Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#1 2013-10-20 18:33:35

Haru

http://oi43.tinypic.com/9ka5g7.jpg

31548732
Call me!
Zarejestrowany: 2013-08-26
Posty: 77
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Haru Shiromi
Wiek: 17
Partner/ka: Heteroseksualna
Magia główna: Magia Gwiezdnych Duchów
Umiejętności fabularne: Unision Raid
Zręczność / Witalność: 26/24
Koncentracja / Szybkość: 29/27
Magiczna energia: 21 500

Haru

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Personalne



Imię: Haru
Nazwisko: Shiromi
Gildia: Raven Tail
~Znak: Znak gildii Haru znajduje się na jego prawej piersi i ma kolor turkusowy.
Data urodzenia: 24 Stycznia 869
~Wiek: 17
Orientacja: Heteroseksualny
Wzrost: 170 centymetrów
Waga: 57 kilogramów

Wygląd:

Haru był szczupłym chłopakiem, który mierzył sobie około metra i siedemdziesięciu centymetrów wzrostu. Był zawsze uśmiechniętym rudzielcem, który potrafił namieszać. Rdzawe włosy pozostawione zazwyczaj w nieładzie przysłaniały prawą stronę twarzy chłopaka.
- Straciłem oko, i nic wam do tego.
Tak odpowiadał zazwyczaj chłopak kiedy pytano się go czemu nosi czarną przepaskę na prawe oko. Tylko oczami wyobraźni można było zobaczyć niegdysiejszy wygląd Haru. Obecnie miał szmaragdowe, duże oko, tak piękne jak oczy matki chłopaka – Yuki. Siedemnastolatek miał w zwyczaju bawić się włosami, i niektóre jego zachowania mogły śmieszyć. Matka zawsze groziła zielonookiemu, że w końcu zetnie mu te kudły. Na szczęście, nie ścieła… Chłopak miał coś takiego w swoim wyglądzie, co budziło otwartość ludzi. Może to wieczny uśmiech, prawie nigdy nie znikający z jego twarzy, może to sprawka szmaragdowego oka, a może ogólny wygląd chłopaka nie zrażał ludzi przed nim? Nikt nie umiał odpowiedzieć na to pytanie, lecz każdy szybko nawiązywał dobre relacje z siedemnastolatkiem. Haru nigdy nie rozstawał się z pomarańczowym szalikiem, który zazwyczaj nosił zawiązany na szyi. Oba końce szalika, powiązane w supły, opadały na plecy chłopaka i wraz z jego chodem bujały się w różne strony. Mocno z nim, oraz ze śnieżnobiałymi spodniami kontrastował czarny, zapinany na srebrne guziki płaszcz z białymi elementami na ramionach. Materiał, z którego był wykonany sprawiał wrażenie solidnego, i taki też był, nie rozpruwał się przy pierwszej, lepszej okazji. Wojskowego wyglądu dodawały chłopakowi buty, które kiedyś kupił na targu. Były to wysokie buty jeździeckie, które w porównaniu do swojej wytrzymałości były niebywale lekkie. Bielutkie spodnie chłopaka zazwyczaj właśnie chowane były do środka butów, ponieważ ich wąskie nogawki nie mogłyby pokryć butów, które już od połowy łydki zapewniały chłopakowi ochronę przed błotem czy wodą. Należało by jeszcze wspomnieć, o małym aczkolwiek bardzo ważnym elemencie. Do czarnego, skórzanego paska chłopaka przymocowane były dwie małe kieszenie. W jednej zwykł przechowywać ważne dla siebie rzeczy. Druga skrywała zaś cenne skarby jakim były dwa srebrne klucze. Haru wyznaje zasadę: „Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego”, dlatego też nie posługuje się swoimi duchami jako tarczą, która ma uchronić go przed ciosem przeciwnika. Przeciwnie, walczy wraz z duchami świadczy o tym włócznia, którą chłopak zwykł nosić na plecach. Była wykonana z jasnego drewna i zwieńczona pięknym, ciemnym, stalowym grotem.

