Ogłoszenie

Pora roku
Rok na forum
Image and video hosting by TinyPic


http://www.fairy-tail.xaa.pl/ <- ZAPRASZAMY

#1 2016-06-10 17:08:23

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Początek Końca...

Błysk odbił się od wypolerowanej klingi rapiera, któremu przez dłuższy już czas przyglądał się czarnowłosy mężczyzna. Widocznie był mocno zamyślony, co nie zdarzało się już od dawien dawna. Siedział on skryty wśród liści, na grubej gałęzi wysokiego drzewa. Znajdował się na wysokim szczycie, kilka kilometrów od stolicy państwa, z tej wysokości miał wręcz idealny widok na całą okolicę. W końcu powstał a jego ciało wypełniła czarna energia. Miecz pękł na tysiące drobnych kawałków a z samej głowicy wydobył się mały, zielonkawy kamyk. A więc tu go ukryłeś? Głupie zagranie mój przyjacielu... Wolnym ruchem założył maskę i powstał z miejsca. Wiatr powiał mocniej łopocząc jego płaszczem a on sam wziął głęboki wdech, a więc to tutaj zakończy się stara historia? Na jej podwalinach zostanie stworzony nowy porządek.
Ronin, zadbaj o to by król dowiedział się o naszej obecności...

~~~~~~~~~~~~

PANIE!
Głos wykończonego i rannego gwardzisty przerwał wszelkie rozmowy, całość skupiła się na nim a król powstał z miejsca w niemym zdziwieniu. Panie! Bariera... Została naruszona! Większość królewskich magów padła... Zrobił to jeden człowiek
Sala zawrzała, jak to możliwe że elitarne oddziały chroniące murów miasta padły!? I to sprawił jeden człowiek?! Król stękając zapadł się w czerwony tron by zakryć twarz w dłoniach.
Niech wszystkie gildie magów przybywają do stolicy! Niech spełnią powinność i chronią państwa przed złem! Nawet ten typ nie ważne jak jest silny nie zdoła rozgromić setek magów wspieranych przez królewską straż! NA CO CZEKASZ! WON!

~~~~~~~~~~~~

Mephisto Pheles lewitował setki metrów nad ziemią w swym zabójczo fioletowym fotelu popijając herbatę. Na jego ustach malował się ogromny uśmiech a jego oczy kipiały z radości. Więc tak moi zamaskowani chcecie to zakończyć? Wszystko za jednym zamachem? Pięknie! PIĘKNIE! Cóż więc wygra!? Przepowiednia czy siła ludzkiej nadziei? A może i ona upadnie?! Nie mogę się doczekać! Ręka zadrgała mu wylewając trochę cieczy, dziwne... Nie zdarzyło się to jeszcze nigdy w życiu. A więc król białych jest atakowany przez białą królową, jak się wybroni?


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#2 2016-06-10 17:24:42

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Posłaniec otworzył wrota gildii rozglądając się po karczmie, był ssapany i zmęczony, lecz wiedział jakie ważne zadanie zostało mu przydzielone. Upadł na kolana by schylić głowę w pokłonie.
PROSZĘ O WYSŁUCHANIE! Król błaga mistrzów gildii by zebrali wszystkich magów i wspólnie wyruszyli jak najszybciej do stolicy! Crocus jest w niebezpieczeństwie! Błagam o pomoc!

Taką wiadomość otrzymała każda z gildii.


Event jest obowiązkowy dla wszystkich graczy, nie ważne gdzie są, otrzymują wiadomość od posłańców, kto nie weźmie udziału... Cóż.


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#3 2016-06-10 22:44:38

Yonoowari

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2015-10-16
Posty: 70
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Ziemia drżała z każdym krokiem czarnowłosego mężczyzny a biała poświata otaczała całe jego ciało. Jego ciuchy powiewały mocno, chodź wiatru praktycznie nie było. Uśmiech widniał widniał na jego twarzy a oczy utkwione były ku przodu horyzontu. W Końcu zaczyna się ostatni akt! W Końcu ponownie zmierzy się z zamaskowanymi. Do tego był stworzony, by walczyć! Już od tak dawna nie walczył z godnym go przeciwnikiem, że prawie zapomniał jakie to wspaniałe uczucie! Chodź zostało jeszcze sporo drogi to serce uderzało mu już dwa razy szybciej niż zwykle. Lekkim ruchem musnął skórzane rękojeści jego mieczy, tak dobrze mu znanych przyjaciół, jedynych na których zawsze mógł liczyć, nigdy go nie zawiedli i zawsze towarzyszyli w każdym tańcu... Kilka godzin wcześciej jadący z wiadomością posłaniec powiadomił naszego bohatera o incydencie w stolicy, nie zwlekając więc ruszył od razu ku swemu przeznaczeniu! Czy pójdzie na tę wojnę sam? Cóż możliwe, czy to mu przeszkadza? Ani trochę, doda to nawet więcej satysfakcji. Nie będzie musiał również się wahać ani wstrzymywać! Westchnął przyspieszajac minimalnie kroku niczym dziecko, które czekało na pierwszą gwiazdkę by otworzyć prezenty... Nie można być niecierpliwym! W końcu na najlepsze trzeba poczekać by nie psuć zabawy...


http://38.media.tumblr.com/d55cf4218a7adc71f2e817309a5d395f/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco2_500.gif
Kiedy patrzysz w Otchłań, ona patrzy również w Ciebie. Gdy boisz się spoglądac w otchłań, dajesz jej prawo do kierowania swoim życiem.
http://33.media.tumblr.com/5c61277bda33e0562642b0879bc58e52/tumblr_n15pmtN75m1slmjcco3_500.gif

Offline

 

