poleciłbym Ci zajść do jakieś gildii. Bo dostajesz masę zleceń, co wygląda na to, że jesteś dobrym magiem.
Magiem?
-Nie jestem magiem, jestem zabójcą. Jest różnica.
Odparł Melchor po czym zacisnął pięść. Nie jest magiem, mag to szlachetny tytuł na który nie zasługuje, nie on. Podniósł wzrok i spojrzał na wejście, akurat ktoś wchodził. Nic dziwnego, że wszyscy ucichli. Nie znali go, a ty przychodzili tylko znani sobie, prawie jak bracia, prawie jak gildia magów. Prawie...
-Nazywam się Lucius Wargos. Jestem...
Akurat barman zgodził się nalać mu ostatni kielich, Melchor zacisnął na nim palce. Wspomnienia, masa wspomnień. Śmierć, palące się drewno. Smród. Mocniej zacisnął palce.
-Szukam Melchora, podobno jest dobrym najemnikiem, czy znajdę go...
Twarze, pełno twarzy. Jego twarz. Jego, zabijającego jego rodziców... Rodziców? Nie, zastępczych rodziców. Czy on...
Rozluźnił palce zostawiając duży ślad palców na kielichu. Barman to zauważył i odchrząknął.
-Witaj gościu, jestem Manno. Lider tutejszego baru, albo Barman jak wolisz. Tak, jest Melchor, ale dziś ma wolne...
Naglę Melchor podleciał do nieznajomego uderzając go z pięści. Odrzut był tak wielki, że Lucius wyleciał prosto przez otwarte jeszcze drzwi.
-Ty... Znam Cię. Ty byłeś tamtej nocy w moim domu, ty zabiłeś... moich rodziców...
Wszyscy zesztywnieli. Nie dziwne. Krzywy uśmiech Wargosa.
-Ach, tak się teraz nazywasz? Nieważne. Dziwne, że nadal żyjesz i mnie pamiętasz... Ludzie Cię nienawidzą, wszyscy myślą, że to ty. Zapomniałeś, jak zamordowałeś ich? Jesteś żałosny! Nic nie mogłeś zrobić!
-Zamknij się, zamknij się, zamknij mordę!
Furia, zemsta. Musi go zabić, zabije go. ZABIJĘ GO! Odepchnął się biegnąc prosto na niego. Zwinnie wyminął lecący na niego pył, zatem to był jego magia. Słaba, za słaba. Skupił się, nie był aż tak pochłonięty furią, a opanował się i zmusił do myślenia. To było teraz ważne, zauważył na ziemi szkło od lusterka, szyby, czegokolwiek czym było. Chwycił i zacisnął w dłoni mocno, popłynęły lekkie strumyki krwi. Naglę skoczył do wroga pokonując dystans ich dzielący, po czym uderzył z lewej dłoni w jego twarz. Przeciwnik zablokował jego cios, po czym uderzył go wolną dłonią w jego skroń. Zadziałało, Melchor jęknął z bólu. Ale to był idealny plan, w tej chwili jego przeciwnik się odsłonił. Prosto w jego bok wbił szkło, po czym wyjął i gwałtownie, mimowolnie aktywował niską grawitację. Przycisnęło przeciwnika do ziemi, w tym samym momencie powoli obok niego przykucnął Melchor i przystawił mu szkło do szyi.
-Ostatnie słowa, śmieciu? Nie... Nie jestem zły... Właściwie, brak wspomnień zły nie jest.. Ale.. Skrzywdziłeś ludzi na których mi kiedyś zależało i wyzwoliłeś we mnie tę oto magię... Dziękuję i w pewien sposób, a teraz zdychaj. Podarunek od dawnego mnie.
Po czym zanim dał mu dojść do słowa, poderżnął mu gardło. Krew lała się strumieniami. Odrzucił z obrzydzeniem szkło, jakby było zarażone po czym odszedł. Nie mógł tu dłużej żyć, już nie.
Podczas wychodzenia z miasta spotkał kogoś, silna aura od tej osoby biła.
-Kim jesteś?
Spytał Melchor załamanym głosem.
-Nazywam się Tomiji, jestem mistrzem gildii Fairy Tail.
Westchnienie Melchora obudziło uśmiech na twarzy mistrza.
-Przyszedłeś mnie aresztować?
Zapytał bez ogródek, ten jednak pokiwał przecząco głową.
-Wręcz przeciwnie, mój drogi przyjacielu. Zapraszam Cię do gildii, jeżeli chcesz. Oczywiście, musiałbyś porzucić drogę płatnego zabójcy. Jeżeli dasz radę z tym żyć, z chęcią Cię przyjmiemy.
Patrzył na niego pustym, martwym wzrokiem.
-Jestem zabójcą, nie magiem...
Westchnienie od strony Tomijiego.
-Magowie również są zmuszani do zabijania. Można powiedzieć, że każdy mag jest zabójcą, ale nie każdy zabójca magiem. Co wychodzi na to, że jesteś jednak magiem, prawda?
Pokiwał głową.
-Widziałem twój występ tutaj. Jesteś dobry, ale popracujemy nad opanowaniem.
Skrzywił się, to było ciężkie zadanie. Ale...
-Dostanę rozgrzeszenia ?
Spytał powoli, to było żałosne...
-Nie. Na pewno nie od razu, ale z czasem. Kto wie? Widzę w Tobie dobrą, godną zaufania duszę. Wiem, że taki jesteś lub będziesz. Zatem?
Wyciągnął do niego dłoń.
-Nie jestem godny...
Tylko uśmiech dostał w zamian. Chwila myśli, po czym przyjął jego dłoń. Dołączył do Fairy Tail!
Wady i zalety: Większość opisana w historii :>
Lakoniczny (-1)
Zła Sława (-3)
Uzależnienie (-2) od alkoholu
Zaborczy (-1) pod względem ochrony osób bliższych, rodziny, przyjaciół itd.
Urazy fizyczne (-3) ( Uraz : Zwęglone/spopielone jak kto woli plecki. )