Charakter:

- Gdzie jest Haru? Znowu gdzieś poszedł? Przecież dopiero przyszedł…
Jeśli myślisz, że Haru potrafi usiedzieć dłużej w jednym miejscu to niestety jesteś w głębokim błędzie. Od małego rozpierała go energia. Chce robić miliard rzeczy na minutę i to właśnie dlatego często bywa roztargniony. Zapomina o ważnych rzeczach. Jednego nie można jednak w nim nie docenić – otwartości. Do każdego podchodzi z nieukrywaną sympatią i zawsze wyciąga pomocną dłoń. Jest pracowity, ale tylko wtedy jeśli będzie miał pewność, że uda mu się zrobić to perfekcyjnie. Ciężko nazwać to wadą czy zaletą bo zależy to od sytuacji. Jest miły i przyjacielski. Urok osobisty zawdzięcza także wyżej wspomnianemu już, wiecznemu uśmiechowi.  Haru ma mroczny charakter. O śmierć swojej matki, nie wiedzieć czemu, obwinia Fairy Tail.
- Zniszczę każdą wróżkę...
Zielonooki jest bardzo niestabilny emocjonalnie, częste wahania nastrojów towarzyszą mu już od dwóch lat. Zdawać by się mogło, że Haru jest magiem, który równie dobrze może opowiedzieć się po obu stronach. Tak by było gdyby nie fakt, że musi zabić maga mordercę, maga podpalacza. Nie to mu nie wystarczy... Chce zabić wszystkich magów Fairy Tail. To ich wina, że nie potrafią upilnować swoich magów. Więc teraz mu odpłacą za wszystko przez co musiał ucierpieć. Haru jest dość pocieszna osobą, ale skrywa w sobie mroczną energię.


Historia:

Zima X883, Magnolia

Gdybym był mniejszy, pewnie taki wieczór jak ten spędziłbym przy stole z matką. Śmialibyśmy się z z jej ciekawych przygód. Oczywiście nikt nie ważyłby się wspomnieć słowem o ojcu. Niestety, temat mojego ojca był tematem tabu w moim domu i jego okolicach. Nigdy nie poznałem jego imienia, nazwiska. Nie wiedziałem czym się zajmował, gdzie mieszkał. Wszystkie informacje o moim ojcu ograniczały się do jednego zdania: "Zostawił nas...". Miałem tego dość. Każda cząstka mnie w wieku 14 lat zaczęła się buntować. Chciała wiedzieć, kim jest mój ojczulek i czemu nas zostawił. Pewnie świat, a przynajmniej mój własny świat, wyglądałby teraz inaczej.
Wszystko zaczęło się od tego, że matka pojechała do chorej ciotki na dwa dni, zawieźć jej potrzebne leki, od cyrulika z Magnolii. Ja oczywiście, nie świadom jakichkolwiek zmartwień, siedziałem w domu przed kominkiem i czytałem książki. To chyba, jedyna rzecz, która się we mnie nie zmieniła - pasja do literatury. Od kiedy nauczyłem się czytać, a także rozumieć czytane teksty, książki były moimi nieodzownymi towarzyszkami. Pasjonowała mnie każda, najdrobniejsza ciekawostka. Łaknąłem wiedzy o świecie, jakby to ona napędzała całe moje ciało do życia. Patrząc na to, z pewnej perspektywy czasu, mogę stwierdzić, że nic się nie zmieniło. Kiedy skończyłem książkę, którą wtedy czytałem postanowiłem odnieść ją i wziąć kolejną. Podszedłem do starego kredensu i wsunąłem książkę na wolną półkę. Kiedy odchodziłem już od regału moją uwagę przykuła fotografia. Znajdowała się na niej para. Wyjąłem ją zza szyby i poczułem dziwną, specyficzną fakturę. Jakby ktoś zmoczył to zdjęcie. Od razu rozpoznałem swoją matkę. Długie, kręcone rude włosy do pasa, piękna, blada, porcelanowa cera i szmaragdowe oczy. Była piękną kobietą. Obok niej stał mężczyzna, również uśmiechnięty, tak samo jak ona, lecz miał w sobie coś niepokojącego. Był postawny człowiekiem o krótkich blond włosach i szarych oczach. Odwróciłem fotografie. Z tyłu napisane było: "Pozdrawiam z piekła"i podpisano ładnym , kaligraficznym pismem: "Hideyoshi Shiromi". Nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Schowałem fotografię do kieszeni. Dlatego matka, milczała. Nie chciała bym przypominał jej o nim w domu, bo on sam dawał jej się we znaki listownie. Ewidentnie, ten list był ostatni. Obok miejsca, w którym leżała fotografia leżał akt zgonu, on również był mokry. Matka płakała... Dopiero teraz przyszło mi to na myśl. Boże jaki ja byłem głupi. Nie daruję sobie tego.
Kilka dni później podjąłem decyzję, o tym by w przyszłym roku wyruszyć już do gildii. Oczywiście matka, nie zgadzała się. Nie chciała by jej syn brał udział w czymś takim, szczególnie, że ma niesprawne oko. Z okiem wiąże się nieprzyjemna historia, której szczerze powiedziawszy nie pamiętam. Wiem jedynie, że był to dla mojej matki temat tak samo drażliwy, jak temat ojca, dlatego też nie poruszałem go za często, czy raczej nie poruszałem go w ogóle.