#4 2016-06-14 13:51:13

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Pogoda chyba dopasowywała się do sytuacji na naszym kontynencie. Było ponuro, ciemno po prostu niezbyt przyjemnie. Szedłem przed siebie w milczeniu. Moje ręce znajdowały się w kieszeniach spodni. Rozmyślałem właśnie nad wezwaniem z samej stolicy. Musiało wydarzyć się coś bardzo złego skoro wzywani są wszyscy sprawni magowie kontynentu. Jestem ciekaw czy wszyscy moi przyjaciele zjawią się również w wyznaczone miejsce. Obecnie na naszych ziemiach nie było nigdzie bezpiecznie. Dlatego uważam, że wśród najpotężniejszych ludzi tej części świata jest względnie bezpiecznie? Heh, brzmi to wręcz absurdalnie, ale kto wie.
Uniosłem lekko głowę w górę patrząc ku niebu. Wykonując ten ruch, uderzyłem tyłem głowy o jedną z magicznych lasek. Z pewnością będą mi te narzędzia w najbliższym czasie bardzo potrzebne. Zacisnąłem pięść w kieszeni. Muszę wykorzystać moje nowe moce, aby ochronić swoich przyjaciół jak i zwykłych obywateli Fiore. Zawsze chciałem żyć w spokojnym świecie. Niestety ostatnio nie jest mi to dane. Do ludzi siejących zamęt nigdy nie miałem szacunku. Mimo, że naprawdę byłem miłą i sympatyczną osobą, która bez problemu nawiązywała relacje jak i ufała innym to nie potrafiłem przyglądać się spokojnie osobom, które zaburzały porządek świata. Najwidoczniej przyszedł czas rozstrzygnięcia sporu. Wygramy albo my, albo oni. Czas pokaże.

Offline

 

#5 2016-06-15 00:20:41

Layla

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

Zarejestrowany: 2013-09-21
Posty: 38
Punktów :   

Re: Początek Końca...

Drżenie... Tak to było to dziwne uczucie, drżenie całego ciała dziewczyny. Dlaczego? Ze strachu? Dziwne uczucie towarzyszyło jej przez całą drogę, czuła napięcie w samym powietrzu, że aż ciężko było oddychać. W jednej chwili spokojnie gawędzi sobie z głupkowatym chłopakiem by w następnej znaleźć się na ścieżce ku, właśnie ku czemu? Dlaczego właściwie idzie? Jest praktycznie nowicjuszką cóż ona może zdziałać? Stolica opływa w najlepszych magów więc dlaczego... Dlaczego jeszcze nie zawróciła? Chodź strach ją przytłaczał to szła, dlaczego? Nie mogła odpowiedzieć na to nurtujące pytanie. Jednak kiedy patrzyła na plecy tak młodego chłopaka jak Hideki, który dumnie kroczył przed siebie. Jak mogła stchórzyć? Skoro on nie zastanawiając się wziął manatki i ruszył w drogę? Nie mogła go powstrzymać, nie chciała... Nie chciała również iść, bała się. Złapała się za ramiona i przygryzła mocno wargę, tak mocno, że z jej koniuszka wypłynęła strużka krwii.
Hideki... Nie rozumiem, dlaczego? Dlaczego zwykli magowie mają iść pomóc skoro nawet elita króla nie daje rady? Jest tutaj jakiś sens? Czy to nie pchanie się w paszczę lwa będąc zwykłym królikiem? Nie rozumiem... Zadrżała znowu, nie wytrzymała. Była magiem, lecz jeszcze nie rozumiała w pełni znaczenia tego słowa, chyba myślała sobie, że kilka misji, zabawa i strzelanie iskierkami to jest bycie magiem! Była naprawdę naiwna i teraz musiała zapłacić, lecz wpierw musiała usłyszeć odpowiedź od chłopaka. Stanęła a jej włosy zafalowały na tym niespokojnym wietrze. Jej twarz zwykle pogodna i radosna była teraz zmartwiona i przygnębiona, czuła niepewność i dojmujący... Lęk.

Offline

 

#6 2016-06-15 11:31:17

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Soundtrack

Szedłem w milczeniu nieco przed dziewczyną, która miała spuszczoną głowę. Wyczuwałem w jej zachowaniu wielkie obawy przed tym co się może stać. Tam gdzie się udajemy na pewno nie będzie bezpiecznie. Zabawa w maga się skończyła. Durnowate misje, spotkania z przyjaciółmi i tego typu sprawy musiały zostać odłożone na później. W końcu nadszedł czas na sprostanie prawdziwemu zadaniu, które stoi przed nami. Na walce przeciw złu zagrażającemu nie jednostce, a całemu światu.
W pewnej chwili Layla uderzyła o moje plecy. Stało się tak, ponieważ zatrzymałem się spoglądając wysoko w górę.
- Magia i jej powinności. Magowie i nasze obowiązki...
Zacząłem niewzruszony.
- Twoje obawy przed udaniem się do stolicy są w pełni uzasadnione. Czeka tam na nas coś strasznego. Siła przeciwnika jest niezbadana. Nawet straż królewska sobie nie poradziła. Lecz...
Tutaj znów się zatrzymałem. Opuściłem głowę by następnie obrócić się w kierunku Layli i położyć jej swojej dłoń na głowie. Moje oczy utkwiły natomiast spojrzenie w jej oczach.
- Razem jesteśmy silni. Wspólnymi siłami przezwyciężymy zło tego świata. Już raz zbierając siły z całego kontynentu pokonaliśmy Zamaskowanych. Teraz zrobimy to ponownie.

Zacząłem teraz czochrać włosy na głowie Layli jakbym rozmawiał z małym dzieckiem. Natomiast na mojej twarz zagościł ciepły uśmiech.
- Nie martw się. Nie pozwolę, aby coś ci się stało. Ze mną nic ci nie grozi. I zapamiętaj sobie jedno. Dobro zawsze zwycięża.
Teraz w ciszy jeszcze przez moment wpatrywałem się w błękitne oczy dziewczyny, by następnie ruszyć w dalszą drogę.

Offline

 

#7 2016-06-15 21:48:09

Ayako

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

25267898
Zarejestrowany: 2013-05-30
Posty: 701
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Alexander the Great
Wiek: 28
Magia główna: Magia Zniszczenia
Umiejętności bojowe: Walka w zbroi
Magiczna energia: 21500

Re: Początek Końca...