Odporny na niskie/wysokie temperatury ( +1 )
Odwaga ( +2 )
Stanowczy (+1)
Ostrożny (+1)
Asertywny (+2)
Inteligencja +3

Gildia: Fairy Tail
Reputacja: 20%
Ekwipunek: 2x eliksir.  Katana
Klejnoty: 49.000

Magie: Magia Grawitacji (III)
Umiejętności: Pijana Pięść

Zaklęcia: -
Magia Grawitacji:
-  Grawitacyjne pchnięcie (4'000)
-  Upadek (7'000)
Zaklęcia specjalne: -

Witalność: 15 ( 15+1=16 )
Szybkość: 13
Zręczność: 15 ( 15+1=16 )
Koncentracja: 12

Ostatnio edytowany przez Melchor (2013-05-22 20:50:49)

Offline

 

#2 2013-05-22 20:45:13

 Aphrodite

http://i.imgur.com/ZwhIflU.png

4994650
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 345
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Afrodyta
Wiek: ok 24 lat
Partner/ka: Biseksualna
Magia główna: Przejęcie Demona
Umiejętności bojowe: Magia bez mag. kręgu
Zręczność / Witalność: 50/40
Koncentracja / Szybkość: 45/40
Magiczna energia: 28'500 ME

Re: Melchor

Sloty
Na zaklęcia: 3
Własne zaklęcia: 0
Umiejętności: 0
Statystyki: 55
Magiczna energia: 10'000

Magie
Punkty magii: 435
Wykorzystane: 360

Zwerbowani:
Kenji (II)


KP || Movie

http://i.imgur.com/wsx9mgM.png
Because "Life is Strange" ||Main Theme

Battle Theme || Metzil Game || A&L <3

Offline

 

#3 2013-05-22 20:45:27

 Aphrodite

http://i.imgur.com/ZwhIflU.png

4994650
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 345
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Afrodyta
Wiek: ok 24 lat
Partner/ka: Biseksualna
Magia główna: Przejęcie Demona
Umiejętności bojowe: Magia bez mag. kręgu
Zręczność / Witalność: 50/40
Koncentracja / Szybkość: 45/40
Magiczna energia: 28'500 ME

Re: Melchor

Osiągnięcia
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_1kPbHNnf.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_fOxFMVkB.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_fbVsFVbq.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_wn9Iae9J.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_hJ9DBGAJ.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_yGARX5D1.png


https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_rNwDAPQr.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_VnXhotGO.png


https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_al0FFxFF.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_rFt6e1Kn.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_AMPpClwC.png
https://s3.amazonaws.com/achgenwow/t/n_o4WCmGSz.png


KP || Movie

http://i.imgur.com/wsx9mgM.png
Because "Life is Strange" ||Main Theme

Battle Theme || Metzil Game || A&L <3

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
romet zetka ile wlac oleju gothic 3 kod na skóry bizona gdzie kupić odzież outlet jak uruchomic rsd lite na xp Kalendarz hinduski