Zima X884, Magnolia

Rok mijał i nim się obejrzałem nastała gwiazdka. Były to święta dosyć niezwykłe i wyjątkowe, bo ostatnie spędzone z matką. Wtedy to też otrzymałem od niej coś, co z pewnością znowu zmieniło moje wybory w przyszłości.
- Jako, że już niedługo wyruszasz chciałabym Ci to ofiarować. - W rękach trzymała niewielkie puzderko koloru białego owinięte błękitną wstążką.
- Mamo, nie trzeba było. - Zrobiłem przy ty minę, na tyle komiczną, że mi też się zachciało śmiać i nim się obejrzeliśmy oboje byliśmy rozradowani zaistniałą sytuacją. Matka włożyła pudełeczko w moje dłonie i szepnęła:
- Przyda Ci się...
Nie zwlekając otworzyłem pudełeczko a jego zawartość niezmiernie mnie jednocześnie zdziwiła, jak i rozradowała. Na białym dnie leżał złoty klucz.
- Czytałem o takich. Posługują się nimi magowie Gwiezdnych Duchów. - Zmartwiłem się. - Mamo, ale ja nie wiem czy mam predyspozycję do tej magii. - Zawsze podobała mi się ta magia, i ona o tym wiedziała.
- Nadajesz się do tego. Możesz się spytać skąd wiem... - Zawiesiła głos na chwilę - A wiem stąd, że to jest mój klucz. Klucz do bramy Bliźniąt - Gemini.
Nie wiedziałem co powiedzieć. Moja matka była w przeszłości magiem, a ja o tym nie wiedziałem? Jakim ignorantem trzeba być. Przecież to niemożliwe. Zapanowała niezręczna, głucha cisza. Każde z nas bało się odezwać jako pierwsze. Postanowiłem przełamać gwiżdżącą w uszach pustkę.
- Czemu wcześniej nie powiedziałaś? - Nie powiedziałem tego jako wyrzut, czy zarzut. Było to zwykłe pytanie, z czystej ciekawości.
- Bo to właśnie w pracy, jako mag Gwiezdnych Duchów... poznałam twojego ojca. - Zwiesiła głowę w dół.
Znów milczeliśmy, ale tym razem był to inny rodzaj ciszy. Przyjemna, wypełniająca pustkę. Podszedłem do matki i przytuliłem ją. Trwaliśmy w uścisku dość długo. Nie liczyłem czasu bo wiedziałem, że to jedne z ostatnich takich chwil.
- Nigdy o mnie nie zapomnij. - Poprosiłem matkę.
- Nie zapomnę. - Odpowiedziała natychmiast, bez zastanowienia.
Kilka dni później, po nowym roku opuściłem Magnolię i ruszyłem w poszukiwaniu Gildii, która spełni moje oczekiwania. Tułałem się po świecie. Nie było chyba miasta w Fiore, w którym bym się nie zatrzymał. A w każdym odwiedzałem bibliotekę. Tyle ciekawych książek przeczytałem. Było to pasjonujące przeżycie. Oczywiście, liczba odwiedzonych przeze mnie miejsc jest wprost proporcjonalna do sytuacji, w których się zgubiłem. Na szczęście nie było ze mną tak źle, zazwyczaj wystarczało parę godzin błądzenia żebym odnalazł odpowiednią drogę.