Powolnym krokiem, bo zmęczony podróżą z Magnolii aż do stolicy, przy której nie zmrużyłem oka obserwując funkcje życiowe Arii, z dziewczyną wciąż przerzuconą przez ramię - bo niemożliwe było nieść ją przez ten cały kawał na rękach - podszedłem do grupki magów, która zgromadziła się w centrum Crocusa. Pierwsza myśl, jaka przeszła przez moją głowę, to "To wszyscy?". Było nas niewiele, o wiele za mało by stanąć do wojny. Każdy dostał obowiązek stawienia się, więc pewnie to tylko kwestia czasu, a może zwyczajnie spotkali się w innej części miasta - w końcu w liście lokacja nie była sprecyzowana. Z obecnych twarzy poznałem jedną - jednego z najpotężniejszych magów wróżek, i choć znałem go tylko z widzenia, bo czasem przewinął się przez karczmę, to znałem jego imię. Hideki stawił się na czas. Razem z nim jakaś dziewczyna... Nie poznałem jej, ale jej charakterystyczny kolor włosów pozwolił mi przypomnieć sobie jej sylwetkę, gdzieś w głębokich odmętach pamięci stojącą w budynku Fairy Tail. Nie miałem powodu, by siedzieć cicho, jeśli idziemy na wojnę, to jest to idealny moment, by poznać moich "przyjaciół z gildii". Do tego musiałem wiedzieć, czy ktokolwiek z nich dysponuje magią leczenia, co by poskładać czerwonowłosą w całość. Odłożyłem Arię na ławkę nieopodal nas i zdecydowanie ruszyłem w ich kierunku.
- Hej... Ty jesteś Hideki, prawda? - powiedziałem uśmiechając się szeroko i wyciągając rękę do chłopaka - Alexander, wasz towarzysz na wojnie i... - powiedziałem pociągając kołnierz koszulki w dół i ukazując znak wróżek. Jednocześnie zwróciłem wzrok ku dziewczynie, która stała obok niego. - jeden z was.

Miałem już opowiadać, jak to potrzebna mi magia leczenia i że naszą płomiennowłosą trzeba trochę poratować, gdy zauważyłem klucz u pasa młodej czarodziejki. Gwiezdne duchy tu na nic... a to, że magii Hidekiego daleko do pomagania komukolwiek wiedział chyba każdy, kto kiedykolwiek stąpał po drewnianych deskach gildijnej karczmy. Westchnąłem głośno, i jedynie skinieniem głowy wskazałem na ławkę, na której leżała Aria. Wciąż oddycha, chociaż jest nieprzytomna od 3 dni. Nawet ja byłem poobijany, sam nie raz uszkodziłem się własną magią, ale nigdy jeszcze nie wprowadziłem nikogo w ten stan. Do głowy przyszło mi jednak coś bardzo pomocnego - jeśli wszyscy magowie się tu stawią, pojawi się i niebiańska zabójczyni smoków, a dla niej takie rany nie powinny być żadnym problemem. Oby tylko przybyła wkrótce, bo jeśli złamałem jej żebra, to zaczną się zrastać w niewłaściwych miejscach. Nie chciałbym być teraz w jej skórze.

Ostatnio edytowany przez Ayako (2016-06-15 21:48:22)

Offline

 

#8 2016-06-16 19:45:01

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Podczas podróży ku stolicy wpierw dwójka magów musiała sobie wyjaśnić, cóż dokładnie oznacza słowo mag. Mężczyzna w cylindrze oblizał wargi, a jego oczy zadrżały. Słuchając słów Hidekiego znowu poczuł, że żyje... Nadzieja! Tak to jest idealny przykład "dobra oraz zła". Powolne klaskanie dotarło do waszych uszu, odgłos dobiegał ze strony prawej, lecz to z lewej wyszedł mężczyzna ubrany w biel i folet, z komicznymi butami jak i wielkim cylindrem. Cała jego postać budziła kontrowersje, wyglądał niczym błazen. Oczy, tak to te oczy jednak były najbardziej wyróżniające się, podkrążone tak mocno, że mogło się wydawać makijażem. Kolor ich, jaskrawa zieleń budziła największą grozę, oczy niczym szatan! A chodź uśmiechał się od ucha do ucha to nie wiadomym było jakie uczucia skrywał w tym momencie a było to ogarniające go podniecenie. Mephisto Pheles we własnej osobie, czy go ktoś stąd kojarzył? Najpewniej Hideki słyszał, że to były mistrz Raven Tail, sprawca wszystkich nieszczęść, lecz czy aby na pewno? Ruchem pełnym gracji zdjął kapelutek by oddać głęboki ukłon a ten szatański śmieszek nie znikał z jego ust.
Magowie Wróżek... A gdzież to podział się wasz mistrz?
Na ostatnie słowo wywarł spory nacisk, tak to mistrz tejże wspaniałej gildii był kłopotem i zmartwieniem tychże magów. Mężczyzna rozpłynął się jak we mgle by zmaterializować się za waszymi plecami z filiżanką herbatki, siedział wygodnie na głazie zarzucając połą peleryny w tył, nogę zarzucił na nogę a cyulinder opuścił tak, że dodatkowy cień padł na jego i tak mroczne oczy.
Ciekawe... Nie zastanawialiście się nawet nad planem? Tak o wkroczycie do obleganej stolicy? A gdzie dowódca? Czy może... Już dawno nie żyje? Mowa oczywiście o Czarodziejce gwiazd... Tak zostawić na pastwę mojego okrutnego brata? Cmokął na wznak niesmaku w ustach. Nieładnie... Bardzo Nieładnie. Ciekawym faktem jest to, że dawno temu ostrzegłem Misaki, że takie coś się wydarzy, nie uwierzyła i proszę! Tak moi kochani, Tomiji nie jest sobą, był podatny na magię, którą są owładnięci zamaskowani i niedługo najpewniej sam stanie po ich stronie. Dlaczego ja wam to mówię? Ja uważany za zmarłego? Najlepszym argumentem byłby fakt, że ja nie uczestniczę, ja tylko przypatruje się obu stronom i jak jedna zaczyna dostawać w kość to reguluje ich siły... Wy teraz jesteście na straconej pozycji... Poszliście na wojnę nie wiedząc, że to jeden z planów tej organizacji, i tu zjawiam się JA. Decyzja należy do was, mogę pomóc obronić to co jest dla was ważne... Wystarczy małą zgoda a w zamian będe pragnął jedynie przysługi, jakiej to się okaże nie dziś, nie jutro może i nie za kilka lat. To jak? Mężczyzna mówił zagadkami to prawda, lecz jedynie on znał prawdziwe zamiary organizacji Masek, ta trójka magów jest teraz panami swego losu, przyjmą jego pomoc? To zależy jedynie od nich. Wyginając palec siorbnął głośno łyka herbaty, Wspaniała!


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#9 2016-06-17 12:16:30

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

W pewnej chwili naszą rozmowę przerwał męski głos. Wychyliłem się zza Layli, aby zobaczyć kto tam do nas zagaduje. Jakież było moje zdziwienie, gdy widziałem nieznajomego jegomościa z Arią na rękach. W pierwszej chwili konsternacja. A ta co, nie ma własnych nóg? Lecz po chwili uważniejszego przyglądania się dostrzegłem, że towarzyszka z gildii jest ranna i to dość poważnie. W pierwszej chwili myślałem, że to jakiś podstęp zamaskowanych. Lecz gdy mężczyzna pokazał znak gildyjny uspokoiłem się.

Miałem już zapytać co się stało, lecz wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Moje źrenice momentalnie się rozszerzyły, a krew w żyłach zaczęła mocniej pulsować.
- To nie może przecież być...
Spojrzałem szybko w stronę, z której dochodziły odgłosy, lecz nic tam nie zastałem. Długo jednak nie musiałem zastanawiać co się dzieje, ponieważ z drugiej strony wyłonił się nie kto inny jak Mephisto Pheles. Natychmiast wyskoczyłem przed Laylę, zasłaniając ją swoim ciałem. Moje spojrzenie świdrowało zielone źrenice naszego wroga? Nie wiem czego chciał, lecz pewnie za chwilę się dowiem...

...więc o to chodzi.
Słysząc słowa na temat mistrza gildii, moje usposobienie się zmieniło. Z nerwowego zrobiło się spokojne. Rozluźniłem zaciśnięte pięści, a na mojej twarz pojawił się codzienny wyraz twarz, czyli uśmiechniętego chłopaka.
- Powiadasz, że mag gwiezdnych duchów poległ? Heh, to interesujące.
Zrobiłem znów krok w przód, by znaleźć się między Laylą, a Phelesem, który zmienił swoje położenie.
- To ci przyznam, Tomiji jest potężnym magiem. Ale chyba dawno nie miałeś do czynienia z Misaki. Powiesz, że dostała już łomot, jestem wręcz pewny, że śledzisz wszystkie wydarzenia i o tym wiesz. Lecz zapominasz o innej sprawie. Magowie Fairy Tail nigdy nie przegrywają walki dwa razy z tym samym przeciwnikiem.
Moja głowa była uniesiona teraz wysoko i dumnie. Mimo ogromu mocy, który emanował od nieznajomego czułem się pewnie. Nie wyczuwałem w jego zachowaniu chęci mordu, a jedynie chęć rozmowy.

Co do naszego planu na wojnę to niestety miał on rację. Nie mam nawet pojęcia kto zjawi się w stolicy. Zawsze rozkazy króla były dość lekceważąco traktowane przez magów. Tym razem może być podobnie. Choć mam nadzieję, że sytuacja z Zamaskowanymi doprowadzi do tego, że po raz kolejny się zjednoczymy.
Pheles w ciągu rozmowy w końcu zdradził to, po co naprawdę się tutaj zjawił. Chciał nam pomóc? Co to za chory człowiek. Bawi go to, że zwykli ludzie giną. Że na świecie może zapanować zło. Choć raczej ten argument był słaby. Widząc jego zachowanie można było zrozumieć, że nieważnego dla niego jest to kto wygra. Posiadając tak wielką moc bawi się po prostu tym, co dzieje się na kontynencie. Propozycja była dość dziwna, co nie zmieniało faktu, że należało ją rozważyć.
- Skąd mam mieć pewność, że nie należysz do organizacji Zamaskowanych i nie chcesz po prostu nas podpuścić? Choć z drugiej strony muszę przyznać, że nie wyglądasz mi na jednego z członków tej bandy. Oni działają w inny sposób. Gdybyś naprawdę należał do Zamaskowanych już byśmy nie żyli lub musielibyśmy odpierać atak z zaskoczenia. Co nie zmienia faktu, że ci nie ufam i to mimo wszystko się nie zmieni.

Wziąłem teraz głębszy oddech, spoglądając na moich towarzyszy. Jak wielka odpowiedzialność i brzemię teraz zostało na mnie zrzucone. Do jasnej cholery, gdzie ty się podziewasz Misaki. Co byś zrobiła na moim miejscu. Choć raczej to głupie rozważanie. Mistrzyni gildii była dość krewką osobą, więc rozmowa z Mephisto mogła by nie przebiegać tak spokojnie. Po chwili rozmyślań znów skierowałem moją uwagę na jegomościa w cylindrze.
- Nigdy nie wchodziłem, nie wchodzę i nie będę wchodził w tajemne układy. Dla mnie wszystko musi być wystawiona na ławę. Skąd mam mieć pewność, że gdy przyjdzie odpowiedni moment to nam pomożesz? I co masz na myśli mówiąc o swojej pomocy? Jaką to miałoby przyjąć formę? W dodatku oczekujesz przysługi. Obawiam się, że ta przysługa może być zbyt kosztowna.
Przy końcówce zdania lekko się zawahałem. Zrobiłbym wszystko, nawet własnym kosztem, aby uratować gildię i moich przyjaciół. Lecz trudno było negocjować z tak niechlubną postacią między ludźmi. Gdybyśmy mogli tylko porozmawiać w cztery oczy. Takie przesłanie mógł w moich oczach odczytać teraz Mephisto.

Offline

 

#10 2016-06-17 14:37:58

 Aria

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

9256888
Skąd: Północ
Zarejestrowany: 2015-10-17
Posty: 189
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Aria Queen Midnight
Wiek: 19
Partner/ka: -
Magia główna: Niebiańska
Magiczna energia: 22'000

Re: Początek Końca...