Lato X885, Crocus

Któregoś razu będąc w stolicy Fiore - Crocusie, trafiłem do specyficznej biblioteki. Półki w niej świeciły pustkami. Znajdowało się tam dosłownie parę tomów ksiąg traktujących o dziwnych rodzajach magii. Kiedy już miałem opuścić to miejsce moją uwagę przykuła lśniąca obwoluta jednego z tomów. Podszedłem do szafki i zdjąłem księgę z niej. Usiadłem przy stole. Lektura całkowicie mnie pochłonęła. Świat Wielkiej Magii... To takie piękne. Tego dnia księga ta zasiała we mnie ziarno mroku, które kiełkowało przez lata rozwijając się i karmiąc wizjami o potędze. Doszedłem do wniosku, że nie powinienem szukać legalnej gildii, przynajmniej na razie. Musze szukać gildii, która pozwoli mi wzrosnąć. Z Crocusu nie ruszałem się dwa tygodnie, szukając informacji o mrocznej gildii, aż w końcu znalazłem.
- Gemini! Mam Gildie! - Krzyknąłem wchodząc do wynajętego pokoju. Jak dobrze, że oszczędzałem pieniądze.
- Tak? Jaką? - Spytała z zaciekawieniem Mini.
- Dark Moon. Jedna z lepszych mrocznych gildii, o jakich udało mi się wyczytać, i która cały czas istnieje.
- Jesteś pewien, że chcesz dołączyć do mrocznej gildii? - Spytał Gemi.
Tym pytaniem Gemi, trochę zbił mnie z tropu. Przecież, oni akceptują moje wybory. Wierzą we mnie, jako jedni z nielicznych. Czemu nie chcą, bym się rozwijał?
- A wy... Nie chcecie żebym wstąpił do gildii, która pozwoli mi wzrosnąć w siłę? - Odpowiedziałem po chwili przerwy, wyraźnie łamiącym się głosem.
Ciała Gemini zalśniły i pojawiłem się ja... A raczej mój klon. Podziwiałem ich za ten rodzaj magii, od kiedy ofiarowano mi je. Działali tak jak magowie mimikry, a jednocześnie nie. Czytałem parę ksiąg o Gemini i tak naprawdę, żaden z uczonych nie był w stanie uzasadnić, jak Bliźnięta mogą z taka starannością kopiować każdy swój cel.
- My zawsze będziemy z Tobą. - Powiedziały już w moim ciele.
Uśmiechnąłem się do nich. Przyjaciele... Jak to jest, że zżyliśmy się tak bardzo? Na zawsze razem. Nie wybaczyłbym osobie, która pozbawiłaby mnie kontaktu z Gemini. Już nawet nie chodzi o to, że nie mógłbym używać ich w walce... To są moi przyjaciele.
Następnego dnia wyruszyłem w poszukiwaniu kontaktu do gildii. Błąkałem się w okolicach Crocusa, aż napotkałem wysokiego, czarnowłosego mężczyznę o dosyć nieprzyjemnym wyglądzie. Twarz zdobiła mu blizna w kształcie półksiężyca. A to ja narzekałem na swoje ułomności. Po rozmowie z mężczyzną dowiedziałem się, gdzie powinienem się zgłosić. Powiem szczerze, że każdy dzień w tej gildii był dla mnie utrapieniem. Znałem może garstkę ludzi, wszyscy odnosili się tutaj do siebie, jakby każdego uznawali za wroga. To nie była gildia. Mocno wyrył mi się w pamięci obraz chłopaka, który pomógł mi na samym początku - Nillion. Był stosunkowo miły, jak na standardy gildii, pomocny i przyjacielski. Niestety nasza znajomość potrwała krótko, gdyż po trzech miesiącach zrezygnowałem z tego zbiorowiska ludzi, które oni zwykli nazywać Gildią. W tamtych dniach przyszedł do mnie też list, o tragicznej śmierci mojej matki - w pożarze. To czego zawsze się bałem, zabiło moją matkę. W liście napisano również, że to mag spowodował pożar, a ja już wiedziałem z jakiej gildii był ów mag - Fairy Tail. Tylko oni nie umieją upilnować własnych magów na miejscu.Te przemyślenia, jeszcze bardziej zatraciły mnie w lęku przed ogniem. I pewnie tułałbym się tak po świecie, gdyby nie pomoc Gemini, które usłyszały o gildii - Raven Tail. Miała mroczną przeszłość, a mimo to była legalna. I właśnie tak zaczęła się moja przygoda z Krukami z Fiore.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Magie i zaklęcia