Ciemność. Nieraz bywa pośrednikiem między ludzką wyobraźnią a strachem, nigdy bowiem nie wiadomo, co się w niej kryje. Z drugiej strony bywa azylem, całunem oddzielającym cię od przykrości rzeczywistości, wytchnieniem. Każdego wieczora oddajemy się ciemności, zanurzając we śnie, by choć na chwilę zapomnieć o złych doświadczeniach i zregenerować siły. A jednak teraz, otoczona bezmiarem ciemności, czułam się inaczej. Skąpana w nieskończonej ciszy nie wiedziałam, jaka jest jej przyczyna. Mój umysł był dziwnie lekki, żadna zbędna myśl go nie obciążała, jakbym już wcale nie musiała o niczym myśleć. Błogi stan zawieszenia między czasem a przestrzenią...
Coś jednak się nie zgadzało. Dlaczego właściwie trwam w tym bezczasie? Czy jest tu ktoś poza mną? W ciemności nie mogłam dojrzeć nawet siebie, a co dopiero innych. Ale przecież nie mogę siedzieć tu wiecznie, prawda? Są osoby, które mnie potrzebują, prawda? W myślach mignęła mi uśmiechnięta twarzyczka siostry. Tak, Yuuki przez wiele lat mnie potrzebowała, ale czy nadal potrzebuje?
W tej jednej chwili coś mnie uderzyło. Ból w okolicy lewego boku tak skoncentrowany, że aż odbierający dech i paraliżujący ciało jednocześnie. Ale skąd ten ból? Dlaczego czuję, jakbym miała już nigdy nie złapać tchu, jakbym miała pozostać zastygła niczym głaz przez resztę istnienia? Cisza została zakłócona niczym nieskazitelna tafla wody w jeziorze, do którego wrzucono kamień. Słyszałam głosy, lecz nie byłam w stanie rozróżnić słów, zrozumieć czegokolwiek. Spróbowałam się obrócić nieco bardziej ku źródłu dźwięku, lecz spotęgowało to palący ból w boku. Z mojego gardła wydobył się cichy jęk niosący za sobą smugę jasności rozdzierającej otaczającą mnie ciemność. Uniosłam delikatnie powieki, lecz zaraz znów je zamknęłam przytłoczona intensywnością światła dookoła. Gdzie ja właściwie jestem? Chciałam zadać pytanie, ale krtań nie chciała współpracować w wydaniu jakiegokolwiek artykułowanego dźwięku, wypuszczając z moich ust kolejny ledwo słyszalny jęk i coś jeszcze. Miało dziwny metaliczny posmak i z całą pewnością nie wróżyło nic dobrego. Teraz przynajmniej wiedziałam, skąd ten ból. Czułam wyraźnie fragmenty żeber uciskające płuco, a tym samym ograniczające mi zdolność swobodnego oddechu. Postanowiłam w chwili obecnej nie nabierać większej ilości powietrza i przeczekać drażliwość oczu na światło. Zastanawiałam się jednak, gdzie tak właściwie jestem i co się ze mną dzieje... Obym tylko nie spadła z przysłowiowego deszczu pod rynnę...


http://i.imgur.com/5PtlWdL.png

https://lh6.googleusercontent.com/-kUTfIwrdcLw/VKhxHKGqMYI/AAAAAAABdXo/dA_SUPCSZE4/w500-h281-no/tumblr_inline_mso507qIpx1qz4rgp.gif

Offline

 

#11 2016-06-18 21:29:28

 Mikaboshi

Mag niezrzeszony

Zarejestrowany: 2012-11-20
Posty: 2270
Punktów :   12 

Re: Początek Końca...

Atmosfera zgęstniała jeszcze bardziej a źrenice zielonych oczu niczym u węża zadrżały mocniej. Wzniósł je ku górze z ogromną wręcz satysfakcją, zaprawdę dziwny to człek. Chwilę później Hideki oraz Pheles pojawili się w zupełnie odmiennym miejscu, chodź dla reszty wróżek pozostali na swym miejscu w bezruchu. Czarna mgła otaczała tę dwójkę, z owej mgły wiodło ogromne... Nieszczęście. Jakby była nie z tego świata! Było jasne jedno, nie można sie do niej zbliżyć. Na widok twojej reakcji Pheles zaśmiał się cicho.
Taaak... To jest mój drogi Nie-Świat, lecz o tym kiedy indziej... Zacznijmy od najprostszej rzeczy, ja nigdy nie kłamię i nie łamię danego raz słowa.
Czuć tu było szczerość, prawdą jednak jest, że wszystko to co mówił zawsze miało miejsce.
Jak zauważyłeś ja kocham oglądać! W głębi duszy wiesz, że nie należę do Zamaskowanych ani nikogo. Chcesz konkretów? Ależ to jest konkret mój drogi! Misaki, Mizashi oni już zgodzili się, czy ty to zrobisz? Cóż... Jak mówiłem dotrzymuję słowa, jeśli się zgodzisz obronię to co uważasz za cenne kiedy przyjdzie odpowiedni moment, nie zgodzisz się... Możesz żałować.
Jeśli zgodziłeś się na przedramieniu pojawił się symbol, jesli nie Pheles z ogromnym uśmiechem rozpłynął się we mgle. Tak czy inaczej powróciliście w stare miejsce, lecz nei mogło opuścić cię te przerażające uczucie czarnej mgły...


Theme | Battle Theme | End Theme
http://24.media.tumblr.com/tumblr_mchwcculQ91rbp4juo1_500.gif

http://endlessfacts.com/upload/img/gVv9D14397106132.gif
Tylko czas uczy nas czegokolwiek. Jedynie z perspektywy czasu można zrozumieć, co jest słuszne, kto jest człowiekiem, a kto potworem, jak rozpoznać zło i jak je pokonać. (…) Ja jestem ideą. Począwszy od podstaw, skończywszy na rzeczach najważniejszych, takich jak cel, wizja, która nam przyświeca. Celem jest nowy świat. Porządek, który nastanie po nadejściu Proroctwa. Świat, w którym każdemu dane będzie według zasług, nie pochodzenia lub układów. Świat, w którym silniejszy pomaga słabszemu, a zbrodnię spotyka zasłużona kara. Świat jasnych zasad i ideałów! To znaczy właśnie słowo Wybawiciel!

http://i60.tinypic.com/6e2ng6.jpg


Offline

 

#12 2016-06-18 23:00:25

Suzaku

Mag niezrzeszony

7529522
Zarejestrowany: 2015-10-18
Posty: 169
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Lares Artra
Wiek: 20 lat
Partner/ka: Neomi
Magia główna: Lodowe tworzenie II
Umiejętności bojowe: Perfekcyjna celność
Zręczność / Witalność: 25/25
Koncentracja / Szybkość: 25/15
Magiczna energia: 36'000

Re: Początek Końca...

Nie minęło jeszcze dużo czasu, odkąd wyruszyli. Pogoda póki co im sprzyjała, było słonecznie, a wiatr nie był zbyt porywisty. Lodowy gryf, na którym leciała dwójka magów, szybował wysoko w powietrzu, niesiony wiatrem zachodnim. Mag lodu skupiał całą swoją uwagę na kierowaniu swoim tworem. Czuł małe zdenerwowanie żeby wszystko poszło tak jak sobie zakładał. Gdyby przydarzyłby się im jakiś wypadek, w którym ucierpiałaby jego towarzyszka, nigdy by sobie tego nie darował. Prawdę mówiąc jeszcze nigdy nie użył swojego lodowego gryfa do tak długiej podróży, z drugiej jednak strony, chłopak sporo ćwiczył i czuł że poziom jego umiejętności zwiększył się ostatnimi czasy, włączając w to kontrolę swoich lodowych tworów. Lares czuł jak dziewczyna mocno sie go trzymała i przywarła do jego pleców. Gdyby był bardzo złośliwy to pewnie, gdy już znaleźliby sie już na ziemi ponabijałby się z niej jaka to nie była wystraszona. Ostatecznie uznał to za zbyt chamskie, w końcu Neomi naprawdę się bała i miała ku temu powody. Bardzo możliwe że nigdy wcześniej nie latała, a już na pewno nie na czymś takim. Odkąd się poznali, dziewczyna parę razy powiedziała że mu ufa. Ba! Przed samym lotem powiedziała to parę razy! Ale skoro się zgodziła na to jak sama określiła "szaleństwo", to mag lodu nie powinien mieć już żadnych wątpliwości co do prawdziwości jej słów. Lares spojrzał w dół na lasy, łąki, pola i miasteczka skapane w świetle słońca, które od czasu, było przysłaniane przez pędzące po niebie chmury. Chłopak dosłownie czuł wiatr we włosach, choć przeszkadzał mu on nieco w patrzeniu. Następnym razem musi sobie sprawić jakieś gogle. Mag dotknął zimną ręką, dłoń Neomi - Nie bój się! Otwórz oczy! - wrzasnął, żeby przekrzyczeć szum wiatru. Właściwie to nie mógł widzieć, czy jego partnerka ma zamknięte oczy, czy nie. Jednak biorąc pod uwagę siłę jej uścisku, stawiał na to pierwsze.
Lot trwał dość długo, lecz była to raczej wina sporej odległości, która dzieliła ich od stolicy. Lodowy gryf Laresa mknął z nie małą prędkością, przy okazji skracając sobie drogę przelatując nad lasami i rzekami. Chłopak powoli zaczynał odczuwać zmęczenie drogą, lecz chodziło tu raczej o ciągłą koncentracje, aniżeli zużycie energii. Niebo zaczęły przysłaniać ciemne chmury, choć na szczęście wiatr nie nabrał na sile. Lares obawiał się że zacznie padać deszcz i będą musieli zrobić postój, lecz wtedy dostrzegł na horyzoncie wieże zamku królewskiego. Były egzorcysta spojrzał przez ramię i krzyknął do pasażerki - Patrz! Widać już miasto! - Gryf obniżył nieco lot. Gdy zbliżyli się nadto do miasta, Lares zbliżył jedną rękę, do drugiej i stworzył kolejny twór, mianowicie lodowego kruka, który wzbił się w powietrze i pomknął przed nimi. Gdy lodowy ptak dotarł do murów, usiadł na blankach, przed strażnikami, po czym rozleciał się na mniejsze lodowe części, z czego największa miała kształt symbolu Blue Pegasus. Mag uznał że wypada uprzedzić straże o tym, kto się zbliża do miasta. Gdyż bał się że mogą zostać omyłkowo uznani za wrogów. Gryf przeleciał nad murami, bez większych problemów, co chyba oznaczało że wszystko jest w porządku. Pod nimi rozciągało się miasto, którego ogrom zapierał dech w piersiach, a strzeliste wieże zamku robiły ogromne wrażenie. Chłopak szukał jakiegoś miejsca, gdzie mógłby wylądować. Może lepiej nie było się pchać do samego zamku bez zaproszenia. Wiec może tylko przed bramę? Pokierował wiec gryfa w tamtą stronę, lecz niestety przed wejściem do zamku było bardzo tłoczno. Czyżby oddziały wojska? Bardzo możliwe. Kluczył chwilę nad miastem w poszukiwaniu lądowiska i dostrzegł w końcu trochę miejsca przed jakimś zielonym... parkiem? Tak to mniej więcej z góry wyglądało. Najważniejsze że nie było tam zbyt wielu ludzi i miejsca pod dostatkiem. Lodowy stwór powoli obniżał lot, machając coraz częściej skrzydłami, żeby zmniejszyć prędkość. Gdy wreszcie byli już na ziemi, chłopak odetchnął z ulgą - No i jesteśmy! - oświadczył. Gdy Neomi już zwolniła uścisk, zeskoczył na chodnik. Podał dziewczynie rękę, żeby pomóc jej zejść. Gdy dziewczyna miała juz twardy grunt pod stopami, chłopak przeciągnął się i jęknął cicho. Słyszał jak kości mu strzelają. Podszedł ostatni raz do swojego tworu i ściągnął z niego swój płaszcz, przewieszając go sobie przez ramię. - Dziękuję ci - powiedział do gryfa, jakby to nie był martwy kawał lodu, lecz żywe stworzenie, po czym złączył przed sobą ręce, a twór się rozpadł na tysiące lodowych kryształków, które w mgnieniu oka jakby wyparowały. Lares westchnął i odwrócił się w stronę swojej koleżanki - No i co? Chyba nie było aż tak źle? -


Mowa / Myśli / Theme


"Śmierć to nasz odwieczny towarzysz. Zawsze podąża po naszej lewej, na wyciągnięcie ręki za nami. To jedyny mądry doradca, na jakiego może liczyć wojownik. Jeśli wydaje mu się, że wszystko zmierza ku złemu i że za chwilę zostanie unicestwiony, wojownik może obrócić się ku śmierci i spytać, czy faktycznie tak jest.  Śmierć odpowie mu wówczas że się myli, że jedynie jej dotknięcie się liczy. A ja jeszcze cię nie dotknęłam, powie."


http://i.imgur.com/L2UjnUM.png]

Offline

 

#13 2016-06-19 03:04:59

 Neomi

Mag niezrzeszony

58062375
Zarejestrowany: 2015-11-08
Posty: 533
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Neomi
Wiek: 19
Partner/ka: Suzaku
Magia główna: Niebiański Smok III
Umiejętności bojowe: Panowanie nad zwierzętami
Zręczność / Witalność: 40 | 40
Koncentracja / Szybkość: 30 | 26
Magiczna energia: 31.500

Re: Początek Końca...