Magia główna: Magia Gwiezdnych Duchów [星霊魔法 Seirei Mahō]
~Zaklęcia:
- Złoty Klucz do bramy Bliźniąt
- Srebrny Klucz do bramy Małego Psa

Magia wspomagająca:
~Zaklęcia:

Zaklęcia nieprzypisane:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Zdolności



Umiejętności bojowe:
Umiejętności fabularne:
- Unision Raid

Zręczność: 26
~Predyspozycja: Uniki
Witalność: 24
~Predyspozycja: Kondycja
Koncentracja: 29
~Predyspozycja: Siła Duszy
~Predyspozycja: Reakcja
Szybkość: 27
~Predyspozycja: Przyspieszenie
Caster: 28
~Dodatkowe ME:14 000

Magiczna energia: 21 500 [ 6 000 + 1 500(Siła Duszy) + 14 000]

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Dodatkowe



Poziom: II
Klejnoty: 12 500
Ekwipunek: Haru zdecydował się by walczyć batogiem, który zakupił na Targu podczas Wielkiego Turnieju Magicznego. Jest to jedna z broni, która może nie będzie stanowiła aż tak wielkiego wyzwania dla niego. Skóra, z której wykonano bicz była bardzo wytrzymała a metalowe elementy wyglądały dość solidnie. Świetnie pasował on do stroju chłopaka, ponieważ wpasowal się w strój. Słowem: broń idealna.
Reputacja: 50%
Wady i zalety:

Wady:
Brak orientacji w terenie -1
Chorowity -2
Fobia -1 (Ogień)
Nieśmiałość -1


Zalety:
Dobra aparycja +1
Inteligencja +2
Przezorny +1
Pomysłowy +1

Offline

 

#2 2013-10-20 21:43:21

 Tomiji

http://i.imgur.com/3INhtpd.png

34016860
Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 100000031
Punktów :   14 

Re: Haru

Zaklęcia: 1
Statystyki: 134
Magiczna energia: 21'500 (6'000 + 14'000 + 1'500)
Umiejętności bojowe: 1
Umiejętności fabularne: 0


http://fairy-tail-pbf.pun.pl/_fora/fairy-tail-pbf/gallery/2_1464021165.png

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
numizmat wojsko suchary o messim www.zdolni-pisarze.pun.pl czym wyczyscic porysowane szkielko w zegarku ciekawe pomysły na studniowke