Nigdy nie pomyślałabym, że będę miałam okazję przelecieć nad miastem czy wsiami i polami. Widok na pewno musiał być piękny, jednak ja nie chciałam póki co, oczu otwierać. Miałam je mocno zaciśnięte, jak same dłonie które przylegały do towarzysza. Może gdybym się tak nie bała, cieszyłabym się tym wszystkim. Jedyne co teraz poczułam, to zimny dotyk, zrozumiałam że to dłoń Laresa. Chciałam abym się nie bała i otworzyła oczy?! Dobre sobie! Choć może powinnam? W końcu nie na co dzień dane mi jest latać na lodowym tworze. Mruknęłam jedynie coś pod nosem, jednak nie było to żadne słowo. Delikatnie rozluźniłam powieki, otwierając powoli oczy. Nagle gwałtownie je rozszerzyłam widząc rozchodzący się horyzont krajobrazu. Odchyliłam się do tyłu - Pięknie - mruknęłam cicho zauroczona nie tylko terenem lecz również widoczną tarczą słoneczną. I nagle stało się... choroba lokomocyjna dała swe znaki, a twarz przybrała zielonego odcienia. Ponownie przyległam mocno do pleców Laresa - Zaraz zwymiotuje - jednak musiałam się powstrzymać. Znaczy nie mogłam tego z robić z kilku prostych przyczyn. Marzyłam już o wylądowaniu, położeniu się na ziemi i zdychaniu. Mój żołądek obrócił się o kilka stopni i nie potrafił wrócić na swoje miejsce. Całe szczęście, że przed wylotem nic nie zjadłam, bo na pewno ludzie będący pod nami, nie mieliby za wesoło. Oparłam się czołem o plecy, nieco jakby zjeżdżając coraz to niżej, chyba nigdy mnie tak nie cieszyło jak słowa ''Patrz! Widać już miasto'' . Gdybym mogła, uśmiechnęłabym się, klasnęła czy coś. Jedyne co zdołałam zrobić, to kiwnąć głową. Zacisnęłam mocno powieki, a place na koszuli towarzysza. W momencie lądowania, czułam jak żołądek podniósł mi się jeszcze wyżej. Poklepałam dwa razy Laresa w ramię bardzo delikatnie. Tak, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię życiową - Dobra robota - wymamrotałam kładąc się na grzbiecie gryfa, gdy Lares zszedł na ziemię. Zerknęłam jedynie w jego kierunku - Spokojnie, zaraz mi przejdzie - miałam nadzieję, choć słowa i zachowanie wcale o tym nie świadczyło. Złapałam go za rękę i ścisnęłam dość mocno, lecz nie na tyle by jakoś to specjalnie odczuł. Drugą natomiast mocno się zaparłam o gryfa. Chciałam spokojnie zejść, jednak zejściem bym tego nie nazwała. Moje nogi były jak z waty, a świat jeszcze mi przed oczami wirował. Ześlizgnęłam się z grzbietu, lądując na ziemi. Rękę instynktownie przyłożyłam do ust, aby czasem tu nie zwymiotować. Na całe szczęście oszczędziłam ten widok nie tylko sobie. Klękając, twarz miałam zwróconą do ziemi, ciężko chyba byłoby mnie teraz pomylić jednym z tych trupów, które spotkaliśmy w Hosenka.

Offline

 

#14 2016-06-19 03:43:00

Hideki

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

21665984
Zarejestrowany: 2013-05-18
Posty: 441
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Hideki Yagura
Wiek: 18
Magia główna: Magia Ziemi
Umiejętności fabularne: Transformacja

Re: Początek Końca...

Mrugnąłem oczami, a gdy to się stało od razu znalazłem się w innym miejscu. Więc Pheles bez problemu odczytał moje myśli i emocji. Jego sława była nieprzypadkowa. Cóż, mieliśmy pewnie niewiele czasu. Stałem wyprostowany. Mój wzrok był wlepiony w pana z cylindrem. Emanowała od niego potężna moc. I mimo, że nie wyczuwałem od niego niczego złego, wiedziałem, że nie mogę mu ufać. Niestety nie było wyboru. Podróżując po świecie zrozumiałem wiele. Są magowie, którzy mimo swej aparycji obcyganią cię niczym największy rumun na giełdzie. Lecz jeśli chodzi o magów o wielkiej sile... ci nigdy nie składali fałszywych obietnic.

Przez chwilę przyglądałem się jeszcze Mephisto, który po wygłoszeniu swojej mowy czekał na moją odpowiedź. To był ten moment. Mogę w końcu spłacić dług, który zaciągnąłem w gildii. Dług zaufania i dobroci. Mimo, ze byłem synem jednego z magów Fairy Tail wcale  nie musiałem zostać przyjęty w tak ciepły sposób. Michi, Misaki moi pierwszy przyjaciele w gildii. Głównie im zawdzięczam to kim teraz jestem. Moi rodzicie wychowali mnie w taki sposób, aby stawiać swoich przyjaciół zawsze na pierwszy miejscu. Teraz miałem właśnie wykorzystać tą naukę.
- Liczę na to, że ta przysługa będzie dotyczyć mnie. Chcę, aby moi przyjaciele i najbliżsi byli bezpieczni. Jeśli możesz mi w tym pomóc, proszę zrób to.

Przemawiałem będąc spokojnym. W dziwny sposób czułem, że Mephisto mnie nie oszuka. Mimo, że był uważany za postać nikczemną w moim odczuciu mogłem mu zaufać. Czy słusznie? Pewnie niedługo się przekonamy. Cóż, mój charakter, moja postawa pewnie w przyszłości zostanie skrytykowana przez skrybów. Lecz nie mogłem postąpić inaczej. Byłem człowiekiem, który ufał innym ludziom z natury. Zostałem tak wychowany przez moją mamę. Zawsze mi powtarzała, że jeżeli kogoś obdarzę zaufaniem i dobrocią to takie zachowanie zostanie mi odwzajemnione i do mnie wróci. A że moją mamę uważałem za wzór człowieka, zawsze jej postawy będę wyznawał na pierwszy miejscu.

Tak więc gdy odpowiedziałem i pomyślałem o pomocy Phelsa poczułem jak moja lewa ręka zaczyna płonąć. Gdy spojrzałem na moją kończynę mogłem dostrzec tylko dziwny tatuaż, który pojawił się znikąd. Więc decyzja zapadła. Nie było już odwrotu. Czas walki z Zamaskowanymi nadszedł. Nasze spotkanie to tylko kwestia czasu.
Po wzięciu głębszego oddechu zorientowałem się, że wróciliśmy do prawdziwego świata. Jedynie lekko kiwnąłem głową w kierunku Mephisto dając znać, że może już dać nam spokój i działać w spokoju. Następnie obróciłem się do Layli, nowo przybyłego człowieka jak i Ari. Wtedy też dostrzegłem jak z niebios ku nam zstąpiła Neomi wraz z kompanem, którego zapamiętałem z bitwy na plaży. Ukłoniłem się w ich kierunku, lecz nie było czasu na dalsze rozmowy. Trzeba było podążać w kierunku stolicy...

Offline

 

#15 2016-06-19 07:40:01

Ayako

http://i.imgur.com/cstNOBd.png

25267898
Zarejestrowany: 2013-05-30
Posty: 701
Punktów :   
Imię i Nazwisko: Alexander the Great
Wiek: 28
Magia główna: Magia Zniszczenia
Umiejętności bojowe: Walka w zbroi
Magiczna energia: 21500

Re: Początek Końca...

Gdy pojawił się tajemniczy mag w cylindrze, nie przeszło mi nawet przez myśl, że nie jest to jeden z tych wezwanych przez króla. Jego wygląd był bardzo charakterystyczny i choć mogło się wydawać, że ciężko byłoby nie poznać tak historycznej postaci, dopiero kiedy wypowiedział pierwsze słowa rozpoznałem w nim niesławnego Mephisto. Były mistrz Ravenów. Ciarki przeszły mi po plecach, a ja nerwowo rozejrzałem się dookoła. Raven Tail nigdy nie było naszym sojusznikiem i szczerze wątpię, że w tej wojnie chcieli stanąć po naszej stronie. Nie byłem gotowy do walki, wciąż poobijany i zmęczony, ale szczególną uwagę skupiałem teraz na jego ruchach, żeby ktoś z nas nie przypłacił tego życiem. Nie. To nie możliwe, Pheles jest martwy. - przypomniałem sobie nagle. To prawda - sławny mistrz antywróżkowej gildii dawno zakończył swój żywot, nie mógł stać tu przed nami w swej pełnej okazałości. A mimo tego faktu - moje oczy jasno widziały jego sylwetkę, a do uszu docierały coraz kolejne słowa. Misaki poległa? Tomiji pod kontrolą wroga... Nie jest dobrze. Potrzebujemy mistrzów bardziej, niż kiedykolwiek. Ktoś musi poprowadzić nas na tę wojnę. Gdy Mephisto wspomniał o przysłudze za przysługę, mój instynkt ostrzegawczy od razu odmówił jakiegokolwiek kontaktu z tym człowiekiem. To się nie mogło skończyć dobrze - możemy wygrać bitwę z zamaskowanymi, ale nie wygramy wojny z Phelesem.

Tylko zdążyłem o tym pomyśleć, a Hidekiego otoczyła czarna, gęsta i wyglądająca wręcz przerażająco magia byłego mistrza kruków.
- Hideki! - zawołałem głośno, jakby chcąc wiedzieć, czy potrzebuje pomocy. Odpowiedzi jednak nie uzyskałem.
Bałem się. Zwyczajnie bałem się podejść do magicznej bariery, która ich otaczała i pomóc mu, ale nie mogłem. Moje nogi się nie ruszały mimo, że napierałem z całych sił przed siebie. Widok mojej twarzy musiał być naprawdę komiczny, gdy przytłaczała mnie niewielka ilość tak potężnej magii. Chwilę potem jednak, dyskusjom dobiegł koniec. Chłopak jak i tajemniczy jegomość wrócili do rzeczywistości. Skoro tak, to Hideki pewnie zgodził się na granie w tę grę na jego zasadach. No cóż, jeśli uważa, że to nasza jedyna szansa na zwycięstwo, zostawię to w jego rękach i pójdę za nim w ogień. To on zasługuje, by prowadzić nas na polu bitwy.

Czas jednak upływał nieubłaganie, a zamaskowani byli już dawno kilka kroków przed nami. Jeśli się nie przyspieszymy, dystans między nami będzie o wiele zbyt duży, by mieć szansę w tym starciu. Odwróciłem się, by sprawdzić co z Arią i ku mojemu zdziwieniu, zaczęła się poruszać. - Hej, szybko! Ktoś może jej pomóc? Może magia leczenia? Czy dotarła już niebiańska zabójczyni smoków?! - zapytałem donośnym, lecz nerwowym tonem grupę zgromadzonych za mną magów. Byłem odpowiedzialny za jej rany i nie mogłem pozwolić, by przypłaciła to życiem, a nawet najmniejszą blizną. Nie wybaczyłbym sobie skrzywdzenia niewinnej osoby.

Offline

 
.postleft {width:25em;} .postright {border-left-width:25em;}





♣ Mikaboshi: 44253006
Facebook

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
nathaniel poznań www.piguly.pun.pl kilka słów o sobie po angielsku lampa przód honda nsr jc22 co muwi o włuczykiju muminek